Nowa spółka, przyjazna oferta dla potencjalnego kandydata, ale jak jest naprawdę? Na wstępie zaznaczę, że nie określę jasno czy warto zatrudnić się w tej firmie - moja opinia w dużej mierze poparta jest subiektywnymi odczuciami, więc proszę o racjonalny dystans. Rozmowa kwalifikacyjna - oprócz standardowej konwersacji, okraszona jest banalnym testem, którego rozwiązaniu niepodołałby jedynie delikwent z ilorazem inteligencji na poziomie temperatury pokojowej - szczegółów zdradzać nie będę, możliwe, że coś się zmieniło. W każdym razie banał. Zakres kompetencji na stanowisku "Rejestrator danych", którego dotyczy chyba większość (jeśli nie wszystkie) z aktualnych ogłoszeń, również nie stanowi kanonu skomplikowanych działań - ot zwykła, papierkowa robota. Zasadniczo na starcie dostajemy w pysk mokrą szmatą i od pierwszych minut mamy pewność, że jesteśmy jedynie skromnym, produkcyjnym pierdem nastawionym na określony target (a czego żeś się spodziewał za 10zł brutto? No, teraz już chyba 11 dają, szał). Problem polega na organizacji naszych zadań bojowych - skomplikowany zestaw dyrektyw, wedle których winniśmy wykonywać swoją pracę (dyrektyw STALE zmienianych) sprawia, że nie ma (usunięte przez administratora) we wsi, by zrealizować wydajność narzuconą przez kadrę kierowniczą. Krótko mówiąc - dążenie do bycia dobrym pracownikiem w tym burdelu to ból, niczym próba dotknięcia jajami własnego karku - fatalna logistyka magazynu i zespołu operacyjnego, swoboda ograniczona do minimum (brak możliwości korzystania z telefonu komórkowego - nawet w przypadku wyjątkowych sytuacji) no i na koniec crème de la crème całej tej chujni na kółkach - artykuły biurowe w postaci koszulek na dokumenty i innego badziewia trzymane są pod kluczem, zaś prywatne przedmioty pracowników (torebki czy plecaki, w których trzyma się przecież niedozwolony sprzęt elektroniczny, portfele itp.) - w OTWARTEJ i dostępnej dla KAŻDEGO gościa szafie. Na plus wychodzą jedynie dwie płatne, piętnastominutowe przerwy (no ale to chyba bezapelacyjny standard, więc nie powinienem nawet o tym wspominać) i bardzo fajna ekipa osób na stanowiskach produkcyjnych (o kolesiostwie i innych ambarasach "wyższej klasy" nie ma co mówić, bo wiadomo, że występuje to chyba wszędzie, ale i też nie dotyczy nas bezpośrednio, jako pracownika niższego szczebla, więc pominę ten wątek). Podsumowując - praca bardzo prosta, nie ma się czym specjalnie zmęczyć, zarobki pozostawiają wiele do życzenia, ale jeśli studiujesz zaocznie - są całkiem akceptowalne, masz możliwość zdobycia śladowego doświadczenia w zakresie archiwizacji i mechaniki działania branży, ale jeśli mierzi Cię bycie postrzeganym jako maszyna produkcyjna - warto się zastanowić nad aplikacją. Najniższa krajowa bez statusu studenta wcale nie zachęca - porządna firma zapewnia porządne warunki zatrudnienia, a tu po trzech miesiącach sumiennej pracy dostaniesz najniższy pakiet medicover i jeśli będziesz najlepszy - śladową premię. W mojej opinii firma powinna przekonwertować proces logistyczny zarządzania dokumentacją i zadaniami pracowników - ludzie przestaną się zwalniać i narzekać, a oferta stanie się całkiem racjonalna.