zażenowana studentka PUMu29.11.2017 15:08
Inne
Praca? współpraca? nauka?nie radzę..chyba nikt normalny nie chciałby pracować z takim "prezesem". Chodziłam tam kilka tygodni w ramach zajęć ćwiczeniowych, które oprócz nerwów nie wniosły nic innego. Ten gościu jest (by nie obrażać napiszę)dziwny, nie rozumiem go.Nie zależy mu aby studenci dowiedzieli się czegoś więcej o protezach,ortezach(tak od podszewki),czegoś praktycznego, czegoś co pomoże pacjentom. Choćby np przymiarka. Oczywiście, my fizjoterapeuci nie zajmujemy się przymiarką tylko kierujemy potrzebującego do takiego zakładu, ale jeśli pacjent spyta czego ma się spodziewać, to warto byłoby mu troszkę opowiedzieć dla jego świętego spokoju. Jedyne co pamiętamy z tych ćwiczeń to to, że ciągle mamy brać paragon czy fakturę, że istnieją podatki które trzeba płacić bo jak nie to pójdziemy siedzieć o tym, że podatek VAT to 23%. Serio?Ciągle też gada o KOMUNIKACJI a raczej tak mu się wydaje, bo non stop gubi wątek, wszystko go "zbija go z pantałyku". Podkreśla jakim to on nie jest mądrym człowiekiem, a jego zadufanie i wielbienie siebie jest tak duże, że aż miałam mdłości na tych zajęciach. Po tym małym pomieszczeniu w jakim siedzieliśmy, poruszał się jak patol, a co najgorsze ma taki styl prowadzenia zajęć. Jesteśmy wszyscy dorośli i wiemy co to przekleństwo, ale mógłby reprezentować jednak jakiś poziom. Jeżeli nie wykazujesz swojego zainteresowania poprzez: brak kontaktu wzrokowego, brak zaciekawienia, brak przytakiwania itp, nie usłyszysz że masz potencjał :D Ciągle się powtarza, a ile można słuchać tego samego, co w sumie ani nie jest potrzebne do zaliczenia tego przedmiotu potem na egzaminie a tym bardziej przydatne w życiu zawodowym? Puszcza Star Warsy i się jara... Najlepsze jest to, że chwali się swoimi kolesiami z Ksw czy czego tam.. A na pierwszych zajęciach oczywiście w pewnym momencie miał przyjść jego koleś, (który tam pracuje przy kompie -tyle że uświadamia pacjentów że można i jest żywą reklamą tej firmy) i podciągnąć nogawki do góry, by pokazać że ma protezy kończyn dolnych. Bagiński wtedy chyba liczy na oklaski i na to, że opadną nam szczeny.. po prostu porażka. I żeby było jasne, nie neguje tego kolesia, bo cieszę się że uzyskał pomoc, nie poddał się, teraz pomaga mentalnie innym i uświadamia że warto walczyć. Bardziej chodzi mi o to, że prezes firmy robi z tego wielkie halo, a ludzie na świecie codziennie tracą niestety jakąś część ciała, która mogłaby być zaprotezowana. Najchętniej bym wystosowała pismo do władz uczelni tak jak tutaj już napisała inna studentka pumu poniżej, bo im więcej tym lepiej i może problem zauważą. Mogłabym odpuścić, bo kończę już studia, ale nie chce by innych to spotykało. Studenci, którzy mieli już wcześniej z nim zajęcia, skomentowali to w ten sposób, że muszą robić dobrą minę do złej gry a tak to go nie cierpią. Bo na prawdę kiedy stamtąd wracam mam wewnętrzny niepokój, złość i ochotę odreagować, bo jeszcze żaden człowiek tak mocno i szybko nie był w stanie mnie zirytować jak i innych. Wydaje mi się, że ten gościu jest albo w jakiś sposób niespełniony, albo z czymś nie może sobie poradzić lub czegoś mu brakuje. Bo na prawdę nie wiem z czego to wszystko może wynikać. Poczytałam wiele opinii, nawet te ze strony pacjentów tego zakładu i nie znalazłam pozytywnych. Chciałabym by było jasne, nie neguję wykonywanej pracy stricte technik-pacjent przez prezesa(bo jej nadzwyczajnie nie doświadczyłam i nie znam też tak głębiej od żadnego pacjenta), ale jego pracę ze studentami. Korzystając z tego iż każdy może wyrazić swoją opinię, chciałam podzielić się z Państwem tym doświadczeniem.