NIE POLECAM21.08.2020 21:32
Były pracownik
1/3
DOJAZD
Dobry, najpierw do Poznania, a następnie pociągiem, z dworca głównego, jakieś 30 minut. Pociągi jeżdżą często, co mniej więcej godzinę, koszt biletu jakieś 10 zł. Z samego dworca dość daleko, jakieś 4 km, a nie da się zamówić taxówi. Poinformowany, o której będziemy, właściciel nie pojawił się na stacji kolejowej, ani też nikogo po nas nie wysłał. Dzwoniliśmy, nie odbierał. Jeden z klientów lokalnego supermarketu zgodził się nas podwieść. Powrót jest taki sobie. Lepiej zaplanować wcześniej. Vide WYKWATEROWANIE (3/3).
MIASTECZKO
Sympatyczna nazwa. Pamiątkowo. Fajne. W okolicy stacji kolejowej, dwa większe sklepy. Sporo towaru. Miła obsługa. Niezłe ceny. Najtańsze wino 8 zł ;) W tym rejonie także jeziorko i ładna plaża. Nie zdążyliśmy odwiedzić, jednak na zdjęciach prezentuje się interesująco. Pomost, leżaki, parasole, bar....
INFRASTRUKTURA GOSPODARSTWA
No, ale tu koniec pochwał. Może się nie znam. Może to typowe. Jednak jeśli o samo gospodarstwo i jego infrastrukturę chodzi, to duże rozczarowanie. Infrastruktura, że tak powiem, mocno zniechęca. Niemieckie wpływy Poznania tu widać nie sięgają. Mówiąc wprost, jest dość przaśnie i brzydko.
KUCHNIA
Wspólna, spora kuchnia. Bardzo brudna. Betonowa podłoga co prawda zamiatana, jednak dużego stołu jadalnianego strach dotknać. O jedzeniu przy nim, nie mówiąc. Wokół stołu jakieś dziwne ławko-krzesła z oparciami z obiciem. Wszystko brudne, lepiące się, rozpadające, zapyziałe. Na stole obszerne ciemne połacie, powstałe chyba od kładzenia na nim różnych brudnych toreb i dotykania widocznie brudnymi rękami. Biały kolor nawierzchni stołu wyraziście z brudem kontrastuje.
Stół częściowo umyty we wtorek przy użyciu mydła i ręczników papierowych, następnego dnia znów był ohydnie brudny. Nie należę do rasistów, jednak większość zbieraczy to Ukraińcy. Może tak brudno jest dlatego. Ukraińcy bez żadnego skrępowania jedzą przy tym okropnie brudnym stole, najwyraźniej nie martwiąc się o tego możliwe konsekwencje.
Niby talerze, garnki i sztućce są, jednak, podobnie, jak stołu, strach ich dotykać. Niektórych pokrywek i garnków nie da się domyć. Szkoda, bo to tanie i łatwo dostępne rzeczy w XXI w. są.
Gotowanie możliwe na dwóch 4-ropalnikowych kuchenkach gazowych z podłączonymi butlami. Pracownicy zrzucają się na te butle i na gaz. Wychodzi tanio.
Woda bieżąca dostępna, podobno zdatna do picia. Wrzątek da się pozyskać dzięki trzem czajnikom elektrycznym. Szybkość zagotowywania wody, znośna. Parę gniazdek do podłączania.
ZAKWATEROWANIE
W budynku położonym w głębi gospodarstwa. Szeregowo zorientowane, wieloosobowe pokoje, graniczące ze sobą ścianami. Łóżka piętrowe, stoły, szafki. Przed budynkiem wąskie stoły z ławkami.
Oprócz tego, kontenery na uboczu, kilkaset metrów od głównych zabudowań, nad jeziorkiem. Tam tylko piętrowe łóżka. Brudno, ciasno i odpychająco. Podłoga zadeptana, jakiś biały proszek, chyba cukier, rozsypany na obskórnych, zużytych materacach. Brudna pościel po poprzednich lokatorach. Po jej usunięciu, pościeleniu, umyciu podłogi trochę lepiej, jednak też tak sobie.
Pojedynczy toi-toi, pod brzozą.
TOALETY / PRYSZNICE
Toi-toie, w sumie 3, w miarę czyste, niepopsute. Prysznice zaniedbane i bardzo brudne. Nie zawsze jest ciepła woda. Koszmarnie brudne są także umywalki z bardzo krótkimi kranikami i udostępnione pracownikom pralki. Wszędzie brud i ślady brudnych rąk. Na podłodze brud różnych rodzajów, w tym naniesiony przez korzystających ciemny piach.
INTERNET
Dostępny. Działa dość dobrze. W jednym z ceglanych budynków, w ciemnym korytarzyku, na ławce, rooter. Szef pozwolił przestawić go do kuchni, gdzie może usiąść sporo osób, jednak wyniknął tu jakiś dziwny problem. Rooter odłączono i zabrano spowrotem do korytarzyka, żeby Internet był przy niewielkim, plastikowym stole, ustawionym na zewnątrz budynku. Tam przesiadywały jakieś 3 osoby, w porywach. Może chodziło o zasięg w pokojach w budynku z cegły. Aczkolwiek to niesprawiedliwe, bo z tak ustawionym rooterem Internet nie sięga do kuchni. Część zakwaterowanych ma dostęp do Sieci leżąc w łóżku, a część musi koczować w jakimś ciemnym korytarzu, czy na zewnątrz budynku, gdzie nie ma jak usiąść i na czym laptopa postawić.
PIELENIE
Plantacje są chyba dwie. Może więcej. My, w kadym razie, zdążyliśmy zobaczyć dwie. Na plantacji bliższej, pielenie przeprowadzane jest wcześnie rano, koło 6:00. Nieobowiązkowe. Tylko dla chętnych.
Na plantacji odleglejszej, na którą jedzie się ponad godzinę, pielenie wykonywane jest chyba zazwyczaj przed zbieraniem, jednak obowiązkowo, bez uprzedzenia i bez żadnych narzędzi, rękami, w nieodpowiednich, zbyt cienkich rękawicach, przez które przebijają się kolce ostów.
Nota bene, oprócz jakiejś ilości ostów, dużo mlecza, mięty, pokrzyw.
CDN