Atmosfera jest bardzo dobra, ale na tym plusy się chyba kończą. Ba, nawet nie do końca jest to plus, bo wielu ludziom pozwala się na zbyt wiele. Są w tej firmie równi i równiejsi. Zwłaszcza panuje tu podział na ludzi zajmujących się zgłoszeniami mailowymi i odbierających połączenia. Ci pierwsi, nie dość że mają łatwiejszą i przyjemniejszą pracę, to na dodatek nikt ich w zasadzie nie kontroluje i mogą pracować w swoim tempie. Ty tu człowieku odbieraj połączenie za połączeniem, a zgłoszeniowcy sobie dowcipkują, gadają, łażą po sali. Zdarzają się też tacy leserzy, co niby mają odbierać połączenia, a włączają sobie przerwę służbową, łażą po biurze i gadają. I o dziwo nikt z liderów nie zwraca na to większej uwagi.
Naprawdę przyjemnie się siedzi w pracowity dzień bez przerwy odbierając połączenia, ze świadomością, że ktoś, kto zrobi połowę tej pracy, dostanie za to tyle samo albo nawet więcej.
Do tego firma przyjmuje taką praktykę, że jak jest jakiś problem, to zwala się go na infolinię. Mam wręcz wrażenie, że osoby zarządzające Nextbike'iem same nie mają większego pojęcia jak się za to zabierać. Użytkowników się w zasadzie o niczym nie informuje, tylko mają dzwonić na infolinię i się sami dowiadywać. I tak, przykładowo, wprowadzono obowiązek weryfikacji adresów mailowych, ale w żaden sposób nie powiadomiono o tym klientów (poza rozesłaniem maili weryfikacyjnych, które nie do każdego dotarły) - niech dzwonią na infolinię i się dopytują, dlaczego ich konta są zablokowane. A przykłady można by mnożyć.
A propos kierownictwa firmy, to dzwoniła kiedyś na infolinię kobieta z zarządu Nextbike'a i czepiała się mnie, że musiała czekać 6 minut na połączenie. Mimo iż wcześniej poinformowałem ją, że jestem na zmianie sam, a był to sobotni wieczór w środku lata. Widać więc, jak wielkie pojęcie o działaniu infolinii mają ludzie zarządzający firmą.
Co raz zresztą podejmowane są decyzje, które zwiększają obciążenie infolinii. Aby nam ulżyć natomiast nikt się nie kwapi, mimo iż niektóre zmiany byłyby naprawdę proste do wprowadzenia. Przy okazji obrywa się też klientom, ale to jest firma żyjąca głównie z publicznych pieniędzy, więc oczywiście jakość usług jest tu mało istotna. W końcu jest "za darmo", więc ludzie będą narzekać, ale i tak będą korzystać.
Ciekawie też rozwiązano problem zbyt dużej liczby zatrudnionych konsultantów w październiku i listopadzie, kiedy to pracy jest naturalnie dużo mniej. Otóż niektórych konsultantów zwolniono... nawet im o tym nie mówiąc. Innych natomiast poinformowano o tym z dwudniowym wyprzedzeniem. Co ciekawe, firma zostawiła największego cwaniaka, który przeciętnie pół zmiany spędza na przerwie służbowej. Pozbyto się natomiast kilku pracowników, którzy byli od samego początku sezonu i przepracowywali zazwyczaj dużo godzin w miesiącu.