Pracowałem pod ELSTA LTD w Anglii, jako pracownik podfirmy. Pierwsze na co należy zwrócić uwagę, to specjalne traktowanie pracowników ELSTA względem pracowników firm podwykonawczych. Nie jest to specjalnie zaskakujące, ale warto zwrócić uwagę, że coś takiego jest. Przykładowo wyrywkowe kontrole alkomatem przed rozpoczęciem pracy dotyczą tylko podfirm. ELSTA nie dmucha. Dodatkowo dało się dostrzec oraz usłyszeć od pracowników, że te wszystkie odmiany ELSTY to nie jest jedno i to samo. Między LTD a spółką są wyraźne podziały i są to dosłownie dwie inne firmy. Słabo oceniam kierownictwo. Główny kierownik projektu używa wulgarnych słów i mocno się denerwuje gdy tylko pojawi się minimalna presja. Zdarzyło się, że chciał powiedzieć "parę słów" do brygady. Niestety wśród tych paru słów pojawiły się słowa "wy się nawet (usunięte przez administratora) nie umiecie". To autentyczny cytat skierowany do grupy osiemdziesięciu osób(nie jestem pewny co do ilości osób, ale była to cała brygada). Poza tym kierownictwo, czy może szerzej - dozór nie potrafi stanąć w obronie interesu pracownika, a już zwłaszcza pracowników firm podwykonawczych. Są sprawy utrudniające pracę lub jej organizację. Np. wykonywanie precyzyjnych czynności w rękawiczkach (pracując bez rękawiczek pracownik ryzykował tzw. żółtą, czy nawet czerwoną kartkę od BHPowca). Problem był zgłaszany nawet gdy pojawiła się pewna pani z ELSTY aby przeprowadzić z całą brygadą szkolenie BHP. Niestety nie podjęto ŻADNYCH działań, bo Anglik tak powiedział i tak ma być. Nawet nie spróbowali. Gdy pracownik ma jakąś prośbę dotyczącą jego własnego interesu, też usłyszy od kierownika "Myślę, że da się to załatwić" po czym następuje cisza w eterze. Kierownictwo wybiera brygadzistów nie tylko z ELSTY, ale również z firm podwykonawczych. Ci często nie mają (moim zdaniem) odpowiednich predyspozycji. Często nawet NIE ZNAJĄ ANGIELSKIEGO!! PRACUJĄC JUŻ KTÓRYŚ ROK W ANGLII!! Mi osobiście zdarzyło się poprawiać źle zaprasowane tulejki po brygadziście od łączeń (wybranego z innej podfirmy). Podczas tej operacji ten przyszedł i ochrzanił mnie, że robię to zbyt wolno, po czym przydzielił do tego innego pracownika, a na mnie gadał za plecami (zasłyszałem od innych pracowników). Ten sam brygadzista nie potrafił zwyczajnie zwrócić uwagi, że coś zostało wykonane w sposób nieprawidłowy, tylko od razu używał wulgarnych słów i prowokował kłótnie. Zdarzyło mu się nawet skomentować mój charakter, a później powiedzieć (autentyczny cytat) (usunięte przez administratora). Uważam, że osobom z dozoru nie przystoi takie zachowanie. Od innych pracowników również słyszałem takie "anegdotki". Poza tym na budowie panuje nerwówka. Kierownictwo widzi tylko cyferki. Kabel 20-parowy liczy się w progresie tak samo jak 2-parowy czy 3x240. Jest to absurd, trzeba się do tego przyzwyczaić. Gorzej ma brygada ciągnąca kable. Kierownictwo widzi tylko metry. "METRY METRY METRY!", a później wisi 5 kilometrów nie upiętych, poplątanych kabli, które jakichś dwóch nieszczęśników musi rozplątywać, często wycofywać i wprowadzać z powrotem. A na koniec jeszcze kierownik pojawia się pod magazynem i pyta brygady czemu tak wolno upinają kable. Tak to wygląda. Z ciekawszych działań dodam jeszcze wycieczki z alkomatem "za drobną opłatą" (cytat osoby z dozoru) do nieobecnych osób. Wspomniana opłata to kara nałożona na podfirmę za nieobecność pracownika. Nie mam nic przeciwko zapobieganiu pijaństwu, które niestety jest powszechne (ogólnie, we wszystkich firmach), ale zostało to ogłoszone w trochę chamski sposób. W ostatnich dniach pojawiły się również dziwne zwolnienia osób z firm podwykonawczych. Rozumiem, projekt idzie do przodu i pewne roboty się kończą, ale dlaczego kierownik nie porozmawia o tym wprost z pracownikami, tylko wysyła do podfirm maile, w których wyjaśnia, że pracownik zostaje zwolniony np. za papierosy? Po co robić pracownikowi problem?
Warto jeszcze dodać, że została uruchomiona zmiana nocna. Pracownicy mieli dostawać jakiś dodatek za nockę, ale z tego co mi mówili (kilku z nich). Takowego dodatku nie otrzymali. Dotyczy to co najmniej dwóch firm podwykonawczych, więc podejrzewam (TO TYLKO MOJE DOMYSŁY!), że problem zaczyna się już na etapie ELSTY. Poza tym nocka powstała po to aby nadrobić progres na kablach, gdy nie ma BHPowców. Specjalnie pracuje mała brygada, aby BHP nie było potrzebne. Co za tym idzie, ci biedni ludzie skaczą po barierkach itp. ryzykując swoje zdrowie i życie.
Opisałem tylko pracę. Nie wiem jak ELSTA płaci itp. Biorąc pod uwagę to co opisałem, mając alternatywę wybrałbym inną pracę/firmę.
Pozdrawiam!
Moje sugestie dla Elsta Sp. z o.o.:
Obowiązkowy angielski w stopniu komunikatywnym lub nawet zaawansowanym dla brygadzistów. bryagdziści tylko i wyłącznie z firmy ELSTA, a nie z firm podwykonawczych.
Co mógłby zrobić pracodawca aby poprawić atmosferę w firmie:
Wstawiać się za pracownikiem.