Gorąco NIE polecam pracy w tej "restauracji".
Na początku zaznaczam, że byłam jedyną Paulą w tej restauracji i z tego co wiem, nikt taki nie pracował tam przynajmniej w przeciągu roku. Wydaje się wręcz niepojęte jak można podszywać się pod inne osoby, wyrażając opinie, która jest tak daleka od prawdy.
Zacznę od tego, że na początku szef sprawiał wrażenie uprzejmego i miłego człowieka, może dlatego, że wszystkim zajmowała się menadżerka. Jednak od kilku dobrych miesięcy żaden menadżer nie jest zatrudniony. W miejscu pracy pojawił się chaos i wyzysk. Szef okazał się osobą, której zależy wyłącznie na zarobieniu pieniędzy, za wszelką cenę. Osoby pracujące tam są niejednokrotnie zmęczone i poniżane.
Grafik dostosowany do potrzeb - tu można by polemizować. Teoretycznie tak, natomiast w sytuacji, gdy pracownice (wszystkie studentki!) nie mogły pracować, z powodu zajęć czy obowiązków rodzinnych, zaczynało się nagabywanie, straszenie, iż mimo braku dyspozycji osoby zostaną wpisane w grafik i obciążone kosztami w przypadku nie pojawienia się w pracy. Niestety zatrudniając studentki należy się liczyć, że w okresie sesji swój czas poświęcają głównie na naukę. Nabąknąć tu warto również o umowie między pracownikiem a szefem. Oczywiście żadnej umowy nie ma, wszystkie "kelnerki" zatrudnione były i są na czarno.
Niewyjaśniona sprawa z mandatem! Dziewczyna, które dostała wysoki mandat, za oszustrwa skrabowe właściciela, do dziś dzień nie wie czy mandat został uregulowany czy też nie. Brak uczciwości ze strony szefa!!
Sprawa rzekomej kradzieży staje się już legendą. Żadnej kradzieży nie było, niestety szef nie chcąc wypłacić (śmiesznie niskiej) wypłaty, posunął się do oskarżenia o kradzież, której nie jest w stanie udowodnić. To smutne, że ludzie są w stanie się tak bardzo poniżyć. Poruszając temat wypłat warto zwrócić również uwagę, iż szef wypłacał nadgodziny (czas, który pracownice poświęcały po zamknięciu restauracji) tylko wtedy, gdy miał na to ochotę. Kolejny przejaw braku szacunku do pracownika.
Oskarżenie Moniki o pożyczkę pieniędzy na pogrzeb matki, jest posunięciem poniżej pasa. Jak można tak zmyślać. Pracowałam z Moniką od początku i nie było żadnej sytuacji, w której Monika miałaby pożyczać pieniądze od kogokolwiek. Rzekoma kradzież "wyszła na jaw" w momencie, gdy trzeba było wypłacić należne jej pieniądze. Ciekawe dlaczego dopiero wtedy? Skoro oskarżany pracownik poinformował właściciela o zakończeniu współpracy miesiąc wcześniej.
Ciekawą sprawą jest również fakt ginięcia napiwków, które należały do dziewczyn, które obsługiwały klientów przy barze. Niejednokrotnie w sytuacji braku funduszy w kasie, szef zwracał się do pracownic :"To weź z napiwków". Napiwki są niejako własnością pracownic, które nagradzane były za uprzejme obsłużenie gości.
Nieustanny brak drobnych do wydawania oraz polecenia szefa, iż mamy same sobie iść rozmienić. Jak nie trudno się domyślić, w okolicy rynku rozmienienie pieniędzy na drobniejsze graniczy z cudem!
Dostawy. Niejednokrotnie byłam świadkiem, jak dostarczono towar za który trzeba było zapłacić. Ale z czego? Gdy w kasie pustki. Oczywiście tego typu problemy musiałyśmy rozwiązywać same. Brak zaangażowania właściciela.
Pracowałam w tym miejscu dłuższy czas i gwarantuje, że nie pracuje tam żadna Jowita, Magdalena, Agnieszka a tym bardziej Paula. Menadżera też trudno zastać na miejscu, ponieważ nie ma nikogo takiego zatrudnionego. Można się domyślić w jaki sposób traktowane były ówczesne menadżerki, skoro jedna z nich przepracowała aż CAŁY miesiąc :)
Braki w zaopatrzeniu skutkowały niezadowoleniem klientów, które niestety spoczywało na pracownicach.
Nieswieże jedzenie i druty w pierogach. Zbyt długi czas oczekiwania na danie, które niejednokrotnie okazywały się zimne czy wyschnięte.
Dyskryminacja obcokrajowców. Zatrudnione osoby, które pochodziły z Ukrainy czy Kazachstanu ograniczane były wyłącznie do pracy na zmywaku. Gdy tylko jedna z tych dziewczyn pojawiła się na barze, żeby pomóc, natychmiast dzwonił właściciel i podniesionym tonem oznajmiał, że jej miejsce jest na zmywaku i nie może ona stać na barze. Upokarzające!
Jak można zauważyć ilość pojawiających się pozytywnych komentarzy jest większa niż ilość "zatrudnionych" osób.
Na koniec mam nadzieję, że ktoś zauważył, że wszystkie komentarze "pozytywne" oskarżające Monikę są takie same. Kropki, przecinki stawiane są w identyczny sposób i w każdym komentarzu pojawia się trzy kropek. Wszystkie one bazują na rzekomej kradzieży, która nigdy nie została udowodniona. Stos kłamstw!
Pozdrawiam serdecznie wszystkie osoby, które chcą podjąć tam pracę i stanowczo ODRADZAM