@Szymonie i inni - podobni, nie polecam. Pracując w BFM (dawniej MOFO) tylko się zrazicie do zawodu.
Praca na początku za darmo. Potem, za najniższa krajowa(ale od godziny!) i to na czarno! O umowie zapomnijcie, zawsze ta sama bajka, że "będzie za tydzień".
Nadgodziny płatne ale też za najniższą stawkę. Nadgodziny nocne? Także najniższa stawka. Sami sobie odpowiedzcie czy 1560zł za 220h przepracowane w miesiącu to uczciwa stawka.
Nie dajcie się mamić tym, że nie umiecie nic po studiach. Po to idziecie na studia, żeby firma już na wstępie doceniła pracownika bardziej niż sklep spożywczy (w którym są lepsze zarobki).
Nie liczcie na żadne szkolenia, jedynie to w czym wam pomogą ludzie już pracujący.
Warunki pracy są bardzo słabe. Stare komputery, 1 monitor. Jedynie pracownicy dlugo pracujący mogą liczyć na coś więcej.
Praca jak praca, siedzisz i tłuczesz bezsensownie i mało wydajnie nadgodziny żeby zarobić. MM chyba nie rozumie, że nie liczy się ilość godzin wysiedzianych w pracy a wydajność.
Terminowość wypłat - jak pociąg PKP. Zawsze opóźnione.
Standardowa umowa o prace na najniższą krajową + dzieło. Ewentualnie jak umiecie zagadać, to pod stołem coś skapnie. Pieniądze jednak jak na warunki, ilość pracy są śmieszne. Aha terminowość pieniędzy z dzieła... Czasem to zaległości 2-3 miesięczne są! Podwyżek tu nie ma, premii też. W zasadzie starać się warto tylko na początku, potem można olewać bo i tak nie dostaniesz godnych pieniędzy.
Na elektrycznym fajni ludzie, super kierownik. HVAC też ok atmosfera. Ogólnie gdyby nie ludzie to biura już by nie było.
MM to krętacz. Nie odróżnia brutto od netto, więc przy rozmowie o pensji lepiej dopytajcie jaka stawka, nawet jak jesteście studentami.
Pseudo narady z których nic nie wyciągałem. Nie wiem czy miały sprawić wrażenie profesjonalizmu szefów?
Studenci na praktykach/stażach bardzo szybko tracili swój zapał i trudno im się dziwić. Swoją drogą elektryka się już sypie, ludzie odchodzą.