Pracuję w CCC już pół roku i zaczynam właśnie szukać czegoś innego. Wszystko, co tu było napisane jest prawdą. Podpisuję się rękami i nogami pod wszystkim! To, że pensja marna, to swoją drogą. Najgorsze jest to, że nie ma możliwości awansu, premii tyle, co kot napłakał. Na sklepie musisz być kasjerem, sprzedawcą, ochroniarzem i sprzątaczką. Klient jest Twoim panem i władcą, nawet ten chamski i bezczelny, zawsze musisz każdemu lizać dupsko. Grafik zazwyczaj nie jest stały, zmienia się po 50 razy w ciągu miesiąca, bo tu ktoś ma l4, tu ktoś przedłużył l4, tu ktoś ma urlop i nie może z niego zrezygnować, bo coś tam.. Następny dzień masz wolny, a o 22 się okazuje, że jednak nie, bo MUSISZ przyjść do pracy. Praca po 12h dziennie, cykl różny, poniedziałek i wtorek po 12h godzin, zazwyczaj tylko jeden dzień wolny i znów dwa dni harowania po 12h. U nas akurat jest tak, że przychodzisz do pracy na 9:00, ale zostajesz jeszcze na nocce, bo akurat zwózka czy inwentaryzacja, no i jak dobrze pójdzie, to idziesz do domu o 4, czy 5 nad ranem. Zdarzało się tak, że pracowały u nas dziewczyny po 24 godziny i co? Jest to legalne? Firma tak wyzyskuje pracowników i traktuje ich jak psy. Nocki są liczone jak zwykłe dniówki, a braki inwentaryzacyjne są podciągane z premii pracowników. Nikogo nie obchodzi Twoje samopoczucie, jak przyniesiesz l4, to kierowniczka się wku*wi, najlepiej, żebyś przyszła do pracy z 39-stopniową gorączką. Na dodatek tak podkręcą klimatyzację, że zamarzasz, a na Twoje prośby nikt nie reaguje i odpowiada Ci, że klimatyzacja jest dla klientów, a nie dla nas, a sam prezes mówi, że jakbyśmy się więcej ruszały i PRACOWAŁY to by nam zimno nie było! Skandal i tragedia. Nie wiadomo, czy mam się śmiać czy płakać. Na początku byłam zadowolona, bo to jest moja pierwsza praca, ale po tych sześciu miesiącach mam dosyć bycia piątym kołem u wozu i bycia wykorzystywana. Na planowaniu dnia zazwyczaj mam setki rzeczy do zrobienia, co spokojnie można by było rozłożyć na dwie pracownice, ale nie, muszę sama to robić, a mam płacone tylko za siebie samą. Najlepsze jest to, że miałam ostatnio kasę, witrynę, torebki, dział damski i dziecięcy. Nie dam rady niestety się rozdwoić, a sam starszy sprzedawca zazwyczaj nic nie robi i jak nie ma wtedy kierownika na zmianie, to sama się rządzi. Uważam, że jak na taki spory nakład pracy, to wynagrodzenie jest strasznie kiepskie, do tego traktują Cię jak najgorszego. Drugą sprawą są sztuki na paragonie. Ostatnio wymyśliły sobie konkursik między wszystkimi kasjerkami, że ta która będzie miała najwyższy wskaźnik, będzie miała każdy weekend wolny w danym miesiącu, a ta, która wypadnie najgorzej będzie pracowała każdy weekend. Tragedia totalna, tylko dlatego, aby zwiększyć sprzedaż, a ludzie jak kupią raz te wszystkie pasty, impregnaty, to zazwyczaj służą im długo i nie kupują tego (usunięte przez administratora)przy każdych zakupach, a kasjerki muszą się poniżać i wciskać każdemu to (usunięte przez administratora). Najgorszy czas jest wyprzedażowy, kiedy klienci robią dosłowny chaos w całym sklepie, nie szanują niczyjej pracy, tu Ci (usunięte przez administratora), zaczynasz to sprzątać, a trzech innych gdzie indziej Ci rozpieprza, do tego czterech innych jeszcze Ci dupę zawraca, bo nie potrafią drugiego buta znaleźć, a właściwy kartonik z obuwiem jest obok nich, tylko ciężko im tyłek schylić i popatrzeć. Podsumowując, praca do łatwych nie należy, gdyby szanowała moją godność i mój czas- mogłabym zostać tu na dłużej.