Nie lubię pisać rozbudowanych wypowiedzi, jestem osobą konkretną. Dlatego też podchodząc do sprawy obiektywnie, patrząc z perspektywy kilku szczebli kariery (konsultant>kierownik), po jakich dane mi było się wspiąć w tej firmie, wypunktuję fakty, które dotyczą tej firmy. Na wstępie powiem, że ten post nie ma na celu nikogo zniechęcać, tudzież zachęcać do pracy w tej firmie. Kolejność faktów przypadkowa:
*Elastyczny grafik: przez niektórych pojęcie to jest nieco nad interpretowane. Bardziej trafnym określeniem był grafik dopasowany do innych zajęć pracownika (np. druga praca, studia/szkoła, treningi itp.). Jeżeli dany pracownik trzyma się pracy w ustalonych godzinach - jest ok. Jeżeli natomiast nie pojawi się w pracy we wcześniej zadeklarowanych godzinach, musi te godziny odrabiać. Wielu pracowników narzeka na ten system argumentując to tym, iż jest to umowa zlecenie i skoro nie przyszedł do pracy to po prostu nie miał za to zapłacone - "jakim prawem ja to muszę odrabiać?!". Otóż nie musi i vice versa - pracodawca również nie musi takiej osoby zatrudniać, gdyż zasadniczo nie jest mu potrzebny pracownik, który nie pracuje, tudzież nie wykonuje zlecenia, które zostało mu powierzone.
*Czynności zabronione podczas pracy: Osoba podejmująca się zlecenia, powinna wykonywać je z należytą starannością (mniej więcej standardowy wpis w wielu umowach zlecenie lub o dzieło). Skoro mówimy o staranności, to im mniej się rozpraszamy, tym staranniej wykonujemy swoją pracę. Prawdą jest to, że każdy ma inną podzielność uwagi - jedni mniejszą, drudzy większą. Ja osobiście jestem osobą, która ma raczej w tej kwestii problemy, gdyż wykonując jedną czynność skupiam się w pełni nad nią, nie potrafię wykonywać dwóch lub więcej rzeczy na raz, toteż będąc konsultantem nie korzystałem z prywatnego telefonu, bo przeszkadzało mi to w wykonywaniu zlecenia z wcześniej wspomnianą "należytą starannością". Z kolei znam osoby, którym to w ogóle nie przeszkadza i rozumiem oburzenie, że "przecież się łączę", "przecież mam dobry wynik", "przecież mnie to nie rozprasza". Nie mam nic przeciwko, żeby takie osoby korzystały z tzw. "zabijaczy czasu". Tu rodzi się pewien konflikt, gdyż każdy może powiedzieć, że posiada podzielność uwagi. Z obserwacji łatwo wyciągnąć jednak wnioski kto mówi prawdę, a kto ściemnia. Teraz bądź tu sprawiedliwy - skoro pozwolono korzystać z tych dobrodziejstw jednej, czy drugiej osobie, to dlaczego ten trzeci nie może? No właśnie. Tutaj jest tylko jedno rozwiązanie - potraktowanie wszystkich jednakowo. Patrząc z innej strony medalu, rzeczywiście niektóre sytuacje przyłapanych na gorącym uczynku z telefonem/krzyżówką/gazetą/rozmawiającym z kolegą czy koleżanką i wiążący się z tym tzw. OPR nie zawsze był na miejscu. Można było zwrócić uwagę w taki sposób, że delikwent sam poczuwał się do winy i zaprzestawał "nielegalnego procederu" - w większości przypadków dawało to świetny efekt. Niestety, niektóre osoby z kadry managerskiej (teamleader/kierownik/dyrektor) o tym zapominało i czasem mnie również przychodziło do głowy, że to trochę wygląda jak w szkole czy przedszkolu.
*Praca Teamleaderów: wielu osobom się wydaje, że nic nie robią. To nie prawda. Zacytuję klasyka "To, że nie podbijam karty na zakładzie o 7 rano to już w Waszym robolskim mniemaniu muszę być nierobem?" ;) Oczywiście nie uważam, że konsultanci to "robole". Konsultanci są po prostu pracownikami najniższego szczebla, którzy są jedynie odpowiedzialni za to by wykonywać swoje zlecenie z najwyższą starannością - a to zlecenie to zapraszanie klientów na spotkania. Teamleaderzy, mówiąc bardzo ogólnie są odpowiedzialni za jakość rozmów konsultantów. Chyba nie muszę mówić czym jest odpowiedzialność, prawda? W wielkim skrócie - jeżeli konsultant nie wykonuje swojego zlecenia z należytą starannością, to obrywa się teamleaderowi. Chyba bardziej łopatologicznie nie można tego wyjaśnić. Poza tym do zadań TL należały szkolenia dla nowych pracowników, know how itd.
*Praca kierowników - "siedzą za biurkiem i nic nie robią". Każdy z nas tak myśli/myślał (ja też ;) ). Nic bardziej mylnego. Prace biurowe w połączeniu z różnego rodzaju raportami, odsłuchiwaniem rozmów, przygotowywaniem materiałów, opracowywaniem strategii (know how się kłania po raz kolejny), pracy pod presją - to wszystko zabiera mnóstwo czasu, nie wspomnę już o odpowiedzialności jaka za tym stoi.
*Wynagrodzenie: dla konsultantów/weryfikatorów - adekwatne do wykonywanej pracy. Dla kadry kierowniczej? ekhmm... ;) Ile wg Was zarabia kierownik? Ile zarabia dyrektor? (nie u nas, tylko czyste skojarzenie pensji z danym stanowiskiem). Niezłe kwoty, prawda? Powiem wam jakie kwoty mi się nasuwają (i to w najgorszym scenariuszu):
kierownik - 3000-4000zł
dyrektor - 5000-7000zł
Nie skomentuję, bo nie mog