Napisałem o pracy jako były menager o błędnym pierwszy wrażeniu itp, ludzie często oceniają poprzez pierwsze wrażenie albo poprzez opinie na takich portalach ja ten, ja tego nie zrobiłem bo nigdy nie czytałem opinie o CCONE przed przyjściem tam, dlatego pracowałem tam tak długo i gdyby nie pewne rzeczy związane ze mna to znając życie pracowałbym tam jeszcze hohoho bo takie atmosfery to nie znajdziecie nigdzie to wam gwarantuje!
Na samym początku dodam, że zaden ze mnie Mickiewicz czy inny tam pisarz, wieć może być trochę błędów stylistycznych o ortograficzne bym się nie martwił Paulinka K. Mnie ich oduczyła ( dobra wróciłem jak jakieś będą to jednak przepraszam xD) ale dobra do rzeczy, zaczne od tego kim jestem jak się nazywam i czym zajmowałem się w firmie Ccone przez prawie 2 lata. Nazywam się Patryk Nossek byłem na początku konsultantem aby po 4 miesiącach stać się menagerem, pamietam dokładnie swój pierwszy dzień gdy przyszedłem przed szkoleniem xD to nie żart obecny wtedy HR zadzwonił po mnie, że potrzebuje kogoś na 3 dni do jakiegoś tam projektu związanego z księgowościa mówie no dobra idę. Pamietam jak do Paulinki K. Mówiłem proszę Pani ( Paulinka do głowny trener w Ccone ) podzwoniłem te 3 dni, wróciłem w poniedziałek na szkolenie z Playa, słucham tego wszystkiego o premiach itp mówie no spoko nawet się podjarałem bo każdy kto mnie zna dobrze wie, że mi się gęba nie zamyka, ale dobra dalej szkolenie się skończyło byłem na poranna zmianne ( sam nie wiem do dzisiaj dlaczego ) 8:20 był to start pracy oczywiście jako nowy pracownik byłem 7:50, żeby się przypadkiem nie spóźnić moim menagerem był Krzysztof S. Był to fajne słowo po jednym dniu mojej pracy sam zrezygnował z pracy, ale dobra nie ważne w ten pierwszy dzień pamietam sprzedałem tablet sam w sumie nie widziałem co mam powiedzieć temu klientowi więc wykorzystywałem wszystko co mi przekazała Paulinka na szkoleniu, no udało się mówie kurde ale to fajne jarałem się jak małe dziecko, na drugi dzień przychodzę słusze smutna nowine o Krzysiu i dostaje informacje od Patryka Kawali ( jednego z właścieli ), że zostaje naszym menagerem przejmuje cały zespół mówie no spoko. Patryk okazał się nie tylko zajebistym menagerem ale i kolegą, zawsze można było do niego przyjść pogadac o wszystkim naprawdę o wszystkim o dziewczynach imprezach itp. Pamiętam nawet jedna imprezę na która się odbyła u mnie w domu była to integracja menagera ze zespołem w ten wieczór go pokochałem i wiedziałem, że będę z nim szedł jak w ogień nie ważne co powie!!!! ( do dzisiaj jestem w stanie to zrobić !) ale dobra pracowaliśmy sobie było ekstra wtedy jeszcze specialnie się nie przejmowałem co się dzieje w firmie przychodziłem sobie podpisywalem sobie tam 2-3 umowy i szedłem do domciu zero odpowiedzialności. W pewnym momencie zauważyłem, ze zacząłem zostawać dłuzej w pracy o 30 minut o godzine o 2 godziny i uwaga nikt mnie o to jakoś specialnie nie prosił, pamietam jak raz przyszedłem nawet do firmy o 19 tylko dlatego, że miałem umowionego klienta, wydaje mi się że właśnie ten wieczór zmienił moje myślenie gdy widziałem jak Patryk który siedział od 8 rano codzienie do 21 walczył aby firma hulała, powiedziałem sobie w duszy nie zostawie go!!! Wtedy zacząłem się interesować co się dzieje nie tylko na mojej zmianie ale i na drugiej zmianie popołudniowej. Coś tam słyszałem, że tę zmianne prowadzi Karolina, wiedziałem, że jest właścielka i żona Karolina również właściela, można powiedziać, że w tamtym okresie cała trójka wzieła wszyskto na swoje barki walczyli jak lwy Karol w Częstochowie, Karolina w Opolu na popołudnie ( miała pół roczne dziecko!!! i wyjechała na 2 miesiące jak ktoś mi powie, ze to nie jest poświęcenie to jest albo głupi albo... głupi ) i Patryk który miał zmianne w której ja pracowałem. Ale trochę o Karolinie i pierwszych wrażeniach jak ją pierwszy raz zobaczyłem mówie takie klasyczne jak Johny Bravo " o mamo" mówie piękna kobieta, pamietam pierwsze chłodne spojrzenia, widziałem ta ostrość na samym początku nawet można powiedzieć, ze trochę się jej bałem ( dobra bardzo się jej bałem) ale okej mówie trzeba to brać na klate, przecież jestem u Patryka robie wynik to jest gites, dobra przyszedł czas na AC ( czyli zostaje wybierany Menager oraz Trener tak wielkim skrócie jak ktoś chce się dowiedzieć więcej wujek google pomoże) oprócz mnie w AC brało 4 albo 5 osób już dokladnie nie pamietam. Dobra przeszedłem AC dostaje info, że od dzisiaj będę po skrzydłami Karoliny pierwsza myśli o kur... dobra dasz rade nossek mówiłem sobie w głowie, pamietam swoje początki potrafiłem spieprzyć nawet najprostrze zadania, noo poprostu wszystko nie było rzeczy któa wtedy robiłem dobrze, w Karolinie to czasem się tak gotowało, że mysłałem iż mnie zabije ale widziałem jej mine i walke " NIE ZROBIE Z NIEGO MENAGERA!!!" i to zrobiła... tak przynajmniej mi się wydaje.. pracowałem ciężko nie dawałem sobie taryfy ulgowej ze studenta który nie schodził z bani przez