Jako biurowy dostajesz ok 2500 brutto - nie wiem dokładnie, tak słyszałem. Jako wózkowy 2700 netto na start i będzie chciał wcisnąć ci umowę zlecenie. Prawda jest taka że to jest desperat, nikt nie chce tam pracować i można wyciągnąć więcej.
Pierwszy raz na rozmowie byłem w czerwcu. Nie podjąłem się tej pracy, był sezon i lepsze oferty.
Na rozmowie już wtedy ustaliliśmy 2800 netto. Gdy zrezygnowałem jeszcze za mną dzwonił, nie odbierałem, pisał tydzień później smsa że możemy ponegocjować jeszcze wypłatę.
Wiem że da się wyciągnąć umowę o pracę i 2900 netto na start!
Teraz bym nie zszedł poniżej tego i radzę się trzymać swoich zasad.
Z jednej strony desperat bo nie ma ludzi, z drugiej: dwa błędy i po zabawie - lecisz. Ja pracowałem dwa miesiące. Raz nie zeskanowałem kilku paczek przyjmując towar- to był mój trzeci tydzień pracy
Jeden z kolegów ze wschodu położył go gdzieś indziej gdy rozładowywał tira, myślałem że po prostu paczki nie przyjechały. Ja zapisałem pracę z zamiarem doskanowania później jeżeli się znajdzie. Okazało się że nie da się doskanować. To była pierwsza notatka jaką dostałem do podpisania. Firma nie miała żadnych strat, paczki leżały kawałek dalej. Wystarczyło wprowadzić w system
To był też powód braku premii, przedłużenie umowy tylko na miesiąc, na zlecenie dalej, głupie rozmowy, dywanik itp. Ogromna ilość problemów o nic a pracowałem tam bardzo krótko.
Pracowałem weekend przed wigilią, nie było roboty pucowaliśmy cały magazyn, wyłącznie z wózkami, masztem, przewodami, dachem, bateriami itp. nigdy czegoś takiego nie widziałem a jeżdżę wózkami po magazynach od 13 lat. Jak przejechałeś miotłą na koniec to nawet ziarenka kurzu nie było na podłodze magazynu. Po weekendzie w poniedziałek była Wigilia. Nie było dni jednej dostawy, ani jednak wysyłki, nie było nic do roboty. Kazał przyjść na 6 -14. Mieliśmy się cieszyć bo Łaskawca po wielkich prośbach zgodził się anulować popołudniową zmuane 14-22. W wigilię kiedy nie było nic do zrobienia...
Rano, pucowaliśmy znowu magazyn. I wózki które były pucowanie dzień wcześniej ????.
Dokładnie ta sama historia była z sylwestrem. Pierwotnie miałem iść na 14-22 pomimo iż poranna zmiana czyściła wózki i magazyn.
Powinniśmy jednak dziękować wielkiemu bratu i być wdzięczni że Bóg, pan i władca kierownik postanowił się zlitować i okazać łaskę...
Kolejny absurdu: gaszenie światła w magazynie bo rachunki za prąd są za wysokie ( firma zarabia 50 milionów rocznie ). Teraz mówię na prawdę serio. Kierownik kazał nam gasić światło w magazynie. Jeżeli coś potrzebujesz z danej części, masz podjechać do przełącznika włączyć światło, pojechać i zabrać co masz do zabrania, następnie kazał gasić. To jest nowy magazyn, oświetlenie ledowe. Wcześniej kazał włączać tylko połowę świateł. Ja się śmiałem pytając czy architekt się rozpędził i dał dwa razy więcej oświetlenia niż potrzebne? ????
Może chcieli w ten sposób żeby było bardziej kameralnie? Rezultat był taki że nie widać było dobrze, oczy się męczyły szybko itp.
Używanie świateł z wózka widłowego było niemile widziane, najlepiej żeby tego nie robić bo baterie, prąd itp.
Gdy wszytko było ok nie robiłem błędów. Kierownik wziął mnie na rozmowę i zaczął wygadywać że ja mam imponować swojemu liderowi. Że powinienem wrócić teraz do magazynu, zapytać grzecznie co ja jeszcze mogę robić lepiej, żeby lider mi powiedział. Kier kazał mi się pytać jak mogę być jeszcze lepszym pracownikiem, żebym się dowiedział co mogę zrobić żeby byli jeszcze bardziej zadowoleni.
Wtedy już się zdenerwowałem. Powiedziałem na magazynie jasno: ja tu przychodzę robić robotę a nie włazić nikomu w tyłek.
Drugie upomnienie dostałem po tym jak przyjmowałem towar, zeskanowałem cały do systemu tylko nie nacisnąłem potwierdź. Między czasie llider podjechał zabrał paczki zapakował i pojechały - nic o tym nie wiedziałem. Gdy nacisnąłem potwierdź. Było za późno.
Afery dzień pierwszy.
Kolejny dzień byłem przeniesiony na inny magazyn za kare. Znowu rozmowa z kierownikiem. Tam nie było roboty, zwolnili mnie wcześniej do domu na moją prośbę.
Kolejnego dnia - trzeci dzień afery. O 6 rano dalej afera o to. Kazali mi cały dzień zamiatać za karę, tak za karę ????
Już wbiłem w tą pracę, nie pozwolę sobie na więcej. To co miałem pokazać to pokazałem ale teraz to już był mobbing, to już było znęcanie się nad człowiekiem. Takie coś może znieść tylko człowiek który nie ma żadnej godności.
Znowu afera, znowu dywanik. Miałem sam już się zwolnić, jednak ułatwili mi to dając papiery że mnie zwalniają...
Kierownikowi powiedziałem prosto w twarz co myślę o takich sposobach. On nie uznaje czegoś takiego jak Feed back możesz mu gadać. Przecież kim ty jesteś żeby się odzywać do władcy absolutnego? Myślisz że cokolwiek do niego dotarło? Patrzył na mnie jakbym mówił w innym języku.
Na sam koniec kazano mi oddać nawet buty ochronne.
To miejsce jest chore, kierunek w jakim to zmierza jest taki że jest tylko coraz gorzej, coraz ostrzej i absurd goni absurd.