Rycerz25.02.2021 13:46
Były pracownik
Part 1
Witam wszystkich wędrownych i wolnych rycerzy chcących dołączyć do Gry o Eplanowy Tron. Walczyłem na polach Eplanosteros bardzo długo. I tak potwierdzam, że to tutaj toczy się nieustanna gra.....i to bynajmniej nie o tron w kiblu.
Musicie wiedzieć, że w Eplanie jak to w książkowej „Grze” panuje pewien podział na kilka różnych ekip oraz indywidualne persony. Ekipy i persony te wzajemnie się zwalczają, zawierają sojusze, spiskują czy podglądają wysyłając na zwiad swoje „Kruki”. Jednak cel jest jeden. Pozostać w grze i zwiększać swoje wpływy. Z racji długości mej opowieści podzielę ją na 3 części
I tak jako pierwsza wyróżnia się ekipa „Nocnej straży” która choć mało liczna broni normalności w firmie i ciężko pracuje aby coś działo się w projektach. Swoiste wyrzutki, wygnańcy którzy nie są uwikłani w żadne układy ani nie przynależą do żadnej z „rodzin” panujących w „Eplanowym Westeros”. Pracują, harują, dwoją się i troją aby ten cały „światek” się trzymał w całości. Są swoistymi filarami owej firmy ale też cichymi obserwatorami, którzy w spokoju i często niedowierzaniu patrzą co los i „mieszkańcy” „Eplanosteros” wyprawiają. Patrzą i często oczom nie wierzą co się na tych „Brązowych Równiach” dzieje. Począwszy od kłamstw i nieudolności samego Króla i nic nie robiących „Niemieckich Dothraków” siędzacych na tronie, poprzez wieczne utarczki o niski żołd dla aktywnie walczących rycerzy a skończywszy na opuszczeniu samych aktwynych rycerzy, braku walki o nich i wprost mówienia, że każdego wprawionego w bojach rycerza Eplanosteros można zastąpić skończoną liczbą pospolitego JuniorPlebsu z widłami w łachmanach, którzy gotowi są pracować za miskę pomyj. Owi Strażnicy starają się stać z boku i nie mieszać się do konfliktów. Nie mają ściśle określonego zdania na temat swojego położenia i tego czy są zadowoleni ze służby.
Kolejną bardzo ważną rzeczą są ludzie „zza Muru”. Ludzie różnej maści, poglądach i umiejętnościach. Zwłaszcza te trzecie są często dość wątpliwe, wszak zdarzają się zaawansowani rycerze co nie wiedzą jak miecza używać i ratują się młodymi giermkami, którzy młodzi, głupi i chętni do wybicia się wyręczają zakutych w blachę rycerzy z często prozaicznych i łatwych zadań jak chociażby przygotowanie Wiecznej Maszyny, poskładanie ProtroLancy czy Fit Armoru albo przeprowadzenie Projektowych rumaków przez świat Automatronów, które dla Ekspert Rycerzy są często owiane złą sławą a czasami nawet grozą. Owi ludzie są już tak zkorzenieni w Eplanosteros, że raczej nic i nikt ich już nie ruszy i będą tam tkwić aż do swojej starości kiedy będą mogli wreszcie zawiesić pancerz na kołek i udać się do krainy wiecznej szczęśliwości.
Niestety owa ekipa „zza Muru” nie sprawia, że Eplanosteros jest lepszym miejscem. Bo co ma pomyśleć sobie młody aspirujący Giermek gdy widzi, że przerasta umiejętnościami MyszoSzermierki swojego Mistrza a ów Mistrz jest bardzej zajęty spotkaniami, intrygami, narzekaniem, piciem słodu kofeinowego czy pochłanianiem sporej ilości rewitalizujących umysł i ciało słodyczy, które kupuje u obwoźnego kloszarda co snuje się po Eplanosteros....
Wszak „Ekspert Rycerz” nie będzie brudził sobie rąk jakąś prostą pracą dla plebsu. Często gdy Giermek okazuje się lepszy niż owy Rycerz to niższy klasą Giermek zaczyna zadawać niewygodne pytania oraz domagać się np zwiększenia żołdu lub możliwości uczenia się szermierki co rodzi niepokój wśród ustabilizowanej grupy „Rycerzy Ekspertów”.
Ale nic to wszystko wszak najważniejszą ekipą w Eplanosteros jest ta, której przewodniczy Rycerz z Brązu, zwany „Brązowym Nosem”. Gdy z nim się trzymasz to nic Ci nie jest straszne. Nawet sami Królowie i Książęta za którymi on sam zawsze stoi z tyłu i na wysokości pasa. Jesteś wtedy istnym władcą smoków.
Jak głosi legenda nawet gdy przegrywasz bitwę na 99% to z nim na 1% tą bitwę wygrasz. Pomimo, że dzięki takim koneksjom Twój status nie zmienia się ale przynajmniej zawsze czujesz, że walczysz we właściwej drużynie...Przynajmniej w teorii.
Co więcej ma on w swojej grupie wiele znakomitych i bliskich mu osób jak i równiez zaufanych przyjaciół, którzy piastują różne ciekawe role jednak nie korzystają aktywnie z przywilejów i nie podejmują żadnych wiążących decyzji chociażby w kwesti pomocy dla różnych Giermków czy aspirujących Stajennych. Nic co by mogło splamić ich nieskazitelną opinię i honor.
Stety lub nie ale połowy tych ludzi nie znam choćby w połowie tak dobrze, jak bym chciał a lubię mniej niż połowę, w połowie tak jak na to zasługują....
Drużyna ta, dużo mówi, dużo gestykuluje, dużo „stara” się robić, dużo obiecuje oraz bardzo dużo tłumaczy lecz ciut starszych stażem mało to interesuje gdy nie ma żadnych efektów a ich położenie dalej jest marne i mało perspektywiczne.