Jubileusz 35-lecia Hurtownie Elektryczne Kopel - wywiad z Prezesem Z okazji Jubileuszu 35-lecia naszej firmy przeprowadziliśmy wywiad z naszym Prezesem – mgr inż. Zbigniewem Srokowskim. Zapytaliśmy go o wartości, którymi się kieruje, poznaliśmy początki funkcjonowania Kopel i plany na przyszłość przedsiębiorstwa. Zapraszamy do lektury!- Jak się buduje firmę, która po 35 latach działalności osiąga 500 mln zł przychodu rocznie, zatrudnia 400 pracowników i ma 50 tys. klientów?- Bez współpracy z ludźmi i szacunku do kontrahentów nie udałoby się zbudować nic znaczącego i wartościowego, co mógłbym zostawić kolejnym pokoleniom. W biznesie postawiłem na zaufanie do ludzi i przyjaźnie, które okazały się bezcenne. To siła charakteru solidnych i szlachetnych współpracowników buduje przedsiębiorstwa, które trwają mimo upływu czasu i zmieniających się warunków gospodarczych. Miałem szczęście takich ludzi spotkać. Takich też zatrudniam. I w tym duchu wychowuję moje dzieci, które przejmą po mnie stery.
- A zaczynał pan od przydomowego warsztatu, który stopniowo przekształcał się w prężnie działający biznes. Choć na początku były przeszkody.
- Przeszkody są ważne, bo kształtują charakter. Zawsze będą się pojawiały, ale to od nas zależy, jaką postawę wobec nich przyjmiemy. Byłem przekonany, że pewnego dnia zostanę szefem własnego przedsiębiorstwa, którego działanie oprę na ważnych dla mnie wartościach: szacunku do ludzi, jakości oferowanych towarów i pomnażaniu kapitału dla dobra przyszłych pokoleń. Z optymizmem czekałem na ten dzień. Gdy skończyłem studiować elektrotechnikę na Akademii Techniczno-Rolniczej w Bydgoszczy, pojawiła się pierwsza praca w toruńskim Apatorze, w ośrodku badawczo-rozwojowym. Praca w tym miejscu była źródłem cennych doświadczeń i inspiracją do dalszego działania. To tam nawiązałem szereg znajomości na długie lata. Zarabiałem jednak za mało, aby utrzymać rodzinę. Założyłem więc przy domu szklarnię - tysiąc metrów kwadratowych. I uprawiałem pomidory. Miałem stałych odbiorców, ale chciałem robić to, co kochałem najbardziej. Moim celem było realizować się w branży, na której się znałem najlepiej. Odkąd pamiętam, pracowałem na kilku etatach i nieustannie planowałem własny biznes. Zanim jednak go uruchomiłem, przeszedłem przez różne szczeble kariery zarządzania w firmach państwowych. Pięć lat spędziłem w Metalchemie. Po godzinach pracy świadczyłem usługi elektrotechniczne w Spółdzielni Małgosia, zatrudniając studentów fizyki. W 1983 roku przeszedłem do pracy w Toruńskich Zakładach Materiałów Opatrunkowych i ponownie znalazłem drugi etat. Zostałem powołany do Zrzeszenia Budowy Domów Jednorodzinnych w Toruniu, a już po roku byłem jego prezesem. Przez sześć lat doglądałem procesu budowania kilkuset budynków mieszkalnych, które do dziś stanowią dużą część toruńskich osiedli domów jednorodzinnych. Wtedy też zbudowałem swój pierwszy dom, tuż przy miejscu zamieszkania rodziców na ulicy Wschodniej, a także halę warsztatową.
- I wreszcie przychodzi ten długo wyczekiwany dzień. W 1988 decyduje się Pan skoczyć na głęboką wodę, otwierając własną firmę.
- Za namową kolegi zacząłem produkować pasy do rozsiewaczy nawozów. Szło nam bardzo dobrze, ale już dwa lata później, po wdrożeniu w życie planu Balcerowicza, ceny tak poszybowały w górę, że rolnicy nie mieli środków na ich zakup. Zamknęliśmy firmę. Nie zamierzałem się jednak poddawać. Wolność od przełożonych na państwowych posadach, wkład w rozwój polskiej gospodarki, spełnienie marzenia o dobrze prosperującym biznesie – właśnie to dawało mi siłę do działania. Stopniowo zacząłem skupować materiały elektrotechniczne po cenach państwowych, a sprzedawałem je po wolnorynkowych. Tak warsztat produkujący pasy, zamieniłem na hurtownię elektryczną, stanowiącą podwaliny obecnej spółki. Tym sposobem znalazłem swoje miejsce w biznesie, który przyniósł owoce, na jakich zależało mi najbardziej – kapitał dla wielu pokoleń.
- Teraz Kopel to firma ceniona w branży elektrotechnicznej. Nie tylko idziemy zgodnie z duchem czasu, ale też bardzo mocno angażujemy się w działania społeczne. Dlaczego to dla Pana jest tak ważne?
- Dbamy o ochronę środowiska, o zwierzęta, propagujemy sport i zdrowy tryb życia. Angażujemy się w kulturę i wspieramy inicjatywy lokalnych społeczności. W ten sposób dzielimy się tym, co u nas najlepsze. Dbałość o innych wyraża naszą wdzięczność za to, co przez 35 lat udało nam się osiągnąć w biznesie.
Od początków działalności najważniejsi są dla nas Kontrahenci i Pracownicy, z którymi łączymy się na długie lata współpracy. Istotna jest dla nas też dbałość o środowisko naturalne. W 2018 roku wraz z wspólnikiem Andrzejem Ślązakiem nabyliśmy elektrownie wiatrowe o łącznej mocy 1,3 Megawata. Zbudowaliśmy na swoich obiektach instalacje fotowoltaiczne o łącznej mocy siedmiuset kilowatów. Razem odnawialne źródła energii produkują rocznie dwa tysiące megawatogodzin energii, co sprawia, że Kopel jest zieloną firmą, w 100% wolną od śladu węglowego. Kopel Sp. z o. o., ANIRO, PROINWEST, OZE Zbigniew Srokowski Andrzej Ślązak S.C., KOPEL NIERUCHOMOŚCI, LVS-Polska, ENERGOMARKET ZET - w 2022 r. wszystkie te aktywa notują niemal 500 mln zł przychodu. To wszystko było możliwe dzięki temu, że niezwykli i oddani ludzie uwierzyli ze mną w to, że możemy wspólnie zbudować solidny biznes.
- I może on trwać przez wiele pokoleń. Jak chce go Pan zabezpieczyć, aby służył kolejnym pokoleniom?
- Zaufanie jest wielką wartością, ale należy również uporządkować sprawy w poczuciu odpowiedzialności za przyszłość. Dlatego dostrzegam potrzebę założenia fundacji rodzinnej. To pomysł, który doskonale przyjął się na Zachodzie i zabezpiecza wartości stworzone przez założycieli przedsiębiorstw. Główna część biznesów w fundacji rodzinnej ma służyć kolejnym generacjom, aby następcy mogli korzystać z kapitału i dalej rozwijać firmę. Dzięki temu Kopel ma trwać przez pokolenia. Odpowiedzialny biznes to podstawa. Taki właśnie prowadzę, aby świat stawał się lepszym miejscem do życia.