Uwaga dla osób rozważających ubezpieczenie bądź zgłoszenie szkody w Wiener
W czerwcu zostałem potrącony na przejściu dla pieszych przez osobę ubezpieczoną w Wiener.
Z relacji świadków wynika, że w wyniku zdarzenia wykonałem w powietrzu pełne salto – na szczęście skończyło się „tylko” na otarciach. Niestety, w momencie wypadku miałem przy sobie plecak z profesjonalnym sprzętem fotograficznym, który uległ częściowemu uszkodzeniu.
Na miejscu była policja i pogotowie, sporządzono notatkę uwzględniającą sprzęt, który posiadałem.
Szkodę zgłosiłem szczegółowo – przedstawiłem kosztorys oparty na cennikach serwisów, zdjęcia, filmy i opisy.
Po ok. 40 dniach skontaktował się rzeczoznawca, prosząc o dodatkowe informacje dotyczące plecaka. Dokumenty przesłałem niezwłocznie. Po kolejnych 30 dniach otrzymałem pismo, że wniosek został odrzucony z powodu „braku wystarczających dowodów”.
Po kilku telefonach do infolinii okazało się, że powodem była brakująca notatka policyjna – mimo że została już dawno dostarczona.
Od tego momentu rozpoczęła się trwająca tygodniami seria tłumaczeń, że „firma ma jeszcze 14 dni na zapoznanie się z dokumentacją”, następnie „7 dni na decyzję”, potem „ponaglenie nr 2, nr 3”… i tak w kółko.
Po ponad dwóch miesiącach usłyszałem, że decyzji nadal nie można podjąć, bo „brakuje informacji, że sprzęt fotograficzny ucierpiał”, a „sprawca się nie przyznaje”.
Najbardziej zaskoczyło mnie jednak, gdy konsultantka zasugerowała, abym sam zadzwonił do sprawcy i spróbował go przekonać, że ewentualne koszty postępowania karnego będą dla niego wyższe niż wzrost składki ubezpieczenia.
Trudno mi było w to uwierzyć – ale dokładnie tak brzmiała rozmowa.
Pełna notatka w końcu dotarła, ale klasycznie "Mamy 14 dni na zapoznanie się"...
W tej chwili sprawa wciąż jest w toku, jednak już wiem, że finalne odszkodowanie – jeśli w ogóle zostanie przyznane – nie będzie odpowiadać rzeczywistej wartości strat.
Z pełnym przekonaniem odradzam kontakt z tą firmą.
Proces likwidacji szkody jest przewlekły, chaotyczny, a komunikacja z infolinią – pozorna.
Jeśli macie Państwo wybór, rozważcie inne towarzystwo ubezpieczeniowe lub od razu powierzcie prowadzenie sprawy kancelarii zajmującej się dochodzeniem roszczeń.
Bardzo mi przykro z powodu osób, które tam pracują – sam jako student miałem okazję pracować na infolinii i wiem, że praca w takich warunkach jest niezwykle stresująca i trudna.
Jeżeli rozważasz zatrudnienie w tej firmie, warto wziąć pod uwagę realia pracy – mimo że wynagrodzenie może wydawać się atrakcyjne, środowisko jest mocno obciążające i wymagające.
Pozdrawiam