Pracowałem w tej firemce parę lat i w życiu bym tam nie wrócił. To dziwne że ktoś tam jeszcze pracuje. Kilka przykładów:
1. Premie - właściciele obiecują premie za wyniki, ale jak już je zrobisz, to znajdują różne haki byle tylko nie wypłacić. Na przykład potrafią zabrać połowę premii za to, że zostawisz parę kartek na biurku. I to się działo ciągle. Kiedyś trafiłem na duży temat i miałem dostać 2000 pln premii, to za pozostawienie pustego kartonu w aucie na noc zabrali mi 1000 złotych!
2. Oszczędzanie na wszystkim i wyzysk pracowników - autem którym jeździłem w pracy nie wolno mi było jeździć na myjnię (chyba że sam zapłaciłem), tylko musiałem prosić Jerzego S o pozwolenie zabrania auta do domu żebym mógł go umyć. Oczywiście po godzinach i na własny koszt! A jak auto było nawet trochę zakurzone w środku to oczywiście zabierali pieniądze z należnej premii.
3. Urlopy - potrafią dzień przed zaplanowanym urlopem go cofnąć bo takie mają "widzimisie". Kiedyś zgłosiłem urlop kilka tygodni wcześniej. Gdy tydzień przed wyjazdem przyniosłem kartę urlopową, Jerzy S. powiedział że nie ma szans. Ja mu na to że już zapłaciłem za wyjazd a on że jak mu pokażę voucher z biura podróży to mi da urlop. A że sam rezerwowałem hotel a nie przez biuro podróży, to straciłem 1500 pln.
4. Złośliwość szefów - kiedyś "podpadłem" panom S. (w ich mniemaniu), bo wykłócałem się z nimi o należne premie, których nie chcieli wypłacić. To zaczęli celowo utrudniać mi życie. Na przykład Jerzy S. w wigilię o 12.00 wysłał mnie z papierem do klienta do Koszarawy, mówiąc że do 15.00 spokojnie obrócę. Tyle że padał śnieg. Koniec końców w domu byłem po 20.00. Jak odmówiłem mycia auta w domu, to dali mi największego rzęcha jakiego mieli.
5. Ciągłe udowadnianie że nic nie wiesz - zwłaszcza panu JS sprawia przyjemność udowadnianie, że na niczym się nie znasz. Jak się na czymś pomylisz, to przychodzi gdy obok są inni pracownicy zaczyna Cię krytykować i mówić że "znowu dał Pan ciała". Jeździłem przez pewien czas zajechanym starym autem, bo takie mi dali, to jak się coś z nim działo, to JS przychodził i mówił przy wszystkich "znowu Pan zepsuł auto".
6. Wolontariat - czyli niepłatne nadgodziny. Jak jest robota to musisz zostać po godzinach, ale zapomnij żeby zapłacili Ci uczciwie. Kiedyś dwie osoby były na zwolnieniu lekarskim i harowałem jak wół od 8.00 do 20.00. Łącznie wyszło prawie 300 godzin w miesiącu. Nie dość że obiecali mi za to tylko 1000 pln premii, to koniec końców i tak mi jej nie wypłacili w całości. Wyszło na to, że pracowałem przez miesiąc średnio 12-14h dziennie za 300 pln.
Podsumowując: NIGDY W ŻYCIU nie chciałbym wrócić do tej firmy. Szefowie na rozmowie o prace opowiadają jak to się u nich dobrze pracuje i obiecują cuda (np. premie za wyniki), a potem robią wszystko żeby jak najmniej Ci zapłacić.