Odkąd w klasie pojawił się nowy kolega, nic już nie było takie jak dawniej. Mirosław Kawon szybko wpadł w oko wychowawczyni. Pani Aldona Sutek najpierw dostrzegła jego nienaganny wygląd - kroczył zawsze wyprostowany, w znakomicie skrojonym mundurku, schludny, uczesany, wysyłający perlisty uśmiech w kierunku wszystkich nauczycieli. W dodatku pilny i pracowity - z dnia na dzień zdetronizował dotychczasowego prymusa. Co więcej, decyzją wychowawczyni został wybrany na klasowego skarbnika.
Mirka cieszyły rosnące notowania. Co prawda nie wszystkim w klasie podobał się tak szybki awans, wskutek którego musiał stawiać czoła zaczepkom i kuksańcom kolegów z ostatnich ławek, zawsze jednak mógł liczyć na wsparcie wychowawczyni. Bardzo mu też przypadła do gustu rola skarbnika. Jego zadaniem było zbieranie od koleżanek i kolegów pieniędzy oraz ich wydatkowanie na ustalony wcześniej cel. Rozliczał się należycie z każdej złotówki, zyskując pełne zaufanie otoczenia.
Jednak już wkrótce odkrył pewne możliwości związane z pełnioną przez siebie funkcją. Wybór kwiaciarni, w której regularnie kupował zamówione przez klasę kwiaty, należał przecież do niego. Podobnie jak wybór kina, gdzie coraz częściej pod okiem polonisty poznawali lektury szkolne. Wrodzona buta pozwoliła mu podjąć śmiałe negocjacje z okolicznymi przedsiębiorcami. Dzięki wyborowi stałych usługodawców zapewnił sobie ich dyskretną wdzięczność w postaci dodatkowych gratyfikacji.
Dało się zauważyć, że Mirek ubiera się coraz lepiej, używa zapachów renomowanych firm, a koleżanki coraz odważniej starają się zwrócić jego uwagę. Nie chciał jednak, by ktokolwiek domyślił się źródeł tych zmian. Postanowił zachować czujność i pilnować się, by nikt nie odkrył jego tajemnicy. Słyszał, że w podobnej sytuacji niektórym puszczają hamulce. Któregoś dnia dowiedział się nawet, że w odległej stolicy skarbnik jakiejś dużej partii, pijany w sztok, został znaleziony nad ranem na trawniku. Poprzysiągł sobie, że nigdy nie straci kontroli nad sytuacją.
Niestety, ludzką rzeczą jest błądzić, a pokus było zbyt wiele. Po kilku miesiącach co bardziej spostrzegawczy koledzy zauważyli na nadgarstku Mirka nowiutki, kosztowny zegarek. Pierwsze pytania zbywał żartem, jednak już wkrótce uświadomił sobie, że popełnił niewybaczalny błąd. Zamiast schować drogocenny prezent od właściciela kwiaciarni, obnosił się z nim, nie potrafiąc się powstrzymać przed dodawaniem sobie szyku przed coraz większym wianuszkiem zabiegających o jego względy koleżanek. Po kolejnych pytaniach, również o najdroższe buty i okulary, zaczął się już gubić w zeznaniach.
Tymczasem doszło do nagłej zmiany. Aldona Sutek niespodziewanie dostała propozycję objęcia kierownictwa gminnej biblioteki. Na taką szansę czekała całe życie. Z dnia na dzień spakowała się i zostawiła klasę z nowym wychowawcą. Adam Grabarz, prowadzący dotychczas lekcje biologii, przyjął to stanowisko z nieskrywaną obawą. Nigdy dotąd nie prowadził żadnej klasy, ale górę wzięła nadzieja na lepsze perspektywy zawodowe.
Sytuacja Mirka stała się nie do pozazdroszczenia. Oskarżony o tajemnicze układy z lokalnym biznesem i opuszczony przez dotychczasową protektorkę, został wezwany na posiedzenie rady pedagogicznej. Dochodzenie było krótkie, dowody oczywiste, wina bezsporna. Sprzeniewierzenie się wartościom wzorowego ucznia, malwersacje finansowe, przyjmowanie korzyści majątkowych. Decyzja mogła być tylko jedna – relegowanie ze szkoły.
Mirkowi zawalił się cały świat. Z bożyszcza rówieśników stał się zwykłym zerem. Zaczął popadać w depresję. Kolejne miesiące to pasmo dni zlewających się w jedną szarą masę. Budząc się rano nie miał nawet ochoty podnieść się z łóżka. Najchętniej przeleżałby w nim aż do wieczora, wiedząc, że i tak nic dobrego go nie czeka. Powoli stawał się wyrzutkiem społeczeństwa. Nieukończona szkoła, brak szans na znalezienie w przyszłości pracy zgodnej z jego aspiracjami, o reprezentacyjnej partnerce nie wspominając.
I wtedy stał się cud.
W skrawku gazety, która zawieruszyła się za tapczanem, znalazł ogłoszenie: „Młodzieżówka szuka młodych, zdolnych”.