Pracowałem w tej firmie jako manager - odradzam wszystkim tę pracę...
Jako barista (usunięte przez administratora) za 3 osoby i dostajesz minimalną krajową bez możliwości dostania umowy o pracę. Grafik robiony co tydzień co jest jakimś absurdem. Premie - jak barista dostaje 20zł to niech się cieszy. Ale oczywiście pranie mózgu jest, mówi się PARTNERZY nie bariści czy pracownicy i oczywiście oni są absolutnie najważniejsi, ale nie zasługują na ani grosz więcej niż minimalna krajowa na śmieciówce podpisywanej na nowo co 3 miesiące - taki sobie o paradoks...
A jako manager... Stanowisko managerskie polega na tym, że jakieś 90% swego czasu harujesz na zmianie niby jako kierownik zmiany, ale tak naprawdę jesteś po prostu baristą z ekstra robotą papierkową... Przy dobrych wiatrach możesz liczyć na góra 2-3 dni pracy administracyjnej w miesiącu czyli zajęcia się swoim obszarem, np zrobienie zamówień czy planów produkcji itp. W praktyce oznacza to, że pracujesz z domu - w tej firmie nie istnieje coś takiego jak work-life-balance - MUSISZ pracować z domu, należeć do dziesiątek jakiś absurdalnych grup na fejsie, więc co chwila jakieś powiadomienia itp., absolutnie nie szanuje się tu twojego czasu, prywatności i prawa do odpoczynku od pracy.
Ludzi mało, wieczne cięcie kosztów i ciśnienie na wyniki, totalny brak zaufania do managerów i mania kontrolowania przez regionalnych WSZYSTKIEGO (wysyłanie zdjęć witryn z ciastami czy shift planera 3 razy dziennie CODZIENNIE "do góry" - to jest jakiś absurd i patologiczne metody zarządzania).
Higiena i bezpieczeństwo żywności nie istnieją w tej pracy (większość kawiarni dysponuje jednym pomieszczeniem, które jest magazynem, biurem i obszarem produkcji kanapek i to wszystko na jakiś 10 metrach kwadratowych - ktoś liczy brudne pieniądze, barista całkiem obok robi kanapki, nie ma gdzie umyć rąk - KOSZMAR, serio nie rozumiem jak sanepid w ogóle dopuścił takie kawiarnie i że nie mają one jakiś regularnych nalotów i kontroli). Jest też taka historia z Poznania gdzie w jednej kawiarni nie było klimatyzacji przez bodaj 2 czy 3 lata i w kawiarni było ponad 30 stopni w wakacje - siadały im sprzęty, jedzenie czy mleko było przechowywane w magazynach o takiej temperaturze - to że pracownicy nie zadzwonili tam do inspekcji pracy to jest serio jakaś forma syndromu sztokholmskiego chyba...
No i pranie mózgu - takie serio w najgorszym korpo wydaniu, już od pierwszego dnia. Do tego klient zawsze ma rację - ok, ale fajnie by było np wysłuchać choćby potem, po trudnej sytuacji wersji pracownika albo np nie robić afery i wielkich action planów za jedną ankietę ze słabym komentarzem (obsługujesz setki klientów dziennie a musisz się spowiadać regionalnemu z jednego komentarza jakiegoś niezadowolonego gościa).
Szkolenia - przytłoczenie wiedzą, trzeba się uczyć w domu na początlu - oczywiście ci za to nie płacą. Manager musi się przygotowywać do komisji specjalnej żeby oficjalnie zostać namaszczonym na managera - no anturaż przynjamniej jakbyś miał zostać jakimś CEO a nie (usunięte przez administratora) za barem przez 90% swojego czasu... Przygotowania do tego namaszczenia (jakieś prezentacje, wyliczenia i inne pierdy) musisz zrobić w czasie wolnym.
Omijajcie Starba szerokim łukiem, już serio lepiej iść sobie do McDonalds - tam przynajmniej dają umowę o pracę i pracuje się w higienicznych warunkach