Praca w Notino...
Jeśli rozważasz to miejsce to radzę Ci się porządnie zastanowić, nawet jak jesteś zdesperowanym kandydatem to również odradzam Ci tą opcje.
O pracy w tym miejscu można by było napisać trylogie. Jak wiadomo praca w branży beauty łaskawa nie jest, lecz chyba nie ma bardziej toksycznego i zakłamanego miejsca niż Notino.
Dlaczego?
Zaczynajac o totalnym braku szkoleń na początku. Jesteś wypuszczony jak zwierze na wybieg, bez znacznie czy posiadasz doświadczenie, czy jest to Twoja pierwsza praca. Lecisz i robisz swoje. W momencie kiedy nic nie wiesz, jesteś od razu oceniany, rozliczany z każdego najmniejszego zachowania. Ciężko jest obsłużyć klienta godziwie w momencie gdy o zapachach wiesz tyle ile o fizyce kwantowej. Nie robisz wyników? Nie sprzedajesz marek własnych? Cóż, będziesz traktowany jak pomyje.
W momencie gdy nie podlizujesz się szefostwu tez jesteś skazany na porażkę. Masz wybór, albo trzymać się z elitą, albo zostaniesz workiem treningowym, na który zrzucane będą wszystkie niepowodzenia i frustracje osób sprawujących piecze nad sklepem.
Z kierownictwem zawsze był problem,
Pani regionalna szuka bowiem na te stanowiska osoby, które będą (usunięte przez administratora), osobami bez empatii, które na każdym kroku będą próbować Cię manipulować. Braknie mi palców aby wyliczyć ile osób odeszło z tego miejsca i w tym momencie potrzebują stałej opieki psychiatry.
Jeśli chcesz zniszczyć sobie psychikę to spoko, ale ja nie polecam.
Wspomnę tez o kwestii nietykalności, gdy jesteś w elicie to wszystko Ci wolno, możesz rozkradać pół sklepu, oni przymykają oko.
Jeśli jesteś zwykłym, szarym pracownikiem to radzę Ci uważać. Wystarczy, ze zachce Ci się przetestować jakiś krem, tak aby później wiedzieć coś na jego temat i moc ta wiedzę przekazać klientowi. Wiesz co się stanie? Wylecisz, ba, może nawet i dyscyplinarnie.
Koleżeństwo, wzajemna pomoc i wsparcie nie istnieje w tym miejscu. Każdy będzie tylko polować jak sęp aby zrobić jak najlepszy paragon, nawet kradnąc Ci przy tym klienta, którego miałeś przyjemność konsultować.
Tutaj nawet określenie "wyścig szczurów" jest zbyt delikatne.
Uda Ci się zrobić dobry paragon? Spoko, musisz się liczyć z zazdrosnym sporzeniem współpracowników. Nikt tutaj Ci nie pogratuluje, nie rzuci miłego słówka, wręcz przeciwnie.
Chcesz się dowiedzieć czegoś od starszego pracownika? Możesz sobie pomarzyć w momencie kiedy szefostwo siedzi z tylu, będziesz czuć ich wzrok na sobie. Ktoś z elity gada o tym co wczoraj jadł albo jaka torebkę zamierza kupić? Spoko, to jest dopuszczalne w tym miejscu.
W tym miejscu jest wieczna rotacja, co chwile szukają kogoś nowego. Nie dziwi mnie to zupełnie. Wręcz cieszę się gdy ktoś trzeźwo ocenia sytuacje i odchodzi sam z siebie. Gorzej jak ktoś wpadnie w syndrom sztokholmski.
Jeśli kosmetyki i perfumy to faktycznie Twój fach to tez radzę Ci unikać tego miejsca. Jeśli masz dużą wiedzę to będziesz wykorzystywany przez innych pracownikow aby to za nich odbębnić konsultacje.
O braku ochrony chyba wspominać nie muszę, jesteś narażony na ich codzienne wizyty, gdyż to właśnie oni są stałymi bywalcami w tym miejscu. Nikt nigdy z tym nic nie zrobil. Poczucie bezpieczeństwa w tym miejscu spada do zera.
No dobrze, ale skoro tak ciężko pracujesz to i przerwa powinna Ci się należeć. Tutaj tak jest tylko w teorii. W praktyce możesz na nią iść tylko wtedy gdy pracownikow na zmianie jest dużo, lub gdy na sklepie klientów brak. W okresach świątecznych bywało, ze siedziałeś w pracy po 12 h bez przerwy, ledwo co była możliwość by uraczyć się łykiem wody. Jeśli dobrze pójdzie dostaniesz 15 minut przerwy. Chcesz podgrzać jedzenie, iść do toalety i jeszcze zjeść? No to przyznam, ze może być ciężko. 15 minut z zegarkiem w dłoni i wracasz na sale. Często nawet przeżuwając ostatni kęs posiłku.
Nigdy nie wiesz w jakim humorze przyjdzie Pani regionalna, czy będzie zadowolona i się z Tobą przywita czy może przejdzie koło Ciebie bez słowa i rzuci wzrok pełen pogardy.
W tym miejscu nigdy nie wiesz na czym stoisz, zupełnie jak w (usunięte przez administratora). Zero rozmów, planów naprawczych, motywacji ze strony szefostwa. Chyba, ze owinie Ci się noga to od razu jesteś na dywaniku.
Szczerze, notino przypomina przedszkole. Podchodza do Ciebie jak do małego dziecka, totalny brak szacunku do drugiej osoby. Warto tez wspomnieć o tym, ze gdy umierasz i czujesz się beznadziejnie prosząc o uz to najprawdopodobniej jej nie dostaniesz. Dlaczego? Bo na zmianie jest za mało osób. Szefostwo powinno dostać jakieś szkolenie z zarządzania zasobami ludzkimi bo zawsze u nich było z tym krucho. Nawet jak będziesz wymiotować albo dusić się przy kliencie to i tak w pracy masz się stawić.
To tak naprawdę tylko kilka przykładów z tego wspaniałego miejsca pracy. Także lepiej sobie oszczędź i poszukaj gdzie indziej.