nigdy więcej12.12.2017 00:59
Inne
Jeżeli jesteś tutaj aby sprawdzić opinie przed złożeniem CV, a nie chce Ci się czytać tego tekstu - nie trać czasu i poszukaj lepszego pracodawcy.
Podobno kiedyś było lepiej. Były lepsze zimy, było więcej punktów sprzedaży a nawet sklepów outletowych z szyldem SKI TEAM. Sieć specjalistycznych sklepów sportowych - brzmi poważnie? Nic bardziej mylnego. Ale po kolei.
Całkowicie zgadzam się z poprzednimi - negatywnymi opiniami a w szczególności z tą napisaną przez Byłego Wielbłąda. Porównanie organizacji tej spółki do rządów PIS i mianowanie do tytułu najgorszego pracodawcy roku to jedne z najbardziej trafnych zdań jakie miałam okazję przeczytać w ostatnim czasie. Gdyby to było dobre miejsce pracy, ludzie nie odchodziliby stamtąd, a to dzieje się masowo w ostatnim czasie. Dzieje się to na tyle szybko, że brakuje kolejnych “wielbłądów”, którzy przejęliby pałeczkę po przetyranych poprzednikach. Zarząd nie potrafi nic zrobić, żeby zatrzymać ludzi, którzy przepracowali tam nawet kilka lat.
Dlaczego jest tak źle? Władze spółki SKI TEAM najzwyczajniej w świecie nie szanują ludzi. I mówię tu o pracownikach jak i klientach. Panuje chora polityka sprzedaży - sprzedajmy mniej, ale w wyższych cenach. Przecież raporty z poprzednich lat są jasne i to jest bardziej opłacalna strategia sprzedaży dla firmy. Tracą na tym oczywiście sprzedawcy, którzy nie są w stanie sprzedać produktu sprzed kilku sezonów w pierwszej cenie. Tak, to całkowicie normalna polityka w tej firmie. Towary mające po kilka lat i nie nadające się już praktycznie do sprzedaży są albo w pierwszej cenie albo nieznacznie obniżone. A jak wiadomo sprzedaż = premia dla sprzedawcy. Towary są notorycznie przerzucane ze sklepu do sklepu (jeżeli tutaj się nie sprzedało to może sprzeda się gdzieś indziej?). Ceny zmieniają się bardzo często, nie zawsze jest to zależne od sezonu. Czasami jest to po prostu decyzja dyrektora handlowego. Premie są rozliczane losowo, nieadekwatne do wykonanej pracy. Kolejną sprawą jest zarządzanie budżetem spółki. W życiu nie widziałam tak źle zarządzanej instytucji. Zarząd woli wydać bezsensownie pieniądze np. na bardzo nieudane gadżety marketingowe niż wypłacić premie pracownikom. No właśnie - marketing. Tu jest największa jazda. Klienci często nie wiedzą gdzie jest dany sklep. Wciąż zarząd, a właściwie “leśny dziadek”, jak to ładnie określił Były Wielbłąd chwali się w wywiadach jak to firma utrzymuje świetny kontakt z klientem, dzięki temu, że zostało nagranych kilka (bardzo słabych zresztą) filmików z testów narciarskich czy też przestarzałych poradników dotyczących doboru sprzętu. Podczas gdy klienci konkretnie wyrażają swoje niezadowolenie na ich wymarłym fanpage’u. I teraz hit hitów. Pracownicy tej firmy chcąc poprawić swój byt wychodzą z inicjatywą promowania spółki w danym miejscu czy też z innymi strategiami marketingowymi. Spotyka się to ze zdziwieniem ze strony zarządu i bardzo często dobre pomysły kończą się na wymianie kilku maili (bo drogi pomysł, my to lepiej zrobimy). Sklepy są kiepsko zatowarowane, bo zajmują się tym niewłaściwe osoby. Kto zna najlepiej potrzeby klientów? Kto rozmawia z ludźmi, którzy zostawiają w tej firmie pieniądze? Sprzedawcy, jednak nie jest to tak oczywiste dla osób, które władają spółką SKI TEAM, bo komunikacja w tym obszarze praktycznie nie istnieje. Ich strategie marketingowe są bardzo przestarzałe. Nie można opierać wizji prowadzenia firmy na podstawie “renomy” wyrobionej we wcześniejszych latach, bo rynek bardzo szybko się zmienia. Wspomnę jeszcze o zarobkach. Nie obrażając żadnej posady - kasjerzy w Lidlu zarabiają więcej na start (i to o ile!) niż sprzedawcy sklepu SKI TEAM po przepracowaniu dłuższego czasu. Porównując różnice w wymaganiach przy przyjęciu do pracy są chyba oczywiste. Praca w weekend jest normą i nie są od tego wypłacane profity. Najgorszą rzeczą jaką może zrobić ta firma (a właśnie się to dzieje) to pozwolenie na odejście sfrustrowanym i rozczarowanym pracownikom. Można wymieniać więcej, to tylko kilka rzeczy, które kuleją, a jest to widziane z perspektywy podrzędnego sklepu. Nawet nie chcę myśleć co się dzieje na ulicy 17 Stycznia w Warszawie, w głównej siedzibie. Tam to dopiero musi być rozp**dol.