Amazon zaprzecza, jakoby pracownicy amerykańskiego oddziału firmy byli zmuszeni oddawać mocz do butelki ze względu na narzucane im zabójcze tempo pracy. Ci jednak podkreślają, że to dział PR firmy próbuje ich „uciszyć” i jako dowód pokazują zdjęcia wykorzystanych butelek.

Amazon zaprzecza doniesieniom o butelkach na mocz dla pracowników. Bronią się na Twitterze

O tym, że warunki pracy w Amazonie nie zawsze są najlepsze, mówi się nie od dziś. Potwierdza to, chociażby ostatni strajk pracowników Amazona we Włoszech, w którym udział wzięło ponad 30 tys. osób. Kolejny skandal związany z firmą wybuchł w Stanach Zjednoczonych.

O tym, że zatrudnionym w firmie kurierom narzuca się tak zabójcze tempo pracy, że nie mają czasu udać się do toalety, słychać było już wielokrotnie. Gigant za każdym razem jednak zaprzeczał. Butelki na mocz dla pracowników Amazona tym razem wypomniał firmie amerykański kongresmen, Mark Pocan, który na Twitterze wspomniał także o zbyt niskich stawkach godzinowych dla pracowników i tym, że takie metody nie czynią z Amazona równie progresywnego miejsca pracy, za jakie chciałby uchodzić. 

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Przedstawiciele marki odpowiedzieli politykowi również na Twitterze.

„Chyba tak naprawdę nie wierzysz w sikanie w butelki, co? Gdyby to była prawda, nikt by dla nas nie pracował. Prawda jest taka, że mamy ponad milion niesamowitych pracowników na całym świecie, którzy są dumni z tego, co robią, oraz mają świetne zarobki i zapewnioną opiekę zdrowotną od pierwszego dnia” – taki komunikat pojawił się na oficjalnym koncie marki na Twitterze.

Kurierzy Amazona muszą oddawać mocz do butelki?! „Musimy dostarczyć ponad 300 paczek w 10 godzin”

Oczywiście butelki na mocz dla kurierów Amazona to nie część oficjalnej polityki firmy. To po prostu desperacki sposób, do którego rzekomo uciekli się dostawcy, nie mogąc sprostać oczekiwaniom firmy. „Musimy dostarczyć często ponad 300 paczek w ciągu 10-godzinnej zmiany. Jeśli zejdzie się nam zbyt długo i dojdzie do opóźnień, trafimy na czarną listę. A wtedy o zwolnienie z pracy już nietrudno” – tłumaczył w rozmowie z serwisem Motherboard.com jeden z kurierów zatrudnionych w Amazonie. Przedstawił także kilka fotografii rzeczonych butelek – jednak już wcześniej można je było znaleźć np. na Redditcie.

Dziennikarzom portalu udało się potwierdzić zarówno fakt tego, że kierowca jest autentycznym pracownikiem firmy, jak i to, jakie stanowisko obejmuje. Z powodu obaw przed utratą pracy postanowił jednak nie podawać swoich danych do informacji publicznych. 

„Jesteśmy poddawani silnej presji, aby wykonać swoje trasy jeszcze przed rozpoczęciem nocy. A to oznacza spory pośpiech. Konieczność znalezienia toalety po drodze to nawet 10 min dodatkowej jazdy, na które zwyczajnie nie możemy sobie pozwolić. Razem ze skorzystaniem z niej to byłoby już nawet 20 – 30 minut. Oczywiście, w ciągu dnia pijemy sporo wody, więc też nie byłaby to jednorazowa wizyta w trakcie pracy. Gdybym nie korzystał z butelek, co wieczór przynosiłbym zaległe paczki do domu. A to już wykroczenie” – dodawał anonimowy kurier.


Szukasz pracy w Radomiu? Sprawdź najlepsze oferty na GoWork.pl!


„Najlepsi kierowcy dostają więcej godzin, więc każdy się ściga”. Problem w Amazonie narasta

Dziennikarzom udało się także dotrzeć do innego kuriera Amazona z Florydy, który również potwierdził fakt korzystania przez kierowców z butelek. Podkreślił jednak, że starają się przy tym zachować jak największą higienę.

„Wszyscy to robią. Najlepsi kierowcy dostają więcej godzin, więc każdy się ściga, to normalne. Im bardziej produktywny się okażesz, tym lepiej dla ciebie, a to już otwiera pole do nadużyć. Ale nie jest tak, że nie dbamy przy tym o higienę. Butelki umieszczamy solidnie zakręcone z tyłu auta i zawsze korzystamy z odkażacza do rąk, bo zdajemy sobie sprawę, że to trochę obrzydliwe” – komentował również pragnący zachować anonimowość kierowca.

Z opowieści pracowników Amazona wynika zatem, że głównym problemem nie są nawet nieszczęsne butelki, ale wyśrubowane wymagania, jakie firma stosuje wobec swoich pracowników. Liczne memy, artykuły i powracające na ten temat wzmianki w mediach oraz mediach społecznościowych nie skłoniły jednak firmy do odniesienia się do sprawy inaczej, niż jej zaprzeczając. 

Co sami pracownicy mówią na ten temat? Choć podkreślają, że to dział PR firmy próbuje ich „uciszyć” przyznają, że nie liczą na wielkie zmiany. Wielu po jakimś czasie decyduje się także na znalezienie innego zajęcia. Co jednak ciekawe, pretensji nie mają wyłącznie do pracodawcy. Wszyscy kierowcy biorący udział w wywiadzie przyznali, że najbardziej drażni ich znajdowanie butelek po innych członkach zespołu. Trudno się dziwić…