Praca na stacji Amic Energy to prawdziwe wyzwanie, które może nie być dla każdego. Pracownicy są zmuszeni do pracy przez 12 godzin na nogach, bez możliwości usiąść w trakcie zmiany. Jedynym miejscem do odpoczynku jest drabinka przy drzwiach, co nie jest wystarczające, zwłaszcza podczas długich nocnych zmian, które często odbywają się w samotności. Ochrona przychodzi dopiero po 20 minutach, co sprawia, że czujemy się niepewnie.
Na stacji często jesteśmy zmuszeni do pracy zarówno na stacji, jak i w Subway, co dodatkowo obciąża nasze obowiązki. Strach przed kontrolami i ich konsekwencjami potęguje stres, a przy jedynie dwóch pracownikach na zmianie, niemożliwe jest przestrzeganie standardów jakości.
Regionalna menedżerka, Pani Krystyna, jest osobą, która nie ułatwia pracy – jest opryskliwa i wydaje się, że stara się zaoszczędzić na wszystkim, w tym na pracownikach. Premie są przyznawane w sposób nieprzejrzysty, co rodzi frustrację, a nikt nie ma pojęcia, według jakich kryteriów są rozliczane – wydaje się, że zależy to głównie od znajomości z kierownictwem.
Zarząd Amic Energy często wprowadza w błąd klientów, co obciąża pracowników, którzy muszą tłumaczyć się za błędy innych. Jeśli ktoś nie chce mieć prywatnego życia i być wykorzystywany w dwóch firmach za jedną pensję, to może to miejsce będzie dla niego odpowiednie.
Podsumowując, jeśli szukasz pracy, w której będziesz mógł rozwijać swoje umiejętności i czuć się doceniany, zdecydowanie polecam poszukać gdzie indziej.