Witam. Chciałabym podzielic się z wami moją opinią na temat pracy w agencji LiderJob. Pojechałam tam razem z chłopakiem i wytrzymaliśmy tam dosłownie 4 dni.
Już tłumaczę dlaczego. Zajechaliśmy tam około godziny 6 rano w sobotę. Przejazd przebiegł pomyślnie zważywszy na to, że jechaliśmy z bardzo dobrym przewoźnikiem.
Na swoje własne lokum weszliśmy koło godziny 7.30 ze względu na to, że czekaliśmy aż pracownicy pójdą do pracy. I teraz przechodzimy do warunków zamieszkania.
W bungalach (domkach) mieści sie 4-6 osób, gdzie przy 6 już jest zbyt ciasno. Obiecano nam pokój dla par, a dostaliśmy pokój dwuosobowy z pojedynczymi łóżkami,
gdzie było za mało miejsca abyśmy mogli obok siebie przejść. Zaznaczam, że szafki na ubrania itp były zawieszone na ścianie i pomieściły tylko rzeczy dla jednej osoby.
Dodam również, że odsuwając materac zauważyliśmy wilgoć i grzyb w rogach pokoju (co jest dość dziwne, ponieważ domek był ogrzewany).
Pokój obok wyglądał identycznie, z wyjątkiem pokoju dla par, który był już wcześniej zajęty.
Jeżeli chodzi o kuchnię była ona połączona razem z salonem, co w sumie jest dobrym rozwiązaniem.
Jedyne zastrzeżenia mogliśmy mieć do 2 lodówek, ponieważ były one malutkie (max 2 osoby na lodówkę), ale daliśmy radę. Podsumowując: warunki nie są najgorsze (dowiedzieliśmy się,
że inne bungale były w znacznie gorszym stanie, np. znajomi obok musieli grzeć sie farelką, bo nie było ogrzewania).
Teraz trochę o pracy itp.
Pierwszy dzień tygodnia pojechaliśmy wyrobić numer SOFI. Co do samego wyjazdu nie możemy mieć zastrzeżeń, gdyż organizacja wyjazdu była w porządku. Tego samego dnia koło południa
dostaliśmy wytyczne jeżeli chodzi o to, kto gdzie będzie pracował. I tutaj zaczyna się.
We wtorek mój chłopak razem ze współlokatorem pojechali do pracy o godzinie 5.40. Po przyjeździe do zakładu dostali ubranie robocze i gdy już miała zacząć się ich praca okazało się,
że nie ma ich na liście pracowników, a sama koordynatorka powiedziała, że nie wiedziała o ich przyjeździe. Więc chłopaki wrócili do domu.
Jeżeli chodzi o mnie to wyjechałam do pracy o godzinie 4.45. Sam dojazd do pracy zajął około godziny.
W ankiecie, którą dostałam od agencji było trzeba napisać swój rozmiar ubrania i obuwia. Jak się okazało było to niepotrzebne, bo po przyjeździe na zakład dostaliśmy
ubranie robocze (przypominające kaftan bezpieczeństwa) za dużo numerów za duże, a numer obuwia (używanego) musieliśmy znaleźć sobie sami. W moim przypadku (noszę rozm 39)
nie było mojego rozmiaru, za to dostałam rozmiar 36! (do tej pory lecze nogi z mozoli).. Wchodząc na hale każdy nowy pracownik dostawał swoje stanowisko. Ja zostałam przydzielona
do tzw lejów. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że mój pracodawca (który robił razem z nami) okazał się być zboczeńcem. Wiecie jak wygląda stalka (ostrzałka taka długa do noży).
To wyobraźcie sobie, że chodził koło mnie i kobiet razem ze mną robiących i klepał tym po naszych tyłkach.. Może dla innych pracownic to pasowało, ale
ja nie zamierzałam tego tolerować i pracować z kimś takim na jednej hali, gdyż nie wiedziałam do czego byłby jeszcze zdolny. Po powrocie do domu okazało się, że współlokatorzy jak
i ludzie z domków obok nie dostali pieniążków na czas (spóźniał sie kilka dni).. Już wtedy myśleliśmy o rezygnacji. Występkiem, który zadecydował o naszym wyjeździe okazał się fakt,
że tydzień przed naszym przyjazdem jeden z mieszkańców bungali został dotkliwie pobity (wręcz zmasakrowany) i trafił do szpitala, gdzie lekarze musieli mu założyć kilkanaście
szwów na głowę (została ona rozcięta nożem). Gdy zapytaliśmy się współlokatorów o ten występek, okazało się, że co tydzień zdarzają się bójki tego lub innego typu.
Podsumowując moją opinię, w trosce o własne bezpieczeństwo i pieniądze NIE POLECAM POD ŻADNYM POZOREM pracy przez tą agencję.. Pozdrawiam.