Odradzam pracę w tej spółdzielni.
Po rekrutacji na główną księgową spółdzielnia zgodziła się przyjąć mnie do pracy pod moim warunkiem - z wyłączeniem obowiązku pełnienia funkcji pełnomocnika zarządu.
Następnie prezes nakazał mi przyjść do pracy na czas wdrożenia, a po wdrożeniu zadzwonił do mnie, że jednak rezygnuje z mojej osoby, ponieważ główny księgowy musi być pełnomocnikiem zarządu i podpisywać dokumenty zarządu. To jest dla mnie niedopuszczalne, aby podpisywać się pod uchwałą zarządu jako pełnomocnik, ponieważ podpisanie dokumentu prowadziłoby do odpowiedzialności za cudzą uchwałę i dlatego nie zgodziłam się od początku na pełnomocnictwo. Jeśli zarząd zarząda spółdzielnią to dlaczego nie chce sam podpisywać się na swoich uchwałach?
Zawnioskowałam, aby zapłacił mi za dzień wdrożenia do pracy skoro rezygnuje z mojej pracy, ale odmówił mi zapłaty za dzień pracy wdrożenia.
W tej sytuacji zmuszona jestem wystąpić na drogę sądową o zapłatę, ponieważ za każdy dzień pracy należy się wynagrodzenie.
Źle to świadczy o pracodawcy, kiedy obiecuje warunki, z których potem wycofuje się i naraża na koszty pracy a potem nie płaci wynagrodzenia. Wdrożenie do pracy to taka sama praca, jak każda inna.
Poprzednio głównej księgowej nie było aż pół roku, co również jest zadziwiające, ponieważ w dziale finansowym nie pracuje żadna osoba z wykształceniem kierunkowym. Można przypuszczać, że ludzie przekazują sobie złą sławę.
Zgodziłam się na pracę tylko dlatego, że prezes obiecywał, że pracą a nie (usunięte przez administratora) A jednak potem nie zapłacił za czas wdrożenia.