Moja rekrutacja do firmy Akardo, należącej do Grupy Kapitałowej Immobile trwał od sierpnia do października, składała się z kilku etapów. Aplikowałam na stanowisko projektowe, z uwagi na niewielkie doświadczenie byłam otwarta na wszelkie propozycje, łącznie ze stanowiskiem asystenckim. Przesłałam CV oraz portfolio, jednak nikt, jak się później okazało, nie zapoznał się z moim portfolio. Pierwszym etapem rekrutacji było nagranie krótkiego video na swój temat, kolejnym rozmowa online, która była przez panią Karolinę przełożona o kilka dni względem pierwszego terminu. Później nastąpiła dłuższa, około miesięczna cisza ze strony firmy, bez jakiejkolwiek wiadomości zwrotnej, po czym pani Karolina skontaktowała się ze mną w czwartkowy wieczór, mówiąc, że pilnie szukają pracownika, pytając czy nadal jestem dostępna; wyjaśniła w jaki sposób pracują oraz zadecydowała, że w najbliższy wtorek mam pokonać trasę 500 km, żeby się z nimi spotkać na rozmowie bezpośredniej, bo w końcu pilnie poszukują pracownika. Jako, że miałam za sobą już część rekrutacji i byłam gotowa na ewentualną przeprowadzkę na stałe, przystałam na tę propozycję, mimo, że miałam wówczas wyjątkowo dużo innych zobowiązań zawodowych, które musiałam przełożyć, by niemal z dnia na dzień wyjechać do Bydgoszczy. Dowiedziałam się w rozmowie telefonicznej, że mam na wtorek przygotować nieodpłatnie zadanie rekrutacyjne, w którym zaprojektuję torebkę, jednak w smsie, który wysłała mi później pani Karolina widniał opis minikolekcji, składający się z 4 akcesoriów oraz moodboardu. Zaznaczę, że pracowałam wówczas w weekend i pogodzenie tych obowiązków było dla mnie niemałym wyzwaniem, zaznaczyłam więc, że nie jestem w stanie z powodu ograniczeń czasowych zaprojektować 4 elementów i mogę przygotować 3, na co firma przystała. W końcu miałam na to 3 dni, portfolio z moimi projektami firma miała do dyspozycji wcześniej, zadanie wykonywałam nieodpłatnie. Po ponad 10 godzinnej podróży pociągami z przesiadkami, niedyspozycji kobiecej i ogólnym przepracowaniu byłam nieco zmęczona na rozmowie w Bydgoszczy. Panie, które mnie rekrutowały na wejściu powiedziały, że nie pamiętają już mojego CV i poprosiły o opowiedzenie o swoim doświadczeniu. Bardzo się dziwiły temu co mówiłam, nie były przygotowane w ogóle do rozmowy. Odpowiadałam zwięźle i konkretnie. Odpowiedź o wyniku rekrutacji miałam otrzymać w ciągu dwóch tygodni od spotkania, jednak jej nie otrzymałam. Dopiero po napisaniu do pani Karoliny maila otrzymałam wiadomość zwrotną, że mam za małe doświadczenie zawodowe, by pracować w ich firmie, co w zasadzie mogły zweryfikować na poziomie zapoznania się z moim CV. Podsumowując - zachowanie pani prowadzącej rekrutację, która jest małżonką właściciela firmy Akardo było skandalicznie bezczelne i poniżające. Brak poszanowania drugiego człowieka, brak elementarnej kultury i brak logicznego i spójnego zachowania był od początku tej rekrutacji ogromną czerwoną flagą, takie zachowanie nie powinno mieć w ogóle miejsca. Jako, że firmę przejęła niedawno grupa kapitałowa Immobile, zaproponowano mi nocleg w hotelu należącym do sieci hoteli tej grupy. Był to jedyny miły gest z ich strony, natomiast z uwagi na nierzetelność prowadzonej rekrutacji, zupełnie zbędny, ponieważ szukali kandydata o innym profilu, co mogli zweryfikować na poziomie mojego CV i nie ponosić kosztów noclegu. Łącznie na całą rekrutację do firmy Akardo poświęciłam ok 6-7 pełnych dni oraz koszty - ok 500 zł. Zachowanie szczególnie pani Karoliny było kpiną, o czym oczywiście została poinformowana w mailu zwrotnym. Firma Akardo niestety robi fatalny PR całej grupie kapitałowej Immobile brakiem profesjonalizmu i ludźmi, którzy są "od wszystkiego".