No cóż, pracuję w Amazonie od końca listopada i właśnie przedłużono mi umowę na styczeń. Żałuję, że na tak krótko, ale cieszę się, że w ogóle. Zgadzam się, że praca na Picku jest ciężka, choć naprawdę tempa tam nie uważam za zabójcze - może dlatego, że sama staram się nie wygłupiać i nie wypruwać sobie żył, bo bez przesady. Fakt, że nie wyrabiam normy, która moim zdaniem jest przesadzona, bo można ją zrobić tylko wtedy, jeśli trafi się na dobry dzień programu obsługującego magazyn i nie lata się przez przypadek z jednego końca magazynu na drugi, z jednego piętra na drugie albo z jednej wieży na drugą, co jest niestety normą (wczoraj zaliczyłam wszystkie trzy rodzaje latania, choć na szczęście miałam więcej chwil zbierania w miejscach blisko siebie, co pozwoliło mi zrobić te 80-90% wymaganej normy). Więc nie, praca nie jest lekka, ale bez przesady, nie jest też jakoś szczególnie trudna czy wymagająca, poza oczywiście koniecznością dobrego stanu fizycznego, żeby móc chodzić te 9,5 godziny dziennie. Ale. Ale zarobki wcale nie są takie złe. Znaczy, ja wiem, że 1800 zł miesięcznie (10,80 zł netto na godzinę razy 168 godzin daje 1814,40 zł) na rękę może brzmieć śmiesznie, tylko weźcie pod uwagę, że to czysta pensja, którą dostaje się na własne życzenie. W sensie, że jeśli chodzi się do pracy cały miesiąc, zgodnie z harmonogramem (minus ewentualne urlopy wypoczynkowe), to dostaje się te co najmniej 8% premii, a w przypadku dobrej pracy całej firmy nawet 15%. Więc spokojnie można wyciągnąć 2000 zł na rękę miesięcznie - bez pracy w godzinach nocnych i bez nadgodzin. I znowu, dla niektórych 2000 zł miesięcznie na rękę może brzmieć śmiesznie, ale warto wziąć pod uwagę, że nie jest to praca wymagająca jakichś szczególnych kwalifikacji, nie trzeba mieć jakiegoś konkretnego wykształcenia ani umiejętności, ani uprawnień. Można, pewnie, że można, ale nie trzeba. I, wiecie, to już kolejna praca w mojej karierze, szósta, a nawet siódma, jeśli policzę moje pierwsze krótkotrwałe doświadczenie zawodowe. I w żadnej poprzedniej pracy - a były one różne, od urzędu państwowego, przez księgowość po handel detaliczny - nie zarabiałam 2000 zł netto przy jednoczesnym wykazywaniu mojego prawdziwego wynagrodzenia do ZUS i US (bo dobra, w dwóch firmach dostawałam miesięcznie 2000 zł na rękę, ale składki miałam odprowadzane od minimalnego wynagrodzenia). Dla mnie to ma znaczenie, bo wiem, na jak wiele spraw ma to wpływ. Dlatego cieszę się, że mam tę pracę, że dostałam przedłużenie umowy (tak, w moim przypadku to praca tymczasowa), i tak, będę się w styczniu starać, żeby przejść konwersję i zostać pracownikiem Amazona, żeby zerwać z agencją pracy tymczasowej, bo stali pracownicy Amazona mają więcej praw i możliwości, również rozwoju. Jestem z tej pracy zadowolona (choć te normy na Picku uważam za naprawdę przesadzone, ale cóż, nie można mieć wszystkiego), z wynagrodzenia też, i kiedy słucham osób narzekających, naprawdę nie rozumiem, o co im chodzi. Może dlatego, że pracowałam w różnych firmach, w różnych zawodach i w różnych warunkach, więc potrafię docenić to, co mam teraz.
Czytałam niektóre z powyższych wypowiedzi, część z nich naprawdę niewybrednych w formie i treści, i zastanawiałam się - nadal się zastanawiam - jakie doświadczenie zawodowe i życiowe mają ich autorzy, bo z ich stosunku do warunków pracy w Amazonie nie potrafię wywnioskować, czy sami zarabiają tak dużo, żeby nami gardzić za nasze kilkakrotnie niższe od ich zarobki, czy może właśnie tak mało albo jeszcze mniej, a uważają, że powinni mieć więcej. Wiem, że Amazon to nie raj na ziemi, ale nie znam firmy w Polsce, która by nim była i jednocześnie była gotowa z otwartymi rękoma przyjąć do pracy osobę z moim wykształceniem i doświadczeniem, jak przyjął mnie Amazon. Więc, wiecie, cieszę się z tego, co mam, tym bardziej, że przez prawie 20 lat pracy zawodowej nie zdarzało mi się mieć więcej, raczej wręcz przeciwnie, a dodatkowo w Amazonie mam możliwość dostać jeszcze więcej, bo mam szansę na awans, podwyżkę i co tylko. Liczę na to, ale nawet jeśli do końca mojego związku z tą firmą zostaję zwykłym szeregowym pracownikiem, też nie będę żałować, że się tam zatrudniłam, bo to nie jest zła praca, choć oczywiście mogłaby być lepsza - jak wszystko na tym świecie. Będę zadowolona, jeśli dostanę stałą umowę, niebieski badge, bo to mi zapewni to, czego od pracy w tej chwili potrzebuję. Na razie mi to wystarczy.