jas06.12.2016 09:45
Inne
W połowie sierpnia odbyła się rozmowa w sprawie pracy. miejsce pracy: starbucks, kawiarnia. obecni na rozmowie: menadżer d.s. rozwoju rynku i Pan prezes czyli właściciel. rozmowa przebiegła moim zdaniem nie najgorzej. panowie zadawali normalne pytania dotyczące gastronomii. prezes mówi także żebym się nie sugerował opiniami w internecie,czego nie robię, bo wiem że tam zazwyczaj opinie negatywne. ostatnie pytanie dotyczyło zarobków. ja podałem swoją stawkę. w odpowiedzi usłyszałem: czy jeżeli firma lanfam zgodzi się na moje warunki, to przestane szukać innych ofert pracy, by mieć pewność że dotrzymam swojego słowa. lanfam miała dwa tygodnie na odpowiedź. a wiec zawarliśmy, (niestety nie pisaną) umowę dżentelmeńską. po dwóch tyg.firma jest na tak.(dalej nie podpisujemy niczego) ja przestaję szukać innych ofert pracy. pojawiam się na kilka godzin w firmie by zobaczyć jak moja praca będzie wyglądała. koniec listopada, po trzech miesiącach pojawiam się w firmie by podpisać umowę. prezes od samego początku narzeka,że pojawiłem się w najmniej odpowiednim momencie. ja na to,że gł.menager tak mnie umówił. kręcimy się wokół szukając miejsca na podpisanie umowy. w końcu znaleźliśmy: parapet okienny.totalny brak szacunku i poszanowania. niestety na umowie była inna kwota, niż ta na którą się umówiliśmy.niższa. na moje zapytanie, że inaczej się umówiliśmy, prezes zaczyna się denerwować mówiąc,że nie ma czasu,że nigdy tak nie mówił i nigdy nie zawiera umów indywidualnych. niestety opinie w internecie są prawdą, gruszki na wierzbie........osoby tam zatrudnione to przede wszystkim z Ukrainy. dlaczego?wszyscy wiemy. prezes zaprzecza sam sobie i zmienia swoje zdanie, o którym nie pamięta. nie polecam tego pracodawcy, bo jeżeli tak zaczyna się współpraca to powodzenia tym wszystkim co tam pracują. niepotrzebna strata czasu, zwodzenie, itp. jeżeli tak jak prowadzi swoją firmę , grał w kosza, to jest to jedno wielkie nieporozumienie.