Jeśli ktoś zastanawia się nad pracą w UM w Radomiu, to bardzo, ale to bardzo odradzam wszystkim z tzw. ulicy którzy nie zostali tutaj zatrudnieni po znajomościach. Dyrekcja I naczelnicy mają swoich ulubieńców, widać z kim trzymają się lepiej, a kto jest odsunięty na margines. Nie raz i nie dwa wychodziłam z pracy z płaczem, współpracownice obgadywały wszystkim wszystkich i donosiły kierownictwu o naszych prywatnych rozmowach, a potem wyciągały rękę na zgodę , a w drugiej za plecami trzymały nóż. Kierownictwo to święte krowy, które nawet ryży papieru nie włożą do drukarki, trzeba im wszystko przynieść podać i wynieść, masz obowiązek wpokorze lizać im buty, a w zamian za to kierownictwo doniesie na ciebie do dyrekcji, bo według nich odezwałeś się do nich nie takim tonem, nie tak spojrzałeś, nie uśmiechnąłeś się lub nie tak się uśmiechnąłeś itp. Niesamowicie toksyczne miejsce pracy, w którym niby cię wspierają, ale po czasie okazuje się, że jesteś pierwsza do wywalenia. Fałsz i obłuda. Przez kilka miesięcy miałam na głowie obowiązki dwóch osób za tę samą pensję co jednej ponieważ ktoś tam był na zwolnieniu. Płakałam po kątach z bezsilności. Jeżeli choć trochę zależy wam na zdrowiu psychicznym, to naprawdę zastanówcie się kilka razy przed złożeniem cv do tego urzędu a na pewno nie składajcie go gdy nie jesteście po tzw. znajomościach. Nawet jak jakimś cudem przebrniecie przez rekrutację i dostaniecie pracę po weryfikacji przez waszych współpracowników że jesteście tzw. nikim z ulicy bardzo szybko pożałujecie że pracę dostaliście. Z perspektywy czasu cieszę się, że już tam nie pracuję.