Szczerze nie polecam tej pracy nikomu, no chyba, że ktoś jest robotem, ma stalowe nerwy i cierpliwość do wiecznych humorów i darcia się szefowej. Pracuje się po całe dnie, czasami udaje się przyjść na 14 albo 15 ale wolne wygląda tak, że siedzisz na szpilkach i czekasz czy nagle nie wpadnie szefowa, że trzeba szybko przyjść do pracy, więc o wyjściu na dłużej można zapomnieć, stawka to 1000 zł miesięcznie, napiwki jakieś tam są, raz większe a raz mniejsze.. suma sumarum na koniec sezonu i tak wychodzi na to, że pracowałeś za pół darmo, warunki mieszkaniowe tragiczne, w tych pudełkach nie ma ogrzewania, nie mia miejsca nawet na to, żeby się dobrze ruszyć, szpary pod blaszanymi drzwiami, pełno robactwa, tragedia. A.. no i jeszcze tuż za ścianą szefostwo, które zakazuje rozmawiania nawet w normalnym tonie żeby nie daj Boże nie obudzić ich córeczek, które za to od samego rano tak się drą, że Ci, którzy mają na późniejszą godzinę mogę zapomnieć o dłuższym pospaniu, Kelnerzy są od wszytskiego, od sprzatania, obsługiwania, obsługi gier, tłumaczeniu się klientom za to, że dostają badziewie na talerzu wydane przez nieogarniętych kucharzy, od opieki nad kręcącymi się dziećmi szefostwa, od chodzenia do sklepu po "coś tam ", Na koniec zero jakiejkolwiek wdzięczności, szefowa z wiecznie obrażoną miną nawet nie podziękuję za to, że się cały sezon dla nich zap*******ło od rana do nocy a jeśli chodzi o wypłatę to najchętniej wyliczyłaby co do grosza, oczywiście odliczane jest za zgubione koszuli, za nagłe wypadki chorobowe, byłem tam jeden sezon i nigdy więcej moja noga tam nie stanie. Jest wiele innych miejsc nad morzem gdzie są o niebo lepsze warunki pracy.