Wywiady z Lauda Audio Adamowicz Sopot
Profil nieoficjalny
Profil nieoficjalny
*GoWork nie weryfikuje każdej opinii przed publikacją, jednak analizujemy zgłoszenia i usuwamy wszystkie treści naruszające regulamin.

Glaukogreen Sp. z o.o.
Colorshine Sp. z o.o.
Euromax Sp. z o.o.
Grupa Zdunek Sp. z o.o. sp.k.
Interton Classic Róża Kaczorowska
Proclin Sp. z o.o.
Przedsiębiorstwo Usługowo-Handlowe Impex-Saro Romuald Godziniec
Janina Wojciechowicz Perfect Transport Spedycja
El-Star Energetyka Sp. z o.o.
PRZEDSIĘBIORSTWO HANDLOWO USŁUGOWE D.T.G. Tadeusz Grądzik
Otrzymuj powiadomienia o nowych opiniach, ofertach pracy, aktualnościach oraz wywiadach!
Wywiadu udzielił/aMateusz Mancewicz
28.07.2026 16:24
Jaką historią zawodową chciałby się Pan podzielić?
Pracowałem w magazynie firmy „Lauda Audio Adamowicz Sp. j.” na stanowisku magazynier przez kilka miesięcy w 2022 roku, od 8:00 do 16:00 bez weekendów. Występowały nadgodziny, o większym nasileniu ich ilości bliżej końca miesiąca. Byłem w tym okresie (szczególnie pod koniec zatrudnienia) ofiarą wielu sytuacji deprecjonujących mnie jako człowieka, ze strony kierownika magazynu.
Na czym polegała Pana rola w organizacji?
Zajmowałem się kompletacją zamówień. Polegało to na przemieszczaniu się po obszarze magazynu w celu pobrania odpowiednich produktów. Były to rzeczy z branży muzycznej – głośniki, słuchawki, gitary, struny do gitar, pokrowce na sprzęt muzyczny, wieże audio, itp. Gabaryt produktów był zróżnicowany, niektóre miały wagę nawet do kilkudziesięciu kilogramów.
Pracowałem na jednym z czterech stanowisk (na każdym działała jedna osoba). Te stanowiska nosiły nazwy: Wysyłka detaliczna, Wysyłka krajowa, Wysyłka zagraniczna, Outlet. Przez cały mój okres zatrudnienia było sporo zmian kadrowych. Najpierw pracowałem więc na Outlecie, następnie na Wysyłce krajowej, a potem na Wysyłce detalicznej, gdzie zajmowałem się pakowaniem i nadawaniem paczek o mniejszym formacie na wysyłkę kurierską – tę ostatnią rolę pełniłem najdłużej.
Jak wyglądały Pana początki w firmie - wdrożenie, poznanie zespołu i obowiązków? Jak ocenia Pan onboarding?
Pierwszego dnia zostałem oprowadzony po magazynie, przedstawiony ekipie, przekazano mi moje obowiązki i jednocześnie zaznaczono, że początek będzie miał charakter szkolenia, co kazało mi sądzić, że będę traktowany trochę bardziej ulgowo. Pokazano mi też pomieszczenie socjalne. Było dość dużo informacji, ale czułem, że wdrożenie przebiega prawidłowo.
Co sądzi Pan o komunikacji w zespole oraz relacjach między pracownikami?
Komunikacja między pracownikami przebiegała dobrze. Nie było zbytniego donosicielstwa, tak jak w innych firmach. Wynikało to chyba z niechęci wobec kierownika, z którym nikt nie chciał się spoufalać, a o tym dlaczego, wspomnę dalej.
Jak odbiera Pan swoją współpracę z przełożonym/przełożonymi?
Moim jedynym przełożonym był kierownik magazynu. Już pierwszego dnia odniosłem wrażenie, że jest to człowiek, który oczekuje, by realizować dosłownie jego polecenia, że raczej nie lubi, gdy ktoś myśli samodzielnie. Sytuacja, jaka mi to wskazała, wynikła, gdy przyszedłem pierwszego dnia na magazyn z notesem i długopisem w celu zapisywania co ważniejszych informacji, a które mogłyby mi umknąć. Kierownik kazał mi jednak schować przybory, mówiąc przy tym, „żebym się nie wygłupiał”. Oczywiście się nie kłóciłem, choć chęć zanotowania wynikała z poczucia potrzeby własnej.
