Nie rozumiem jak można pisać negatywne opinie o firmie i o pracy na prowizji, o tym że trzeba wykonywać telefony... jeżeli NA SAMYM POCZĄTKU, już na rozmowie rekrutacyjnej, człowiek słyszy, że tak to tu wygląda.
Decydujesz się na pracę w systemie prowizyjnym, BEZ PODSTAWY jak na etacie, gdzie jednym z głownych zadań jest wykonywanie telefonów do "ocieplonych" kontaktów... po czym piszesz niepochlebne opinie, że tak to właśnie wygląda?
Podobnie temat pracy z ludźmi, z ich wyzwaniami - każdy przychodząc do tej firmy na stanowisko doradcy rozwoju słyszy, że tak to będzie. Praca z ludźmi, z ich problemami czy wyzwaniami nie jest łatwa. Jeżeli okazuje się, że to nie jest dla ciebie, że twoja odporność psychiczna tego nie znosi - to znowu, czy to jest powód do obsmarowywania firmy w internecie?
Kolejna sprawa - "ci nowi zarabiają na tych co są w firmie od zawsze" - przydałyby się dowody na to że tak jest, bo to absolutna bzdura. Każdy zarabia na siebie, a to, że częścią zarobionej prowizji dzielisz się na jasnych zasadach z firmą, to chyba nie jest nic nadzwyczajnego? Jak pracujesz na etacie w markecie / w fabryce / w banku, to zarabiasz wszystko co klient zostawia u ciebie jako sprzedawcy? Czy może część z tego idzie na opłacenie kosztów firmy, pracowników na innych stanowiskach itd? To naprawdę zabawne, że ktoś piszę o "zarabianiu na innych, starszych starzem". Nie ma czegoś takiego, że jeden doradca zarabia na innego.
Co do niezadowolonych klientów, którzy też tutaj piszą o swoich złych doświadczeniach. Owszem, doradca doradcy nierówny - każdy ma troche inne podejście, inne doświadczenie i inaczej rozmawia z klientem. Ostateczna decyzja o zakupie zaproponowanych szkoleń należy natomiast do klienta, więc jak można obarczać doradcę o to, że ktoś kupił szkolenia? Znowu porównanie - czy jeżeli pójdziesz do sklepu RTV i doradca opowie Ci o telewizorze, zasugeruje konkretny model, który kupisz, a po 2-3 dniach masz problem z tym że wydałeś na niego 5000 zł i finansujesz to ratami, to jest to wina sprzedawcy?
Proponuje wziąć trochę więcej odpowiedzialności za swoje decyzje - i osobom które piszą tu jako niezadowoleni doradcy, tak samo osobom niezadowolonym po przejściu procesu z doradcą rozwoju.
Nikt bowiem nie karze nikomu tego zawodu wykonywać, nikt też nikomu nie karze kupować szkoleń. Owszem, zadaniem doradcy jest sprzedać bo na tym zarabia, natomiast cały proces jest tak ułożony żeby doradca mógł wybadać rzeczywiste potrzeby i na ich podstawie zasugerować rozwiązania. Są natomiast osoby które potrafią podziękować za przeprowadzony proces, wyciągaja z niego dla siebie coś dobrego i nie inwestują dalszych pieniędzy bo po prostu nie są na to w tym momencie gotowi.
Nie jest to łatwy zawód i nie jest to praca dla każdego. To fakt. Ale to też informacja, którą ewentualni nowi doradcy słyszą od samego początku, już od spotkania rekrutacyjno / organizacyjnego. Jeżeli ktoś natomiast stawia sobie inne założenia, myśli że w jej przypadku będzie inaczej a później się rozczarowuje - no to czy naprawdę uczciwym jest mieć za to pretensje do firmy?
Podsumowując, nie jest to prosty zawód, a firma Heksagon nie jest idealną firmą - pytanie zresztą czy taka w ogóle istnieje. Daje natomiast szanse na rozwój ambitnym osobom, gotowym pracować na prowizji i własnej działalności. Jeżeli ktoś szuka stabilizacji, co miesiąc powtarzalnej pensji najlepiej za nic nierobienie - to musi poszukać gdzieś indziej.
Piszę to wszystko jako osoba która jest związana z tą firma od 5 lat, z różnym nastawieniem przez ten czas, z lepszymi i gorszymi momentami - zarabiając mocno ponad przeciętnie, czy też z miesiącami, gdzie było finansowo krucho. To jest jednak "koszt" wiązania się z firmą która jest dla ciebie partnerem i daje dużą swobodę planowania swojej pracy czy też pracy z dowolnego miejsca na świecie. Nie daje przez to stabilnego bezpieczeństwa etatu, na które aż żart że niektórzy tutaj w komentarzach narzekają.