Przebieg rekrutacji
Chciałabym opisać swoje doświadczenie z rekrutacji na stanowisko RECEPCJONISTKI w Warszawskich Zakładach Sprzętu Ortopedycznego. Rozmowa odbyła się w tym miesiącu i uczestniczyły w niej dwie panie: starsza i młodsza. Młodsza, która — jak sądzę — była koordynatorką, prowadziła większość rozmowy. Druga pani odzywała się niewiele, głównie przytakiwała. Niestety, cała rozmowa sprawiała wrażenie nieprofesjonalnej. Pytania i komentarze dotyczące mojego CV były dla mnie zaskakujące i nie zawsze wydawały się związane z zakresem stanowiska.
Niepokojąco zabrzmiała odpowiedź na moje pytanie o wdrożenie nowego pracownika. Usłyszałam, że długość szkolenia zależy od osoby, a jeśli koordynatorka zauważy, że nowa osoba sobie nie radzi, może zabrać zespół do siebie i zostawić ją samą. Trudno mi zrozumieć, jak takie podejście miałoby pomóc pracownikowi opanować obowiązki. Odbieram je raczej jako brak wsparcia w sytuacji, kiedy jest ono najbardziej potrzebne.
Szczególnie rozczarowała mnie rozbieżność dotycząca formy zatrudnienia. W ogłoszeniu pracodawca deklarował: OFERUJEMY UMOWĘ O PRACĘ. Nie było w nim informacji, że najpierw obowiązuje trzymiesięczny okres próbny na umowie zleceniu. Dopiero podczas rozmowy, gdy zapytałam o umowę o pracę, usłyszałam, że jest ona możliwa po takim okresie, a więc po trzech miesiącach pracy na zleceniu — i dopiero wtedy ewentualnie miałaby zostać zawarta umowa o pracę. Usłyszałam również, że taki model jest standardem. Nie zgadzam się z takim uogólnieniem. Jeśli ktoś aplikuje właśnie dlatego, że zależy mu na umowie o pracę, może poczuć się wprowadzony w błąd — ja właśnie tak się poczułam. Umowa zlecenie nie każdemu odpowiada, dlatego uważam, że takie warunki powinny być jasno podane już w ogłoszeniu. Również stawka przedstawiona na rozmowie nie pokrywała się z informacją podaną w ogłoszeniu.
Podczas rozmowy młodsza pani mówiła, że szuka osoby na dłużej i że kandydatki przychodzą do pracy, a po kilku miesiącach odchodzą, mimo że mają dobre CV. Nie rozumiałam, czemu miało służyć takie narzekanie podczas rozmowy rekrutacyjnej. Zabrzmiało to tak, jakby odpowiedzialność za częstą rotację spoczywała wyłącznie na pracownikach, bez refleksji nad warunkami pracy i organizacją zespołu.
Niepokojące były też informacje o pracy recepcji. Z rozmowy wynikało, że osoby z zespołu niechętnie zamieniają się zmianami i nie należy liczyć na taką możliwość, nawet jeśli komuś coś wypadnie. Grafik ma być ustalany z miesięcznym wyprzedzeniem, a pracownicy powinni uwzględnić, że później zamiana może być trudna. Odebrałam to jako sygnał, że w zespole może brakować wzajemnego wsparcia i elastyczności.
Cała rozmowa nie dała mi poczucia, że warunki zatrudnienia, wdrożenie i organizacja pracy są jasno przedstawione. To moja osobista opinia oparta na doświadczeniu z rekrutacji.
Pytania
Pani koordynatorka była bardzo nie profesjonalna. Współczuję osobą tam pracującym że mają nad sobą taką przełożoną.
Rezultat:
Dostałem pracę, ale nie przyjąłem