Pracuję w firmie od kilku tygodni. Jestem pracownikiem produkcyjnym. Chciałabym przedstawić jak sama praca oraz reszta otoczenia wyglada z mojej perspektywy. Sama praca na linii nie byłaby ciężką gdyby nie fakt ze bardzo dużo rzeczy nie jest tu dogranych przez co uważam, ze niejednokrotnie firma może się spodziewać zwrotów swojej produkcji. Często na liniach psuje się jakaś jej cześć...ostatnio był to posypywacz do mąki...i teraz zamiast w miare szybko podmienić daną zepsutą cześć maszyny na inną bądź wymyślić coś alternatywnego to przez około 6 godzin produkcja szła nieprzerwanie i co druga blacha wyjeżdżająca na taśmę była mąką nie posypana...nawet dwie osoby nie dały rady wyrzucać wadliwej bułki na bierząco. I teraz pytanie po czyjej stronie będzie spoczywała ewentualna odpowiedzialność za reklamacje jeżeli taka się przytrafi. Dodam ze kontrola jakości o tym wiedziała i stwierdziła- „wybierajcie ile możecie, miejmy nadzieje,ze klient tego nie zwróci”... Naprawdę w tak dużej firmie nie ma wyjsc alternatywnych z takich sytuacji? Przecież powinny istnieć alternatywne procedury na każdą okoliczność bądz kreatywne osoby myślące logicznie. Najprostszym sposobem byłoby postawić osobę z siteczkiem bądź czymś podobnym w miejscu zepsutej części żeby posypywała te bułeczki. I odpadów by nie było i modlitw, żeby klient tego nie zwrócił... To jest za duża firma, żeby modlitwy miały załatwiać problemy.
Kolejna sprawa- zasady czystości, mycie rąk, dezynfekcja itd... Ludzie mówicie serio na tych szkoleniach czy to taki pic na wodę? Bo wg mnie to to drugie. Przykładów wiele-niby co krok myjki do rąk i płyny do dezynfekcji, niby na szkoleniach powiedziane jakie rękawiczki do jakiej pracy i ze po każdej potencjalnie „brudnej” czynności myjemy ręce i zakładamy nowe rękawiczki a ja widzę kierownika zmianowego, który wkłada z „marszu” gołe ręce i miesza nimi w bułkach...obrzydliwość... mi po takim obrazku nasuwa się jeden wniosek-te zasady są chyba tylko po to żeby mieć czasami powód zabrania komuś premii. kolejna sytuacja- niby siatki w oknach przed owadami, niby nakaz zamykania drzwi żeby nie wpuszczać szkodników a w pomieszczeniu gdzie utylizuje się odpady drzwi otwarte na oścież... jeśli niektórzy (usunięte przez administratora) za przeproszeniem, ze trudno im zrozumieć tak proste zasady jak zamknięcie drzwi za sobą to tu tez powinna byc alternatywna procedura jak to od nich wymóc i oczywiscie alternatywa na takie sytuacje. Prawdopodobnie dlatego po hali latają ptaszki...wróbelek bodajże. I o ile bardzo lubie zwierzątka, to jednak widok jego latającego nad obszarem produkcji budzi we mnie kolejny raz obrzydzenie jak wyobrażę sobie, ze może w locie narobić gdziekolwiek... to tez naprawdę nikomu nie przeszkadza? Ktoś zaraz powie, ze należy to zgłosić...ale wg mnie na takie rzeczy się pozwala bo słyszałam, ze to nie jest odosobniony przypadek, ze „raz na jakiś czas robi się z tym porządek”...ale jak to raz na jakiś czas?! Ptak nie robi kupy raz na jakiś czas! Czy naprawdę nikomu to nie przeszkadza i nikt prócz mnie tego nie widzi?! Czy nikt tego nie monitoruje?!
Kolejna ciekawa sprawa-decyzyjność i pozycja niektórych pracowników... jest sobie taka jedna Pani/dziewczyna... nie jest liderem ale pakowaczem, czasami tylko zastępuje liderkę. Tylko teraz pytanie czemu skoro tylko czasami jest w zastępstwie codziennie „udaje” ze jest liderką a tak naprawdę nic nie robi tylko spaceruje po halach w oczekiwaniu na koniec kolejnych zmian. Pytanie czemu kierownikowi to nie przeszkadza i pozwala na to,ze przesiaduje u niego w biurze całe noce wychodząc tylko czasami żeby się przespacerować. Widocznie firmę stać na to żeby płacić komuś tylko za obecność a nie wykonywanie konkretnych obowiązków...
A teraz o samej pracy-proste, monotonne prace produkcyjne ale oprócz tego, ze jesteś pakowaczem robisz kontrole zapisywane w komputerze, mierzysz, ważysz, opisujesz produkt i jego zgodność z wytycznymi, obsługujemy oklejarkę, zgrzewarkę do folii(łącznie z ustawieniami przy zmianie produkcji), wykrywacz metali, dyspensery bułek, etykieciarkę, wyworzozimy kosze z odpadami. I jeśli nic się nie psuje to praca jest Ok ale jeśli tak to ze zmiany można zejść pół żywym jak ja to nazywam. na ludzi można trafić różnych ale akurat większość jest chyba Ok. Drażnią tylko ci u których występuje przypadek przerostu formy nad treścią ale tych trzeba nauczyć się traktować z uwzględnieniem ich „przypadłości”. Jak dla mnie to zwyczajnie niedowartościowani, biedni ludzie, którzy dowartościowują się poprzez wykorzystywanie swojego ciut wyższego stanowiska aby pokazać to innym poprzez drobne bycie wrednym. Kierownicy z biur i osoby rzeczywiście na wyższych stanowiskach-pełna kultura, oni nie potrzebują się dowartościowywać i tym samym są milsi. Tak na koniec praca ogólnie Ok, bardziej chyba na plus niż na minus, zarobki adekwatne do stanowiska jak na nasze polskie warunki.