mimo negatywnych opinii na tej stronie, poszłam tam do pracy. niestety, opinie okazały się prawdziwe. na rozmowie szefowa powiedziała, że planują wprowadzić przerwę lunchową, bo w okolicy jest mnóstwo miejsc gdzie można coś zjeść. to było kłamstwo, bo oczywiście każde wyjście trzeba zgłaszać. nie można tam zjeść w ludzkich warunkach. trzeba sobie odgrzać w mikrokuchni 2m2 z wejściem do kibla i zjeść przy biurku zawalonym aktualnymi wycieczkami, bo cała korespondencja jest drukowana i papiery i segregatory są wszędzie.
Każdego po przyjęciu do pracy pytają, ile najmniej można płacić pensji w okresie próbnym, aby nie było to "żałośnie mało".
Ręczniki w toalecie zmieniane raz na dwa miesiące.
Nie ma w kuchni nic dla pracownika - cukru, kawy, herbaty ani sztućców. Wszystko trzeba samemu przynieść
Rzadko i niedokładnie sprzątane biuro - jak płacone mają panie sprzątające, tak pracują. Raz miałam niefart zobaczyć, jak to robią. Jeśli ktoś nie podniósł nóg, nie odkurzyły. Nie odsuwały krzeseł, ani segregatorów z podłogi. O biurkach nie wspomne, bo miały zakazane.
Wszędzie był kurz, z moją alergią na kurz, nie mogłam tam oddychać
Nie ma stałych stanowisk pracy, jeśli szef, któregoś dnia stwierdzi, że dziś ma humor przesadzić pracownika, to nagle ta osoba musi się przenieść. Są zbiorowe roszady bez logicznych powodów. Takie
widzi mi się.
Szefowa PALI PAPIEROSY jak smok i wszystko przenika do sąsiednich pomieszczeń.
Zawsze brakuje tam osób do pracy i niektórzy mają jej za dużo. Czasem stwierdzają, że nie mają jak wziąć urlopu, więc zostaje im dużo na następny rok. Wtedy prezes (człowiek, który wygląda jakby nigdy się nie śmiał i nie wiedział, jak to jest być szczęśliwym) kiedy mu się przywidzi, wysyła na przymusowy urlop. Nie ważne, czy ma Cię kto zastąpić, czy nie. A kiedy chcesz iść na urlop, to nie pozwala, bo nie.
Pracownik to (usunięte przez administratora) któremu nie można nic dać. Każdy mierzy swoją miarą.
Na święta nawet nie wyślą maila z życzeniami, a co dopiero się spotkać w sali konferencyjnej i złożyć życzenia. Dostaliśmy mazurki, ponieważ hotel przysłał je w prezencie. Na tym koniec.
Najbardziej oddana pracownica, która jest tam 20 lat. Jest traktowana najgorzej, jak niewolnik. Ma odpowiadać na wszystkie pytania, osób, które jeszcze nie wiedzą tyle, co ona. A szefowa lubi jej dawać pracę do domu i nie ma że nie. To bardzo serdeczna, uczynna osoba i trzeba być podłym człowiekiem, żeby jej nie docenić. Kiedy w pracy z przepracowania straciła przytomność i musiała iść do lekarza, kazano wziąć jej urlop.
Spóźnisz się, dostajesz czerwonego haka na liście obecności.
Wiele osób myśli, że trzeba się zgadzać na darmowe nadgodziny, choć w umowie o pracę, jest napisane, że o 16:30 należy opuścić biuro.