WP09.11.2025 14:32
Pracownik
Nie polecam pracy. Właściciel hotelu Łukasz Arentowski stosuje chorą dla mnie politykę polegającą na analizie gości, w zależności od ich "ważności". Prosty przykład: Rodzina rezerwuje jeden pokój albo dwa. Ale tuż przed weekendem dzwoni jakiś człowiek i mówi, że potrzebuje np. 20- miejsc, bo przyjeżdża wycieczka do Poznania. Tyle wolnych pokoi nie ma, bo prawie pełne obłożenie. I co nam każe robić Arentowski: odwoływać rezerwacje dla "motłochu", jak to zwykł mówić, żeby zwolnić miejsca dla wycieczki. Opłaca się stracić na kilku rezerwacjach dla "motłochu", aby zyskać 20, 30 osobową wycieczkę. Proste!!. Efekt jest taki, że później to na nas, pracownikach wyżywają się ludzie, słysząc, że w dniu przyjazdu musimy im odwołać rezerwacje. Człowiek już wiele razy musiał wysłuchać takich żali, pretensji, każdy z nas pracowników ma kilkadziesiąt takich rozmów za sobą. Po ludzku przykro się robi: ostatnia sytuacja: rodzina z 3 dzieci miała przyjechać na święta do Poznania, rezerwacja półtora miesiąca wcześniej, a tu telefon od szefa, że trzeba szukać miejsc dla 33 osobowej wycieczki z Berlina i natychmiast odwoływać rezerwacje dla "motłochu". Też mam dzieci!!... i powiedz teraz dziecku że, nie pojedziesz do Poznania, na długo wyczekiwany wyjazd, bo w ostatniej chwili hotel odwołał rezerwację. I nie ma masz ŻADNYCH szans na znalezienie wolnego miejsca w mieście, bo wszystko jest zapchane!! Nie mam zamiaru więcej uczestniczyć w tego typu praktykach i nastawiać karku za szefa. Żadne pieniądze nie są tego warte. Chore to i przykre...szukam sobie nowej pracy. Nie chcę przykładać do tego swojej ręki...karma niestety wraca...
Takich akcji ze strony Arentowskiego jest cała masa...przykład podawany poniżej z przeterminowanym jedzeniem to standard...Już było kilka kontroli z Sanepidu, po której przez kilka miesięcy Arentowski się pilnował, potem znowu wróciło stare hasło: czyli "motłoch zje co mu podasz, nie ma rzeczy starych, są tylko niedojedzone" - kolejne jego hasło...Poza kawą i herbatą w ogóle nie korzystam ze stołówki. Dziewczyna z kuchni się postawiła i już nie pracuje…Potem jak ktoś się stawiał, to było hasło: „chcesz skończyć jak ta przed tobą? No właśnie…”.
Nie polecam pracy w tym hotelu, kontakt z właścicielem hotelu zaliczam do traumatycznych przeżyć w moim życiu. Tyle w temacie. Rzadko uzewnętrzniam się w necie ale przebrała się miarka…
Jak ktoś kto chce tu pracować niech się zastanowi czy warto…