cz2. Zastanów się czy chcesz tu pracować. Twój kierownik mówi Ci prywatnie: ja na Twoim miejscu bym tu już nie pracował... Oczywiście pozbawiają Cię premii. Nie ważne, że oczywiście wszystko zrobiłeś w umówionym terminie. Masz plan naprawczy nowe a raczej więcej zadań po kimś kto odszedł, pełno pracy, konkursy, pisma, umowy, analizy danych codziennie, audyty, kontrole. Udaje Ci się przebrnąć przez ten plan naprawczy bo gdybyś się nie wywiązał to wylecisz, ale pomimo pochwał jesteś na czerwonej liście. Tyrasz, robisz wszystko tak jak chce przełożony bo od tego przecież zależeć będą nasze premie i nagle wypływa coś co jest pretekstem do wypowiedzenia. Nie ważne, że nie ma w tym Twojej winy, trzeba było szybciej to zrobić i w systemie by można było to zobaczyć, wycofać, zatrzymać . NACISK NA TERMINOWOŚĆ bo przecież dane z realizacji dla prezesa to możliwość pochwały dla dyrektora ale otrzymujesz propozycję nie do przyjęcia i rezygnujesz z pracy tu. Oczywiście intuicja podpowiedziała Ci, żebyś szukał nowej pracy a nie siedział tu i tyrał na chwałę swojego departamentu bo i tak nie wiem jakbyś się starał kolejnej remi kwartalnej niestety nie otrzymasz. Kierownicy zawsze mają premię od dyrektora departamentu a sami popełniają błędy merytoryczne lub są chaotyczni i popełniają błędy np. przekazując do dalszego procedowania sprawy, których nie powinni, bo nie zostały zakończone wcześniejsze ich etapy. Wnioski składane przez przedsiębiorstwa w konkursach mają np. 150 stron i jeszcze 50 stron oraz części finansowe. Jak ktoś jest doświadczony to może dobrze ocenić 1 wniosek dziennie. Dyrektor chce żebyś oceniał 3 wnioski dziennie. Mówisz mu że nie jest to realne i merytorycznie możliwe a on sugeruje, że tego oczekuje, inaczej możesz szukać innej pracy. Wtedy właśnie zapala Ci się czerwona lampka i uciekasz... Jeżeli chodzi o awans, zapomnij. Może stanowiskowy i maksymalnie za 400 zł brutto podwyżki ale otrzymasz dużo więcej zadań służbowych w tym te najbardziej odpowiedzialne i stresujące, związane z odwołaniem od decyzji do sądu.
Podsumowując: stara gwardia obsadziła się na wyższych i lepiej płatnych stanowiskach. Będziesz tyrał zawalony praca a i tak jej nie przerobisz. Kierownicy na gębę każą odkładać i nic z tym nie robić bieżących spraw bo są te terminowe i priorytetowe pilne. Potem rozliczą Twoją pracę i wytkną dlaczego to zostało odłożone np. 2 lata temu i pomimo że sami kazali to pozostawić będą karać i mieć pretekst do zwolnienia i pozbawienia premii kwartalnej. Znam co najmniej 14 takich podobnych do siebie przypadków. Jeżeli jesteś zatrudniony na stanowisku głównego specjalisty to masz uczyć swojej pracy w sensie dzielenia się wiedzą: tłumaczysz, pokazujesz, dajesz przykłady nowym pracownikom. Tylko jak masz w tut swojej pracy i puszczasz tzw. płatności to nie masz za bardzo kiedy kolejny raz komuś coś tłumaczyć i po nim sprawdzać jego pracę. Możesz być oceniony jako osoba niekoleżeńska, mobbingująca zespół i także mieć zarzuty upoważniające kierownika i dyrektora do zwolnienia z pracy bo nie chcesz dzielić się po raz 10 swoją wiedzą. Rotacja jest OGROMNA. Nowi pracownicy jak zorientują się jak tu naprawdę jest uciekają maksymalnie po pół roku do innej pracy, która jest lepiej płatna i mniej stresująca oraz bardziej satysfakcjonująca bo tutaj nie masz już satysfakcji ani rozwoju zawodowego. Ja tak zrobiłem i nie żałuję dodam, że w ciągu 3 lat w moim departamencie przewinęło się około 50 osób. Można tu popracować pół roku i wszystko już wiesz jak tu jest, nie dajcie się zwieść obietnicom cynicznych przełożonych bo wycisną z was ostatnie soki oczywiście za przysłowiowe "dziękuję". Aktualnie wiem, że w moim departamencie nie ma kim pracować i mój kierownik w naradzie z drugim przesuwają pracowników bo jest tyle zadań że nie mają kim pracować. No cóż, za taką harówkę od kilku lat za maksymalnie niecałe 3 tys. zł netto. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie chciał tu pracować. Jeżeli także masz kierownika, który niczego Ci nie tłumaczy tylko zapytaj innych, znajdź sobie, poszukaj, to też nic się nie rozwiniesz, nie dowiesz, bo każdy jest tu przeciążony pracą. Cieszę się że mam ten okres zawodowy za sobą, pracuję w dużo lepszej firmie, nie żałuję że mnie w PARP nie ma. Najgorzej też gdy masz dyrektora, który nie widzi czubka własnego nosa, ma przerost ambicji nad treścią a może nawet zakusy aby zostać tu prezesem. Robicie ponad 200% założonego plany, wskaźniki wszystkie zrealizowane on przyjmuje gratulację od prezesa i wy tyracie ale premii lub nagrody rocznej nie zobaczycie na swoim koncie a dyrektor i kierownicy a owszem, tak mają pieniążki pod koniec roku dodatkowe z tytułu realizacji planu. Każdy tu ma tu bardzo duży stres.