Polecam.
Po pierwszym spotkaniu z firmami franczyzowymi różnych biznesów miałem mieszane uczucia, każdy biznes wydawał się być super różowy, tylko jak dochodziło do omówienia szczegółów to okazywało się że całe ryzyko jest w moich rękach i w razie niepowodzenia jestem bankrutem, a poza logiem niewiele dostaje, sam muszę wszystko zorganizować. Nie mówiąc o tym ze często firma franczyzodawcy miała np 2 własne jednostki i 5 franczyzowych- żenada!!!
Mieszkam w Warszawie i często kupowałem lody w lodolandii, nie wiedziałem, że mają franczyze.
Byłem rok temu na targach franczyzowych w Warszawie i zobaczyłem że ich biznes jest oferowany w formacie franczyzowym.
Postanowiłem z ciekawości dowiedzieć się więcej, bo widziałem że biznes na Kabatach im się kręcił.
Biznes jak każdy inny oferowany we franczyzie miał być idealny, oczywiście nie wszystko było tak jak obiecywali.
Zyski z biznesu są około 25% niższe niż są przedstawiane w biznes planach, natomiast przekonało mnie to że biznes jest w formie przyczepy gastronomicznej, dzięki czemu jest sporo możliwości alternatywnych jeżeli biznes nie będzie się opłacał.
Pierwszy punkt otworzyłem w Warszawie na prywatnej działce którą udało mi się wynająć na niewielkie pieniądze, w dużej mierze punkt obsługiwałem z żoną dzięki czemu nie mieliśmy dużych kosztów pracowniczych. Biznes był naprawdę opłacalny ale apetyt rośnie w miarę jedzenia i chcieliśmy otworzyć kolejny jeszcze t tym samym sezonie, niestety nie udało nam się otworzyć ze względu na brak lokalizacji.
Problem jest w tym że franczyzodawca ma wiele swoich punktów w Warszawie i jeżeli samemu się nie znajdzie punktu jak my nasz pierwszy to jest ciężko.
Dostaliśmy od lodolandi propozycję otworzenia 3 punktów w lokalizacji 200km od Warszawy, po wahaniu postanowiliśmy wspólnie z żoną że zaryzykujemy z kolejnymi 2 lokalizacjami.
Na początku było ciężko ponieważ obsługa punktów na odległość jest naprawdę bardzo ciężka, pracownicy są nieodpowiedzialni i trzeba być 7 dni w tygodniu w ciągłej gotowości.
Pierwszy miesiąc był ciężki, praca 7 dni w tygodniu po 11 godzin. Po miesiącu postanowiliśmy że biznes jest na tyle dochodowy że możemy sobie spokojnie pozwolić na osobę do pomocy.
Zatrudniliśmy dziewczynę która okazała się być lekiem na całe zło.
Znalazła na lokalnym rynku super pracowników których świetnie wyszkoliła, dziś wystarczy że raz na 2 tygodnie pojedziemy na punkty poza Warszawą, sobie zostawiliśmy obsługę punktu w Warszawie.
Dziś ze spokojnym sumieniem mogę powiedzieć że wejście we franczyze lodolandii było bardzo dobrą decyzją.
Trzeba na początku włożyć dużo pracy ale franczyzdawca daje bardzo dużo, wszystkie problemy jakie napotkaliśmy na drodze omawialiśmy i rozwiązywaliśmy z franczyzodawcą.
Są naprawdę pomocni :)
reasumując:
-w Warszawie ciężko o lokalizację, ale za to poza Warszawą jest dużo możliwości
-na początku trzeba włożyć dużo pracy, ale można liczyć na ich ogromną pomoc
-zyski po doliczeniu kosztów leasingu, menadżera itp ok 25% niższe od zakładanych.
Na pewno będę rozwijał kolejne punkty.