Ja też jestem byłym pracownikiem Next Generation i generalnie z większością uwag się zgadzam. Jest to niewątpliwie firma typowo „wysyłkowa”, dobra najwyżej dla absolwentów.
Trochę moim zdaniem zaniżyłeś pensje, jak ja odchodziłem jeszcze przed kryzysem to pensje przeciętnego inżyniera sięgały chyba do 6000 brutto, ale może ty na tyle nie zasłużyłeś dla kierownictwa [usunięte przez moderatora]. Ja chyba też. Mi najbardziej w tej firmie przeszkadzał brak jakich kolwiek perspektyw – ciągle ci sami ludzie, ci sami klienci. Firma bardzo podzielona – dwójka szefów, wokół nich wianuszek zaufanych ludzi, którzy mają wszystko (wysokie pensje, służbowe samochody, komórki, laptopy, przedszkola dla dzieci). A poza tym szara masa, która ma się nie wyhylać. Wcale mi nie chodzi o to, że szef zarabia więcej niż ja, bo to chyba normalka, ale nie ma szans na jakiś awans! I rozwój. Ja to rozumiałem tak, że zwykłym pracownikom się dawało niską pensję, żeby koniecznie chcieli wyjeżdżać za granice i dostawać diety. Tylko jak mam siedzieć i tak za granicą, to wolę po prostu tam się zatrudnić, a nie płacić haracz pracodawcy. W szoku tylko jestem, jeśli mówisz, że ktoś zarabiał takie pieniądze jak piszesz. Moim zdaniem nie ma szans za nie wyżyć we Wrocławiu, to cholernie drogie miasto. Ja ze swoją pensją ledwo miałem na wynajęcie jakiegoś kąta, nie stać mnie było już nawet na parking pod biurem (oczywiście firma sponsorowała tylko szefostwu). A biuro NG jest w biurowcu w samym środku Wrocławia to koszty były.