Jeżeli poszukujecie stabilnej i spokojnej pracy - omijajcie szerokim łukiem. Jeżeli pragniecie płatnych nadgodzin, ciągłej mozolnej pracy i poznawanie różnych miejsc od strony technicznej lepiej nigdzie indziej nie traficie. Każdy wydaje się być miły ale są mocno krytyczni i dwulicowi wobec innych. W hangarze jak i w technice występuje bardzo nieprzyjemna atmosfera pracy. Sam prezes jest znienawidzony - nic go nie obchodzi, ma zostać zrobione bo przeszedł projekt i koniec, nie ważne jak - nie masz narzędzi, kombinuj; nie masz czasu - od czego są nadgodziny. Ścigaj się z innymi współpracownikami i haruj po 12 godzin dziennie (również w weekendy a jak odmówisz to zaraz idziesz w odstawkę); nie możesz bo nie zależy to od Ciebie - załatw to sam. Z Panią prezes można się dogadać jak jest wszystko według nich w porządku, gdy coś się stanie - złamiesz nogę, wykorzystasz swoje prawa (oferują umowę o pracę), to nagle jesteś najgorszy i Cię tak zbeszta, jakbyś popełnił przestępstwo. Zespół IT wydawał się w porządku, Panie z kadr również. Co do reszty, każdy myśli że jest najważniejszy i walczy o władzę jak zwierzę by tylko się utrzymać przy stołku. Nowy hangar jest oblegany przez starszych specjalistów - większość w porządku, wyjątkiem jest jeden co uważa się za niezastąpionego Pana i władce. Fachu Cię nauczą ale charakter straszliwy. Stary hangar - kiedyś może był lepszy. Jeden co niby awansował i non-stop drukuje kartki z góry by wydrukować nowe schematy okablowania do przecięcia, a drugi dziwię się że jeszcze go trzymają. Typ anty-społeczny. Wiecznie narzekający, z sarkastycznym poczuciem humoru i mocno agresywny wobec innych kolegów. Zgaduję że trzymają go bo nie ma rodziny i nawala nadgodziny jak inni, by zebrać na nowszy samochód (może już nie jeździ golfem). Szkoda mi pozostałych osób które muszą go znosić. Co do pozostałych, starają się trzymać poziom i profesjonalizm. Niechętni do jakiejkolwiek nauki innych. Nie rozumiem tak bardzo trzymania się stołków skoro i tak starają się być niezastąpieni. Handlowcy sprzedają ile wlezie a później człowieku kombinuj mając małą flotę samochodów. Kompletny brak zasad i organizacji. Dobrze płacą jak na fabrykę. Zrobisz swoje i lecisz w następne miejsce. Jeżeli powalczysz i się wdrożysz, stracisz czas dla rodziny ale za to zyskasz dobrych kolegów, którzy będą tylko Ci zlecać kolejną bezmyślną robotę (ważne by robić, nie ważne by pomyśleć i zrobić coś szybciej/skuteczniej). Za ilość strat jaką zobaczyłem mógłbym wybudować sobie wille z basenem :) Jak w każdej pracy, są plusy i minusy. Narobić się i szukać dalej - to akurat częsty sposób Studiotech. Znaleźć ludzi, wykorzystać i z dnia nadzień powiedzieć że Cię więcej nie potrzebują.