Na początku pragnę zaznaczyć, iż poniższa opinia jest opinią subiektywną byłego pracownika, która w żaden sposób nie ma na celu oczernianie kogokolwiek. Moja opinia ma na celu jak najbardziej obiektywne spojrzenie na pracodawcę z wszystkimi jego zaletami i wadami.
Z plusów pracy:
Praca od 8:00 do 16:00, bez angażowania po godzinach.
Brak targetów i związanej z nimi presji, nawet w dziale handlowym.
Nieformalna, rodzinna atmosfera pracy.
Świetni współpracownicy z bogatą wiedzą o magnetyzmie, od których można się wiele nauczyć.
Elastyczność w załatwianiu prywatnych spraw w godzinach pracy, przy założeniu obecności i wykonywania obowiązków.
Pensja zawsze wypłacana na czas, bez opóźnień przez cały mój okres zatrudnienia.
Całkiem spore dopłaty do okularów.
Cytując klasyka – “oby jednak te plusy nie przysłoniły Wam minusów”
Wadą, którą zaobserwowałem w funkcjonowaniu firmy, była “specyficzna kultura zarządzania”, której centralną postacią był prezes.
Postać prezesa, na początku wydaje się być bardzo przyjemna, miła i profesjonalna. Prezes z wszystkimi jest na “Pan”, co może rodzić poczucie, że jest się szanowanym i poważanym. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom. Bowiem w firmie ENES to prezes ma zawsze rację. Zauważyłem również, że w niektórych sytuacjach preferencje prezesa przeważały nad argumentami merytorycznymi. Przykłady poniżej.
Prezes potrafi wejść w środek Twojej pracy, którą robisz od 2-3 tygodni i totalnie ją “przemeblować”, co nie zawsze ma sens (i to nie tylko w mojej opini, ale wielu innych pracowników). Pamiętam, jak kilka lat temu straciliśmy dużego klienta tylko przez to, że szef przychodził do konstruktorów i wymyślał problemy, które tak naprawdę nie miały żadnego znaczenia i niosły za sobą małe lub żadne ryzyko, ale niestety przesuwały terminy i zwiększało koszty, co ostatecznie odstraszyło klienta.
Niedługo przed moim zwolnieniem podczas analizy bazy danych zauważyłem odejście naszego największego klienta, który kupował od nas kilka lat z rzędu. Zaproponowałem ponowne pozyskanie klienta - prezes stwierdził, że woli go stracić, niż specjalnie dla niego wyprodukować towar – z punktu widzenia pracownika produkcji decyzja co najmniej kuriozalna, ponieważ lwia część produkcji jest na indywidualne zamówienie. Jakie były prawdziwe motywy prezesa – wie to tylko on.
Niezrozumiała dla mnie pozostaje także ciągła lękliwość wobec nowych i nieznanych dotąd tematów. W kwestiach organizacji pracy zdalnej na horyzoncie czaili się źli hackerzy. Podobnie, zakup drukarki 3D, mimo zgłaszanej potrzeby, nie doszedł do skutku z powodu obaw dotyczących oparów, co w kontekście innych substancji chemicznych obecnych w firmie wydawało się niekonsekwentne.
Najsmutniejszy był sukcesywny upadek działu produkcji. Za czasów założyciela firmy rozwijał się, a po przejęciu przez obecnego prezesa zaczął się kurczyć. Zmniejszyła się liczba pracowników na hali i w biurze produkcji, a hala była stopniowo zamieniana na magazyn. Moje zadania konstruktorskie zostały zastąpione tworzeniem grafik do sklepu internetowego.
W firmie nie ma żadnego układu zbiorowego ani innego papieru, który by regulował przyznawanie premii. Otóż premia świąteczna zwykle wypłacana jest około wielkanocy i bożego narodzenia i zależy tylko i wyłącznie od widzimisię prezesa.
Moje dłuższe L4 nie spodobało się prezesowi, który ukarał mnie brakiem premii. Podczas spotkania w tej sprawie wręczył mi wypowiedzenie, uniemożliwiając dalszą pracę i odcinając dostęp do komputera (zabrał mi klawiature xD).
Podejrzliwym i nieufnym okiem patrzy się także na działalność pracownika poza ENESem, nawet jeżeli ma to rodzić przyszłą owocną współpracę z firmą
Na początku praca w Enesie była bardzo obiecująca, w latach 2016-17, podczas tzw tłustych lat, potrafiłem dostać podwyżkę 2 razy w roku. Niestety ostanią podwyżkę widziałem 2 lub 3 lata temu, jeśli dobrze pamiętam.
Na podwyżki w firmie ENES ostatnio nigdy nie było pieniędzy, za to kasa na nowe dozowniki w WC - owszem.
Podsumowując:
Dla osób ceniących stabilne godziny i brak presji - polecam. Jeśli jednak cenisz rozwój, konstruktywne podejście i męczą Cię absurdy - omijaj szerokim łukiem, by nie zmarnować potencjału.
Aleksander