W dniu dzisiejszym wzięłam udział w spotkaniu rekrutacyjnym na stanowisko biurowe w firmie Seifert Polska. Odbyłam już wiele rozmów o pracę i z przykrością stwierdzam, że ta w firmie Seifert Polska była pierwszą, którą będę wspominać negatywnie. Spotkanie trwało ok. 8 minut, w trakcie których dopuszczono mnie do wypowiedzenia może 4 zdań. Mam wrażenie, że Panią, z którą rozmawiałam w ogóle nie interesowała moja osoba i kandydat został już wcześniej wybrany, a rekrutacja była tylko uciążliwą formalnością. I stratą czasu, niestety. Jeżeli osoba rekrutująca pogardliwie reaguje na ukończony przez kandydata kierunek studiów mimo, że w ogłoszeniu wymagane jest wykształcenie średnie to jest to dla mnie sygnał, że z taką kadrą nie chcę mieć nic wspólnego. Wydawało mi się, że w tak dużej i znanej firmie kultura stoi na wyższym poziomie. Cóż, pomyliłam się. I nie ukrywam, że jestem najnormalniej w świecie zła. Przygotowałam się do tej rozmowy, poświęciłam czas na to żeby móc wypaść dobrze, ale nie dano mi szansy. Po co w ogóle przeprowadzać taką rekrutację?