Jakiś czas temu miała wątpliwą przyjemność odbycia rozmowy kwalifikacyjnej w cersanit w Kielcach. Rozmawiałam z młodą blondynką, pewnie to osoba z postów wyżej.(usunięte przez administratora)była bardzo niemiła, na początku myślałam, że to było personalnie do mnie skierowane, ale z biegiem rozmowy zorientowałam się czemu to ma służyć....
Pani (usunięte przez administratora) pytania, zasadniczo nie związane z niczym i nie zmierzające do niczego. Przede wszystkim złamała zasady, pytając o zajęcie moich rodziców i rodzeństwa. Z tego co wiem nie jest to etyczne. Ale w Cersanit z etyką na bakier...Rozmawiałam, a raczej tylko mówiłam, bo nie było z kim rozmawiać, w trzech językach. Pani (usunięte przez administratora) jakoś nie mogła z siebie wydusić ani słowa, ciekawe dlaczego...Zadawała idiotyczne pytania, dotyczące funkcji w komputerze, środowiska Windows, jak wstawić hiperłącze.Czyli wszystko to, co widzisz, jak masz przed sobą komputer. Dlaczego ja mam znać to na pamięć?KRETYNIZM.
Dalej - dość mgliście rozmawialiśmy o pieniądzach, o etacie już w ogóle. Jedynie jakieś blade obietnice.
Na koniec wykonałam test inteligencji plus test językowy. O ile ten drugi jestem w stanie zrozumieć, o tyle drugi był sporym zaskoczeniem. I przyznaje, że przy zadaniu z liczeniem kaczek poczułam się jak na maturze, ogarnęła mnie wesołość. Obserwując moją konkurentkę (skrupulatnie liczyła kaczki i kwadraty, pełna napięcia, stresu i rywalizacji), miałam ochotę wstać i wygarnąć im, że chyba idiotów szukają.Test jednak wykonałam, oddałam i wyszłam. Całość trwała baaardzo długo, jakieś 2-3 godziny.
Ku mojemu zaskoczeniu, po około 7 dniach, otrzymałam telefon. Dzwoniła już inna kobieta, bardzo miła i zdecydowanie sympatyczniejsza niż jej koleżanka z pracy. Zaproponowano mi pewną posadę (pominę szczegóły ze względów osobistych). Uprzejmie podziękowałam i odmówiłam. Nigdy w życiu nie chciałabym pracować w takiej firmie, a póki nie jestem zmuszona i mogę wybrać, oddałam miejsce komuś innemu.
Już piszę dlaczego - kiedy tam weszłam, moją uwagę przykuły Panie w recepcji i ich lekka wyższość (nie wiadomo dlaczego). Następnie długieee oczekiwanie na to, aż ktoś łaskawie zabierze mnie na górę. Następnie ta żenująca rozmowa z pseudo psychologiem (usunięte przez administratora) a na koniec testy jak do NASA. Pytanie typu- czy poświęcisz życie prywatne dla pracy, co jest dla ciebie najważniejsze : praca czy życie prywatne. Cersanit szuka chyba robokopów-praca, żarcie, spanie, praca, żarcie, spanie.Ludzie czy wy powariowaliście?!!! Najlepsza kadra? Rozejrzyjcie się jak pracujecie, każdy przemęczony ślęczy nad biurkiem, atmosfera średnia - widziałam po zachowaniu koleżanek wobec siebie. Bitwa o biurko, kłótnia i jakieś przytyki, głupie komentarze rzucane pod adresem współpracowników. Chora atmosfera, traktowania potencjalnych kandydatów jak kretynów, brak szacunku dla innych i te testy jak dla astronautów przekreśliły was w moich oczach. Każdy ma to, na co się godzi. Są tacy, którzy tam idą, zostają po godzinach i biorą marne pensje. Nic nie mówią choć bilety na busy pochłaniają 3/4 ich poborów. Znoszą wszystko byle tylko pracować.I dlatego pani gosia pozwala sobie na to, czego \\\"ofiarą\\\" byłam ja i pewnie inne osoby także. Dopóki sami nie będziemy się szanować, to taka będzie sytuacja. Dopóki będą tacy, którzy usmiechają sie kiedy traktuje sie ich jak gówno, dopóty tak będą traktowani. Czy nie mam racji?