Bardzo źle wspominam pracę w tej firmie. Francuski oddział który ma wspomagać rynek francuski to przerysowany kolonializm gdzie wyzyskuje się w pracownika za głodowe pieniądze (Warszawa). Odmówiono mi pracy full zdalnie mimo że niektórzy pracownicy mogą. Zero perspektyw i rozwoju. Wykonuje się odmóżdżające zadania tj. Podpisywanie setek lub tysięcy umów, kontraktów, ekspertyz czyli dodawanie podpisu “eksperta” na pdf’y. Sprawdzanie i redagowanie tekstu w tych dokumentach np. czy nie jest ucięte kawałek tekstu. Robienie tzw. CC (conflict check) czyli sprawdzanie w bazie danych (która) nie ma żadnej struktury porządkowej, każdy dodaje dane jak chce) czy nie ma konfliktu interesów dla danego podmiotu. Ale jak dla mnie szczytem wszystkiego jest mikro zarządzanie za pomocą platformy Monday.com gdzie dostaje się “taski” do zrobienia więc deadlinie w ciągu dnia może być kilka lub kilkanaście. Często się zdarza że “wpada task” który ma deadline na za pół godziny a jest fizycznie nie do zrobienia w takim krótkim czasie. Gdy kazano mi zainstalować niewolniczy program prohance zrezygnowałem z tej pracy. Jest to program do “śledzenia efektywności”pracownika, który polega na śledzeniu kursora i aktywności okien, programów i aplikacji na konputerze. Pozwala to śledzić w jakim programie, oknie, czy zadaniu pracownik spędza czas. Muszę jeszcze dodać że zupełnie inaczej została mi przestawiona ta praca na spotkaniu rekrutacyjnym które przebiegło w trybie ekspresowym. Powiedziano mi że jest to praca związana z analizowaniem danych, modeli finansowych dla projektów nieruchomości, natomiast przez cały okres pracy (3 miesiące) zajmowałem się tylko jak praca administracyjna można to porównać do bycia sekretarką dla 20 ekspertów we Francji. Szkolenia do pracy nie było tylko zastosowano tu metodę radź sobie sam i pytaj współpracowników. Menadżerowie nie mogą pomóc dlatego że nie potrafią robić zadań które sami zlecają. Sa tylko i wyłącznie łącznikami między Francją a pracownikami w Polsce którzy realnie wykonują 100% zleconych zadań. Miałem sytuację w okresie świątecznym gdzie wszyscy w moim zespole poszli na urlop (3 osoby) więc zostałem sam, ponieważ mając umowę na okres próbny nie mogłem pójść na urlop. W konsekwencji musiałem przez kilka dni robić za 4 osoby a jak się spóźniałem z taśmami to menadżer przychodził i siadał żałośnie obok mnie by zobaczyć jak robić powierzone taski bo zaczął się stresować że “drużyna” czyli w tym momencie tylko ja nie zdąży z deadlinami. Ale chyba najgorszym w tym wszystkim jest ogólnie brak panującą atmosfera wśród pracowników którą czuć na kilometr. Można powiedzieć że “żal (usunięte przez administratora) ściska” gdy się widzi tych pracowników w depresji i bez żadnych perspektyw. Menadżerowie na spotkaniach z „teamem” cały czas zapewnieją, że w związku z ogromem obawiazkow szukają kandydatów natomiast jak w tym samym czasie sprawdzałem w internecie oferty to nie było żadnej. Góra idzie po jak najmniejszych kosztach wyciskając dobrych pracowników. Najbardziej mi szkoda tych młodych dziewczyn które pracują w dziale księgowym, które muszą sobie radzić ze wszystkimi problemami same i boją się postawić szefostwu. Mam wrażenie że ci menadżerowie są tego świadomi i to wykorzystują. Cieszę się, że już tu nie pracuje, i bardzo współczuję tym którzy ze względu na sytuację materialną sa skazani na bycie w tym miejscu.
PS. Zapomniałem wspomnieć jeszcze o sprzęcie zapewnionym przez firmę. Jest to laptop marki Dell który w konfrontacji z codziennymi zadaniami przestaje działać poprawnie i trzeba go resetować kilka razy dziennie. Najczęstszymi błędami jest niedziałający „file explorer”, ale i nawet otwarcie samych plików czy zwykły „save” są bardzo dla niego ciężkie. To jest tak jakby przypiąć pług do golfa 1.9 TDI i orać codziennie 15 hektarów. Nie można było wymienić laptopa bo fizycznie nie ma tyle w Warszawie.