pracowałam w tej jakże zacnej firemce :) Po pierwszym wglądzie w strone internetową kazdy ma wrazenie ze to jakas fundacja tak bidnie to wygląda. Praca jest względnie ok tyle ze przez pierwsze 3 miesiące otrzymujesz zadania uwsteczniające . Nie ma programu szkoleniowego. Doświadczone pracownice nie maja czasu Cię wprowadzać , więc często poprostu siedzisz i nic.... ja przeglądałam strony internetowe, może dlatego nie przedłużono mi umowy. Brak jakiejkolwiek ścieżki kariery. Początkowo praca polega na jeżdzeniu do różnych korpo i zbieraniu dokumentów. Nazwałabym to byciem gońcem. Wszystko super ale jeździsz komunikacją miejską za, którą zwracają Ci polowę kasy . No wszystko super ale ja akurat mam samochód więc taki bilet mi na nic a jest to jednak jakaś dodatkowa inwestycja. Jest auto służbowe , ale chyba ze 2 osoby mogą nim jeździć. Czasem zdarza się, że Twoją misją jest przywiezienie starszym stażem koleżankom obiad (tramwajem) z Mogilskiego , jest super jak jest to akurat zupa :) , co jest lekko wkurzające. Sama pani kierownik niby jest miła , ale cała firma jej nie lubi/boi sie jej. Ogólno paraliżujący stres ogarnia 80% pracowników , którzy muszą ją o coś zapytać nie daj Boże urlop. Już pomijam ze praca jest w języku angielskim (C1), a są tam osoby kaleczące tak... lub wogóle nie mówiące ( patrz kierownictwo ) . Ok wszystko super . Jako przyczynę nie przedłużenia mi kontraktu podano jakiś tam niby wakacyjny projekt , bo jak pani kiero określiła, że to nic personalnego , a ja w swym odczuciu niczego nie zawaliłam, mam wrażenie , że poprostu byłam zbyt mocną jednostką ktora sie nie bała zapytać , zagadać poprosić i starała sie jakoś usprawnić pracę biura upominając się o zajęcia . Widać metoda udawania pracowania lepiej się sprawdza. Dziwi mnie jednak fakt ze zatrudniając naprzyklad 3 osoby nie można naprzykład poinformować.... ej dziewczyny z waszej trojki zatrudnimy najlepsze i kazdy sie stara i jest ewentualnie gotowy na wylotkę. o nie przedłużeniu umowy zostałam poinformowana w dniu końca umowy, co uważam za lekko nie spoko. Bo myslę ze można było z tydzien dwa wcześniej powiedziec. Ej nie sprawdzasz się nie przedłuzymy Ci szukaj sobie czegoś. To uważam za bardzo fair. Dzień przed zakończeniem umowy sama musiałam upominać się o rozmowę , co oczywiście było wielkim faux pas bo przecież do kierownictwa nie można się zwracać na forum publicznym , należy kitrać się w kantorkach bo takie te sprawy są poufne . Godziny są rozliczane tak że w sumie każdy przychodzi kiedy chce i kazdy wraca kiedy chce po drodze zahaczając o galerie i targowiska, są pracownicy załatwiający sprawy tzw. "fuchy" czyli wypełnione wnioski prywatne w godzinach pracy. NIE POLECAM chyb a ze ktoś lubi być gońcem z angielskim na usługach PMI ktoremu trzeba lizać (usunięte przez administratora) i nawet jak masz racje to Kierownik się za Tobą nie wstawi. Już pomijam stawki... śmiech na sali