CD
Zaletą jest prywatna opieka medyczna za grosze (co prawda w dość zatłoczonej sieci, ale czynnej do 20:00, może się uda zdążyć po pracy), dofinansowanie ubezpieczenia i do karty Multisport (ale uwaga: tę ostatnią można wyrobić dopiero po roku pracy). Po roku pracy można otrzymać dofinansowanie do wakacji, przysługuje raz w roku. Zdarzają się premie świąteczne, za wyniki w firmie i za wyniki w zespole, w wysokości zależnej od zarobków (świąteczne i firmowe maleją wraz ze wzrostem wypłaty; te za poszczególne projekty zespołu za to odwrotnie, bowiem stanowią krotność wypłaty pracownika). Zdarzają, bo nie są regułą. Premie za projekt nie zawsze otrzymuje cały zespół; i niekoniecznie to ta sama krotność dla każdego. Nie są za każdy projekt.
Jeśli chcesz pracować w Skanska dla służbowego komputera, telefonu i samochodu, to się zastanów, na jakie stanowisko aplikujesz. I do jakiego zespołu. Czasem jest jeden samochód na kilka budów, czasem ma go każdy kierownik. Różnie. Przykra sprawa jest z komputerami, to mimo mnóstwa papierologii, czasem na budowę przypada komputer dla kierownika, który spędza przy nim 95% czasu i jeden komputer dla pozostałych pracowników (a co ważne, służbowego maila nie sprawdzi się na prywatnym komputerze, nie można też z niego drukować na służbowej drukarce). Najlepiej wygląda sprawa z telefonami: co prawda nie zawsze dostanie się je od ręki, ale częsta chęć korzystania z telefonu kierownika przez inżyniera przyspiesza decyzję o zamówieniu mu telefonu;) ma je większość osób; pracownicy w biurach raczej stacjonarne; niektórzy szczęśliwcy mają komórki z dostępem do służbowej poczty, co jest ważne przy deficycie komputerów.
Firma ma dużo fajnych procedur, ale niekoniecznie każdy o nich wie, dodatkowo często się zmieniają. Przepływ informacji w tym zakresie jest bardzo słaby. A szkoda, bo prowadzi to później do wielu zbędnych problemów, głównie z funkcjami wsparcia, przez co nie można w pełni wykorzystać ich potencjału.
Praca w dużej firmie pomaga np. w negocjacjach. Ktoś mówi, że miał problemy ze Skanska? Ty mówisz, że nieee, to u innego menadżera, w innym oddziale, u nas jest lepiej. Ktoś mówi, że Skanska super? Hehe, wiadomo, my tacy super. To w sumie plus każdej dużej firmy.
BHP, wszędzie BHP. Nieważne, na jakim jesteś stanowisku, i tak prędzej czy później mając styczność z budową, będziesz mieć też mocną styczność z BHP i toną papierów. Bo niestety, nierzadko to BHP to przede wszystkim papiery. Do tego dni bezpieczeństwa kilka razy w roku, tydzień bezpieczeństwa raz w roku, codzienne i cotygodniowe spotkania dotyczące bezpieczeństwa, dodatkowe spotkania w sytuacjach awaryjnych kilka-kilkanaście razy w roku. W każdym ważna lista obecności z notatką i propagandowe zdjęcia. Firma świetnie zgłasza wiele innowacji BHP, ale powoli zaczyna to iść w kierunku obowiązkowej butli z tlenem i stroju płetwonurka dla ludzi pracujących na suchym lądzie 10 km od najbliższego zbiornika wodnego większego niż wanna. Wychodzą z tego absurdy pokroju "nieważne, że wnosisz wszystko ręcznie na trzecie piętro przez cały dzień - ważne, że nikt nie ma uprawnień do obsługi windy, a Ty masz okulary robocze noszone na okulary korekcyjne". Troska o BHP jak najbardziej na plus, ale brak wsparcia niektórych przełożonych, oszczędności i zmierzające w złym kierunku pomysły, wcale tego bezpieczeństwa nie poprawiają.
Poza tym ważna rzecz: BHP to również czas pracy. Bez dalszego komentarza.
Pracownicy są słabo uświadamiani w temacie zakresu odpowiedzialności, w tym za BHP. Taki świeżo przyjęty inżynier-elektryk mianowany na koordynatora BHP po dwóch dniach pracy raczej nie wie, że może dostać mandat od PIP lub wyrok w zawiasach. Inżynier może się ucieszyć, że kierownik zrobił instrukcję bezpiecznego wykonywania robót i wpisał tam, że to inżynier ją zrobił i się z tej radości podpisać, nie do końca wiedząc, co tam jest i z czym wiąże się ten podpis w razie wypadku.
Są różne szkolenia, mniej i bardziej przydatne, nie dla wszystkich. Część jest obowiązkowa. Gdy zaczniesz się przesadnie cieszyć, że jedziesz słuchać o pierdołach i nie musisz dzisiaj pracować, zacznij szukać innej pracy. Za to trafiają się też szkolenia, które tanie nie są, na studiach ich nie ma, a w pracy bywają przydatne - np. kosztorysowanie lub tworzenie harmonogramów w konkretnych programach, kursy dla operatorów maszyn itd. Można dostać dofinansowanie do studiów, czy uprawnień - ale MOŻNA to słowo-klucz. Nie zawsze jest też szansa na dostęp do tych programów w pracy i harmonogramy dalej będziesz robić w Excelu.
Firma z samych założeń zła nie jest, ma sporo zalet, jakie posiadają duże firmy. Niestety źle może być z samym wykonaniem, dostępnością poszczególnych narzędzi, obłożeniem nadmiarem obowiązków - a to już nie wina firmy, tylko poszczególnych jednostek organizacyjnych. A przenoszenie się między poszczególnymi jednos