Nie czuję się upoważniona do oceniania pracy Pani psycholog Idy Derezińskiej – jak laik może w ogóle oceniać Fachowca?!? Mogę jedynie napisać, w czym mi pomogła, jak terapia wpłynęła na moje życie.
Trafiłam na terapię będąc na psychicznym dnie i nie wierząc, że ktokolwiek czy cokolwiek jest mi w stanie pomóc. Uważałam też, że jestem za stara na terapię – nie słyszałam, żeby ludzie w moim wieku chodzili do psychologa. Głównym jednak powodem było przekonanie, że to nie ze mną jest coś „nie w porządku” – to rodzina, otoczenie, świat są „nie w porządku”, i to oni powinni się zmienić.
Początkowo nie widziałam w sobie żadnych zmian. Nawet doszłam do wniosku, ze szkoda tracić na mnie czas, bo to i tak nic nie da. Dzisiaj wiem, że Pani Ida Derezińska miała wszystko pod kontrolą – mimo mojego zwątpienia dostrzegała we mnie zmiany, potrafiła je docenić, odpowiednio mnie motywując do dalszej pracy. Nigdy nie otrzymałam od Niej pochwały wprost: udało ci się, jesteś świetna, super zrobiłaś, dobrze postąpiłaś, zasłużyłaś na pochwałę czy uznanie. I dobrze: psycholog nie ocenia! A jednak czułam Jej aprobatę dla moich osiągnięć – nawet wtedy, gdy ja ich jeszcze nie dostrzegałam. To Ona – FACHOWIEC – je widziała, i potrafiła tak umiejętnie mną pokierować, że sama zaczynałam je dostrzegać. Umiała słuchać "między wierszami" i widzieć to, o czym ja nie miałam pojęcia, że we mnie jest! Nie dawała rad – pokazywała mi drogę, nie pouczała – stawiała drogowskazy, nie chwaliła wprost, ale dawała mi poczucie, że sobie radzę coraz lepiej, że się zmieniam. Do niczego mnie nie zmuszała – to ja decydowałam, czy chcę iść w kierunku, który mi wskazuje - drogą, którą mnie prowadzi. Nie popędzała – cierpliwie czekała, aż powiem „tak”, i znowu ruszę do przodu. Jestem pewna, że gdybym powiedziała „nie, ja tak nie chcę”, znalazłaby dla mnie – i tylko dla mnie! – inną drogę, inny kierunek, ale wciąż dla mnie najlepszy. Od mocnego uścisku ręki na powitanie i ciepłego uśmiechu przeznaczonego tylko dla mnie przez cały czas czułam, że przez poświęconą mi godzinę jestem dla Niej najważniejsza, że mówię do kogoś, kto naprawdę mnie słucha i naprawdę chce mi pomóc.
Dzisiaj – dzięki Niej – jestem innym człowiekiem, po raz pierwszy w życiu pogodzonym ze sobą i ze swoją historią. Głęboko wierzę, że nie trafiłam do Niej przypadkiem – była mi gdzieś tam na górze przeznaczona – NAJLEPSZA-z-NAJLEPSZYCH - właśnie dla mnie.
Joanna