Pracowałam w E.Leclerc'u w Warszawie na Ursynowie, tez przez agencje i miałam stawkę 8 pln do ręki, Twoja kwota jest śmieszna, powinnaś zmienić agencje (chociaż pewnie i tak juz dla niej nie pracujesz, bo przecież napisalas ten post dwa lata temu :D)
Chciałabym wyrazić swoją opinie o tej jakże wspaniałej pracy, w tym jakże zacnym miejscu.
KU PRZESTRODZE WAM, LUDZIOM, którzy chcecie tam z własnej woli pracować!
Przez dwa tygodnie pracowałam na dziale TEKSTYLIA. Zadowolona poszłam sobie pierwszego dnia do pracy, myśle, fajny dział, pracowałam juz kiedyś w ciucholandzie to tu na pewno dam radę. Jaka ja byłam naiwna!
Po pierwsze praca na tym dziale wyglada tak:
Rano "ogarniasz" cały dział (no a jakże, wieczorna zmiana tak sie spieszy do domu, ze zostawia cały syf, z całego dnia Tobie! Pomimo tego, ze pracują tyle godzin co Ty, i w dodatku sa najedzony i wysłane kiedy przychodzą do pracy!), wiec robisz to sobie, byle jak najdokładniej ale i jak najszybciej. Jak jestes wolna to dostajesz [usunięte przez moderatora]od dziewczyny, która jest z tobą i kieruje Toba cały dzien. Ogarnięte jest, wiec idziesz na magazyn, musisz czekać na[usunięte przez moderatora] windę jakies 4 minuty, zjezdzasz nią jakies 2 minuty. Jestes na dolnym magazynie. I teraz - dziewczyna patrzy co jest do zrobienia (wieczorna zmiana często Zostawia kartkę czego nie zrobiły, a co musisz Robić Ty) wiec szukasz konkretnych ubrań, ale jest to mega trudne, bo jest tam taki wielki [usunięte przez moderatora] (wszystko pomieszanie, ubrania juz zrobione z tymi nie zrobionymi, ciuchy letnie z zimowymi, skarpetki damskie z dzieciecymi, itd) jak juz dojdziesz do konkretnego kartonu musisz go wyciągnąć spod sterty innych kartonów i ubrań, okazuje sie, ze Panie z wieczornej zmiany
Pomyliły sie i to jednak jest zrobione. Denerwujesz sie, ale idziesz poinformować dziewczynę, która jakgdyby nigdy nic siedzi sobie przy "biurku" i ogląda gazetkę aktualna albo jakies