Jeśli komuś kiedykolwiek przyszedł do głowy pomysł aby pracować w tym miejscu to lepiej dla niego by było aby szybko o nim zapomniał.
Kadra zarządzająca z Panią naczelnik na czele to jedna wielka porażka. Kompletny brak szacunku do ludzi, wyzysk i wieczne czepianie się o każde uchybienie, nie wspominając, że w sposób w jaki z Tobą rozmawiają pozostawia wiele do życzenia. Dodatkowo Pani naczelnik zatrudnia własną córkę w roli swojej asystentki, która przychodzi czasem do pracy z psem. Natomiast samej naczelniczce pracować się nie chce bo zwykle przed 14 jej nie ma już w Urzędzie, tak samo jak kierowniczek. Do tego dochodzi totalna dezinformacja, nie znasz podstawowych nr telefonów czy e-maili. Na szkoleniu dostajesz przez 3 dni do czytania kilka segregatorów regulaminu włącznie z regulaminem pracy listonosza. Pozostała część szkolenia polega na przypatrywaniu się pracy innych pracowników ale później masz już wszystko wiedzieć i wykonywać swoją pracę samodzielnie. Warunki pracy na zapleczu są fatalne, wszędzie jest bardzo brudno, pomieszczenia przypominają wczesny PRL, toalety w gorszym stanie niż te na dworcach. Wszędzie coś wymaga naprawy lub remontu. Sprzęt do pracy jest tak stary, że pamięta czasy podstawówki sprzed 20 lat, system często się wysypuje. W pierwszych dniach pracy nie masz nawet swojego stałego miejsca pracy. Strój, który wg regulaminu masz otrzymać za darmo musisz zorganizować sobie we własnym zakresie i nie może nawet o jedną kropkę odbiegać od tego, który jest opisany.
Pensja tak niska , że ledwo zahacza o najniższą krajową i to z tzw. premiami. Inne dodatki przysługują po 3 latach pracy i są komiczne, przy czym odpowiedzialność w pracy jest 100%, więc jeśli jesteś masochistą i lubisz się karać to to miejsce pracy będzie idealne dla Ciebie.