Powiem tak wszędzie trzeba pracować. Obecnie zmienił się zarząd w Bosch'u. Chcą maksymalnych wyników. Teraz każdy postój linii jest bardziej analizowany pod względem przyczyn. Co do urlopów to zależy tu od lidera. Są tacy co częściej dają jak mogą, a są tacy co i tak odmówią, bo coś tam. Wysokie normy to standard w Boschu jak i chyba 99% fabryk w Polsce. Prawda jest taka że inaczej pracuje pracownik w Niemczech, a inaczej w Polsce. W zasadzie większość takich spraw można rozwiązać za pomocą odpowiednich zarobków. Czyli dać ludziom lepsze stawki. Co do stawek to z jakieś 3-4 lata temu stawka na dzień dobry dla nowego operatora była calkiem znośna na tle innych fabryk. Większość jak Whirpool czy 3M oraz Wabco oferowała wtedy mniej. Teraz po obniżeniu stawek o jakiś 2 zł dla nowych operatorów przez pana Petera nie jest już tak imponująca,bo podobnie się zarabia w innych zakładach, a w coraz większej grupie znajdują się tacy co oferują znacznie większe stawki bo powyżej 21 zł Brutto.
Tak więc co do atmosfery w pracy to jest taka jak prawie wszędzie. Wiadomo że przegiąć nie mogą. Liderzy mogą spaść ze stołka jeśli będą na nich liczne skargi. A tym bardziej jak któraś trafi do centrali. Konflikty nawet z przełożonymi oznacza problemy w organizacji pracy dla kierowników obszarów. Co może mieć wpływ na wyniki z czasem. Tak więc liderzy muszą nieco zluzować moim zdaniem, bo takie ganianie na dłuższą metę źle się kończy nie tylko dla operatora/setera/logisty czy pracownika MQ. Ale też i dla lidera. Trzeba zachować jakiś rozsądek, bo gdy go gdzieś zabraknie zrobi się bałagan i problemy w kadrach czyli w ilości doświadczonych pracowników. Każdy ma jakaś cierpliwość, ale do pewnego stopnia. Także Panowie Team Leaderzy radzę się zastanowić czy nie ma innego sposobu na zmotywowanie pracowników nie psując sobie tym opinii. Nie wszyscy liderzy są źle postrzegani, albo raczej nie wszyscy ich źle postrzegają, bo wiadomo, że oni też mają przełożonych i muszą się przed nimi tłumaczyć. Może i mają większy stres od nas pracowników, ale ganianie czy karcenie kogoś, bo czegoś nie zrobił prawidłowo czy we właściwej ilości, to nie sposób. Czasem dyskusja i szukanie rozwiązania powinno pomóc. Może kogoś przenieść na inną linie gdzie sobie lepiej poradzi. Lub dodatkowe szkolenie z osobą doświadczoną. Większość nowych pracowników nie jest właściwie szkolona. Ja jak zaczynałem pracę w Boschu byłem zupełnie inaczej szkolony. Rzadko co robił to inny starszy operator tylko seter. A teraz seter czasem nie ma na to czasu lub ma wyj.. i woli by to ktoś inny zrobił. Potem taka Pani trafia na linie, gdzie idzie produkcja z domyślnym czasem cyklu (bo referencja dobra i mało problemowa). Wtedy wiekszosć takich nowych sobie nie radzi i nie wyrabia w czasie cyklu Cześć rezygnuje, a inni długo dochodzą do wprawy. Mało czasu na wszystko by się przyuczyć daje takie efekty. Że pracownik rezygnuja po tygodniu lub po jednym dniu czasem. BA! Bywały przypadki, że pracownik w pierwszym dniu pracy szedł na przerwę i z niej nie wracał, bo sobie nie mógł poradzić na linii i to go przerosło. Myślę, że był taki więcej niż przypadek. Ale z tym spotkałem się też w innych zakładach, więc Bosch nie jest tu wyjątkiem.
Tak więc wracając do głównego tematu tego forum czyli Team Ledarów i ich zachowaniu... Relacje między przełożonym a pracownikiem muszą być konkretne. Nikt tu za darmo nic nie dostaje, ale są też jakieś granice. No i nie zapominajmy, że produkujmy części układów hamulcowych, a nie kartony czy klocki lego. Zdrowy rozsądek to coś co dzisiaj powinno być regułom. Zwłaszcza w takich zakładach i w takich sytuacjach jakie się obecnie dzieją w Boschu w Mirkowie. A nie jest za dobrze.