Generalnie współpraca z kierownikiem była bardzo nieprzyjemna, i to nie tylko ze względu na atmosferę, którą tworzył. W mojej ocenie nie posiadał on kompetencji do pracy na magazynie i wprowadzał chaos (miał nie tylko brak podstawowej wiedzy o lokalizacji produktów, ale jednocześnie często przychodził do pracowników z chęcią „pomocy” przy kompletowaniu zamówienia, przynosząc produkty zupełnie inne niż zamówił klient, upierając się przy tym, że to właśnie o nie chodzi).
Przełożony często też mówił coś, czego później się wypierał. Zdarzało się, że polecał wysyłkę jakiegoś błędnego produktu, by później zrzucić za to winę na pracownika, choć było to przecież zgodne z tym, czego oczekiwał. Dochodziło więc do kuriozalnych sytuacji, w których wszyscy wiedzieli, że kierownik jest w błędzie, ale ze względu na komfort psychiczny nikt nie chciał wyjść naprzeciw i mu o tym powiedzieć. Kończyło się to najczęściej otrzymaniem przez klienta złego modelu produktu czy wysyłką na niepoprawny adres.
Obecność kierownika między pracownikami niemal sabotowała pracę, co było szczególnie zauważalne, gdy opuszczał on magazyn – wówczas wykonywanie obowiązków stawało się dużo płynniejsze, bezstresowe, bez poczucia bycia obserwowanym i kontrolowanym na każdym kroku.
Jakie jest Pana zdanie na temat sposobu przekazywania informacji zwrotnych na temat Pana pracy?
Jako pracownicy bardzo unikaliśmy, na ile to było możliwe, jakichkolwiek interakcji z kierownikiem - wszelkie zgłaszanie mu uwag czy problemów wiązało się z ogromnym stresem. Każde niedociągnięcie pracownika skutkowało zdenerwowaniem przełożonego, i choć nie bezpośrednio, byłem świadkiem, jak kierownik użył słowa „debil” w stosunku do nieobecnego w tamtym dniu pracownika, gdy wypowiadał się o nim, co też świadczy o jego stosunku do podwładnych. Nikt nie chciał, by mówiono tak o nim, dlatego staraliśmy się nie wchodzić mu w drogę i realizować bezkrytycznie jego polecenia.
Jakie sytuacje w pracy szczególnie zapadły Panu w pamięć? Dlaczego właśnie te?
Jedną z najbardziej przykrych sytuacji w zachowaniu kierownika była ta, w której zostałem przydzielony do operacji niszczenia dokumentów poprzez umieszczanie ich w niszczarce do papieru. Sprzęt ten był dość leciwy, więc przegrzewał się i zacinał, gdy włożyło się więcej niż parę kartek naraz. Wiedząc o tym, uważałem, żeby nie przekraczać ilości, z jaką sobie ta maszyna poradzi, więc ostrożnie dawkowałem ową ilość. Kierownik, widząc, że nie niszczę dokumentów wystarczająco szybko, podszedł bardzo nerwowo, chwycił plik kartek, który miałem w ręku i włożył zbyt dużą ich ilość do niszczarki, co spowodowało jej zacięcie i konieczność usuwania „na siłę” tych kartek. Na moje słowa: „Tego chciałem uniknąć”, odpowiedział: „Pan wszystko, co robi, to unika”. Uważam to za bardzo niesprawiedliwe i tego typu zachowania ze strony przełożonego bardzo niszczyły atmosferę w pracy.
Kolejne najbardziej zapadające w pamięć sytuacje to rozgrywające się na porządku dziennym rozpraszanie, na przykład przy liczeniu produktów podczas inwentaryzacji (co oczywiście powodowało pomyłki), by narzucić inny sposób liczenia (zamiast np. „od prawej do lewej”, to „z góry na dół”, a przecież wiadomo, że ilu ludzi, tyle sposobów liczenia) – to moim zdaniem brało się właśnie ze wcześniej wspomnianego poczucia nieomylności u kierownika, a tym samym braku zgody na umożliwienie komukolwiek swobody działania. Nie rozumiałem tego, bo przecież wiadomo, że najważniejszy jest efekt końcowy, prawda?
