Zachowanie dyrekcji jest często mocno kontrolujące, kąśliwe i niegrzeczne wobec pracowników, dlatego nie dziwi fakt, że z roku na rok tak wiele osób odchodzi z pracy. Niestety, nie idzie za tym żadna refleksja ze strony osób zarządzających. Ludzie mają dość ciągłych zmian, wtrącania się dyrektorki w ich życie prywatne oraz ingerowania w sprawy, które jej nie dotyczą, w szczególności w proces wychowawczy dzieci. Towarzyszą temu kąśliwe uwagi wygłaszane w sposób, jakby pochodziły od doświadczonego, dyplomowanego nauczyciela. Wszystko jest jednak formułowane tak, aby druga strona odniosła wrażenie, że to ona ponosi winę za daną sytuację – nieustanna manipulacja.
Niestety, samo ukończenie kursów Montessori nie czyni nikogo doświadczonym nauczycielem, choć dyrekcja chętnie się nimi szczyci. Mimo to skala kontroli nauczycieli pod kątem wykonywania obowiązków wychowawczych oraz ingerowania w ich kompetencje była, mówiąc łagodnie, daleka od granic dobrego smaku. Dotyczyło to osób posiadających wykształcenie pedagogiczne lub doświadczenie zawodowe. Przytłaczająca, ciągła kontrola ze strony dyrekcji oraz dokładanie kolejnych, często absurdalnych obowiązków, które nie tylko nie poprawiały sytuacji, ale wręcz ją pogarszały, stanowiły tam codzienność.
Nie ma tu miejsca na rozwijanie własnych pomysłów czy realizację inicjatyw nauczycieli, chyba że przypadną one szczególnie do gustu dyrekcji – na przykład przyniosą korzyści finansowe lub będą nadawały się do promowania w mediach społecznościowych. Ignorowanie głosu nauczycieli, masowe przyjmowanie uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi bez zapewnienia odpowiedniego wsparcia lub zapewnienie takiego, które tylko dokłada pracy nauczycielowi, a nie odciąża, konieczność ciągłego proszenia się o pomoc to kolejne problemy. Wrażenie sprawia przede wszystkim nastawienie na zysk finansowy i zadowolenie rodziców, kosztem nauczycieli, których potrzeby schodzą na dalszy plan.
Czy Maria Montessori naprawdę chciałaby, aby tak wyglądała metoda, nad którą pracowała przez wiele lat? Czy zależałoby jej na tym, by była ona dostępna wyłącznie dla nielicznych, dobrze sytuowanych rodziców, przy jednoczesnym lekceważeniu i przeciążaniu nauczycieli? Dyrekcja nie podąża z duchem czasu i stosowanie tej metody w sposób odpowiedni i dostosowany do dzieci powoduje zniechęcenie do wspaniałych materiałów oferowanych w tej metodzie. Wiedzą to jednak już tylko niepracujący nauczyciele, którzy mają świadomość, że edukacja jest elastyczna i potrafią podążać za dzieckiem.
Całości obrazu dopełnia nieszczera atmosfera tworzona przez osoby, które potrafią plotkować za czyimiś plecami, jednocześnie zachowując pozory życzliwości. To miejsce, z którego warto jak najszybciej odejść. Trzymajcie się z dala od tej szkoły.