Również pracowałem w Hanse Yachts. Niestety z powodu polityki firmowej, zostałem zwolniony, podobnie jak wielu innych fachowców. Zejbelek, aufdoplung, jakaś listeweczka, pół dnia ściemy ... robota idealna, pełny lajt, a wesoło jak nigdzie !!! a hotel ?? melanż pełną gębą :) fachowców w cholere od szkła, zwłaszcza w weekendy, jazda niesamowita :D 2 baby i 10-ciu szwagrów. bajka. co do 2giej bandy to: to nie jest tak, ze wszyscy tam sa sprzedawczykami, moze tam dwoch, trzech , ale ogolnie ekipa jest ok, w szczegolnosci malarze, dla których pzdr, zwłaszcza dla wielkiego Radka, przez którego omal raz nie straciłem palców, gdy pewnego dnia przycinając coś tam na pile i obracając się zobaczyłem jak przez pół hali toczy się wielka beka, która nie potrafiła się podnieść spod łódki i zaczęła zamiatać ogonkiem jak miejska zamiatarka. Ogólnie pozdrawiam chłopaków i marzę żeby tam wrócić, takiej lajtowej roboty za tą kasę jeszcze nie miałem. Jedyną osobą, która mnie tam wkur.. był Kaukaz, ale na szczęście już tam nie pracuje ... Poadrawiam :)