Dodatkowo, współpracownik, z którym miałem przyjemność pracować, miał spore problemy z uzyskaniem zgody czy dni urlopowych jako honorowy krwiodawca. Kierownik również robił problemy, gdy ów pracownik potrzebował wolnego do opieki nad dzieckiem.
I ja również zresztą spotkałem się z podobną sytuacją, gdy poprosiłem o urlop. Najpierw uzyskałem na niego zgodę, a potem został mi on odwołany (z powodu ponoć nagłej napiętej sytuacji na magazynie). Moje subiektywne odczucie było takie, że wzięcie urlopu, który nawet by mi się prawnie należał choćby za oddanie krwi, mogłoby się wiązać z dezaprobatą kierownika. Nie eskalowałem tego problemu wyżej, choć z perspektywy czasu myślę, że powinienem.
Jak ocenia Pan sposób rozwiązywania problemów lub niejasności przez firmę / przełożonych?
To kierownik był naszym przełożonym, z nikim innym nie mieliśmy kontaktu. Z nim zaś nie rozmawialiśmy o tym, jak odbieramy pracę z nim ani nie zgłaszaliśmy innych ewentualnych problemów z obawy o jego reakcję.
Jak ocenia Pan poziom dbałości firmy o dobrą współpracę i komunikację w zespołach?
Współpraca i komunikacja kończyła się tam, gdzie kierownik był zaangażowany. Wszelka możliwość jakiegokolwiek solidaryzmu spalała na panewce, ponieważ nikt nie miał ochoty wychodzić „przed szereg” w celu np. sprzeciwienia się kierownikowi w celu obrony współpracownika. Nie były przeprowadzane szkolenia dla pracowników, poza zwykłym wytłumaczeniem przez innych pracowników, gdy się czegoś nie wiedziało.
Jak praca w tym miejscu wpływała na Pana codzienne funkcjonowanie i podejście do pracy?
Podczas pracy w firmie Lauda miałem bardzo złe samopoczucie graniczące z poczuciem beznadziejności ze względu na sposób traktowania przez kierownika, a także na brak jakiegokolwiek docenienia (premii było brak, pomijając jeden 200-złotowy „dodatek” do wypłaty za wyjątkowo intensywny okres).
Jak doszło do zakończenia współpracy?
Umowa została rozwiązana za porozumieniem stron na mój wniosek. Było to spowodowane znalezieniem przeze mnie lepszej oferty pracy.
Czy są jakieś obszary, o które - Pana zdaniem - pracodawca powinien szczególnie zadbać? Jakie zmiany i rozwiązania mogłyby zostać wprowadzone?
Z tego, co wiem, obecnie są duże problemy z uzyskaniem zapłaty za nadgodziny na czas. Było to zgłaszane dyrektorowi, jednakże sytuacja się utrzymuje. Osobiście nie miałem problemów tego typu i ta informacja doszła do mnie pośrednio przez pracowników.
Dodatkowo, są bardzo złe warunki pracy: w przypadku niskich temperatur panujących na magazynie w okresie zimowym, nie są zapewniane jakiekolwiek ubrania.
Co jest dla Pana najważniejszym aspektem, który wyniósł Pan z tej współpracy?
Poznanie sprzętu muzycznego, zaplecza działania systemu wysyłek kurierskich oraz nabyte doświadczenie w radzeniu sobie z bardzo trudnymi i nieprzyjemnymi ludźmi.
Na co szczególnie chciałby Pan zwrócić uwagę osób, które zamierzają podjąć pracę w tej organizacji?
Czy posiadają odpowiednio mocne nerwy, anielską cierpliwość i czy są w stanie znosić stres związany z niewłaściwym podejściem pana kierownika do podwładnych.
Czy jest coś, czego nie poruszyliśmy, a co Pana zdaniem jest istotne, aby lepiej zrozumieć Pana doświadczenie pracy w tej firmie?
Myślę, że temat został wyczerpany.